X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Bolesław Bierut

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2008 13:10
W stalinowskiej Polsce wszystko było możliwe. Z miernoty można było zrobić pierwszoplanowego polityka. Przypadek Bolesława Bieruta pokazuje to w pełni.
Audio

„Najwierniejszy uczeń Stalina” – to jedno z najczęstszych określeń, jakimi w latach 50 propaganda charakteryzowała Bolesława Bieruta. W każdym z państw tak zwanej „demokracji ludowej” był jakiś „mały Stalin” ktoś, kto w imieniu Moskwy zaprowadzał sowiecki porządek. W Polsce taka rola przypadła Bierutowi. Począwszy od 1944 roku towarzysz „Tomasz” wyrastał na jednego z najważniejszych polityków. Jeździł do Moskwy na spotkania ze Stalinem, uczestniczył w rozmowach na temat powołania Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, wreszcie przewodniczył polskiej delegacji na konferencji w Poczdamie, gdzie decydowały się losy polskich granic zachodnich. Oczywiście jego wpływ na zapadające tam decyzje był żaden. W systemie stalinowskim decyzje zapadały bezpośrednio na Kremlu, a Bierut był tylko ich gorliwym wykonawcą. O żadnym partnerstwie w relacjach z Moskwą nie mogło być mowy.

Pozbawiony jakiejkolwiek charyzmy, gotowy do bezwzględnego spełniania wszystkich rozkazów generalissimusa, idealnie nadawał się na namiestnika Stalina w Polsce. Należało tylko wykreować odpowiedni wizerunek towarzysza „Tomasza”, przedstawić go jako męża stanu i zatroskanego o los kraju polityka. W tym celu od końca lat 40 komunistyczna propaganda, przy ogromnym nakładzie sił i środków czyniła wszystko, co w jej mocy, aby za takiego uchodził. Za początek tych działań można uznać rok 1947, kiedy to po sfałszowanych wyborach do sejmu, wybrany został prezydentem.

Rozwój kultu

Od tego momentu, krok po kroku wprowadzano kult Bieruta. W 1949 roku z okazji 5 lecia Polski Ludowej, można było zobaczyć uśmiechniętą twarz prezydenta na znaczkach pocztowych. Naczelny organ PZPR, czyli „Trybuna Ludu” w obrzydliwie lizusowskim tonie przekonywała, że obecny prezydent to „niezłomny bojownik o wyzwolenie mas pracujących, o prawa i szczęście ludu, o ustrój sprawiedliwości społecznej”. Celem specjalnych lekcji w wojsku było „[…] pogłębiać miłość i przywiązanie żołnierzy do Prezydenta Bieruta, który jest […] wzorem umiłowania ojczyzny, ludu pracującego, braterskiej przyjaźni i solidarności ze Związkiem Radzieckim” W tym wypadku sprawa przywiązania towarzysza „Tomasza” do wielkiego brata bez wątpienia była prawdziwa. W wielu sprawach Bierut stawał się wręcz wyrocznią i ostateczną instancją. Tragikomiczny charakter miały listy, jakie pisali do niego partyjni towarzysze. Przykładowa Henryk Jabłoński ówczesny podsekretarz stanu w ministerstwie oświaty i członek KC PZPR, w liście z 1949 roku odcinał się i potępiał swoją żonę za nieodpowiednie głosowanie podczas jednego z zebrań partyjnych. Jeszcze dalej poszedł w swych działaniach Leonard Borkowicz, w latach 1949 – 1950 ambasador Polski w Czechosłowacji. Po odwołaniu z tej funkcji z powodu zarzutów wobec jego żony, która w czasie okupacji miała zachowywać się niewłaściwie wobec Niemców, po prostu zostawił żonę i dziecko, w liście do Bieruta napisał między innymi „Po tym co się stało ani jedna myśl moja, ani jeden krok nie  może być przed Wami ukryty”.

Sfałszowany życiorys

Apogeum kultu Bieruta przypadło na rok 1952, kiedy to cała Polska obchodziła hucznie 60 urodziny towarzysza „Tomasza”. Z tej okazji specjalnie powołany zespół opracował odpowiednio spreparowany życiorys jubilata. Autorem hagiografii, która nosiła tytuł „Bolesław Bierut. Życie i działalność” był Józef Kowalczyk. Cała prasa powielała kłamstwa zawarte w tej książce. Prawdziwe losy Bieruta nieciekawe i po części nie jasne, nie mogły być oficjalnie prezentowane. Usunięto wszystkie niewygodne epizody z życia I sekretarza. Przede wszystkim należało odpowiednio uzasadnić, że Bierutowi słusznie należy się miejsce, jakie po wojnie zajął w partyjno – państwowym aparacie. Przed wybuchem II wojny światowej, był on etatowym pracownikiem aparatu nielegalnej Komunistycznej Partii Polski. Odbył kilka szkoleń w Moskwie i został zapewne sowieckim agentem, choć nie ma na to bezpośrednich dowodów. Jeżeli jednak uznamy, że cała KKP była bolszewicką agenturą to problem staje się drugorzędny. W latach 1937 - 38 większość kierownictwa KPP została zlikwidowana w Moskwie, a sama partia rozwiązana przez Stalina. Bierut unikną losu swoich towarzyszy i w nowej rzeczywistości geopolitycznej, po 17 IX 1939 roku miał szansę na awans. Kiedy w 1941 roku Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki, Bierut przebywał w opanowanym przez hitlerowców Mińsku, gdzie pracował w Wydziale Aprowizacji Zarządu Miasta. Była to niewątpliwie kolaboracja. Trudna znaleźć inne wytłumaczenie, jak to, że robił to za wiedzą i z polecenia sowieckiego wywiadu. Taką hipotezę potwierdza korespondencja Bieruta z rodziną, otóż w listach nie ukrywał tego , gdzie pracował. Jest to tylko jedna z wielu wersji na temat jego agenturalnej działalności. Według innych miał być pracownikiem przedwojennej „dwójki”, czy też agentem hitlerowskim, przywiezionym przez Niemców do Mińska prosto z Berlina. Inna z hipotez mówi o tym, że Bierut był sowiecką matrioszką. Co oznacza, że do Polski trafił odpowiednio przygotowany sobowtór Bieruta. Jakakolwiek byłaby prawda, w powojennej Polsce krążyło powiedzenie dotyczące zaskakującej kariery Bieruta: „Od konfidenta do prezydenta” – tak w opinii społeczeństwa wyglądała droga sekretarza PPR. Oczywiście żadna z przytoczonych wyżej opinii nie była oficjalnie przedstawiana.

 Propaganda odpowiednio zmitologizowała również  dzieciństwo i młodość „Pierwszego Obywatela”. Z lektury oficjalnej biografii Bieruta można wysnuć wniosek, że już od najmłodszych lat był on i jego rodzina byli gorliwymi rewolucjonistami i komunistami, walczącymi o szczęście prostego ludu. „Ojciec jego – pisało „Życie Warszawy” – stale czytał nielegalne wydawnictwa. Starszy brat Andrzej robotnik fabryczny brał czynny udział w ruchu rewolucyjnym. Siostra Antosia również przejęła się ideami socjalizmu” Z kolei „Dziennik Bałtycki” stwierdzał „Bolesław potajemnie wynosił odezwy z mieszkania, odczytywał je rówieśnikom, śpiewał z nimi pieśni rewolucyjne. W jego chłonnym umyśle zrobiło to trwały ślad skłaniający do czynnej działalności w imię prawdy i wolności” Jeszcze dalej poszli autorzy broszury wydanej dla wojska: „Mieszkanie Bierutów bowiem często służyło jako schronienie dla ściganych przez władze carskie członków organizacji rewolucyjnych, którym Bierut pomagał jako łącznik”. 

 

60 urodziny 

'' 

Alfred Lenica. Młody bierut wśród robotników.

18 kwietnia 1952 roku przypadały 60 urodziny Bieruta. Już na kilka tygodni przed tą „wiekopomna” chwilą, prasa rozpoczęła propagandową ofensywę. Kto żyw składał głowie państwa odpowiednie przyrzeczenia i deklaracje. Niemal wszystkie instytucje podejmowały urodzinowe zobowiązania. Były również  pojedyncze zobowiązania. Górnik Mieczysław Knapik meldował prezydentowi: „Wykonałem 160 procent normy w pierwszym kwartale 1952 r., a zobowiązanie miałem na 130 procent. Nie było łatwo, lecz wykonałem swe trudne zadanie, bo Ty i partia nauczyliście mnie łamać trudności i zwyciężać bez względu na warunki” Szczególną aktywność wykazywała kadra pedagogiczna, a co za tym idzie, również uczniowie. „Wielkiemu Przyjacielowi i Opiekunowi młodzieży polskiej” składano najróżniejsze obietnice dotyczące przepracowania w czynie społecznym dodatkowych godzin, popularyzowania wiedzy rolniczej, języka rosyjskiego ect. Oficjalnie, zobowiązania złożyło ponad 18 tysięcy szkół. Absurd gonił absurd. Pracownicy internatu w Mławie zobowiązywali się wykorzystywać dokładniej odpadki pokonsumpcyjne i przez to zwiększyć liczbę hodowanych świń o 3 sztuki. Uczniowie z Piotrkowa Trybunalskiego obiecali, że trzykrotnie odwiedzą spółdzielnię produkcyjną celem „[…] rozrzucenia kretowisk na łące o powierzchni 14 ha”. Kadra polskich kolarzy zobowiązała się do dobrego przygotowania się do Wyścigu Pokoju. Urodziny Bieruta musieli świętować też najmłodsi. Na łamach pisma dla dzieci „Świerszczyk – Iskierki” również padały zobowiązania. „My klasa II i Aneczka z klasy I zobowiązujemy się do 18 kwietnia przeczytać 32 książki z naszej biblioteki szkolnej’. Z kolei Rysio z II klasy pod „wrażeniem” zobowiązania jakie złożył zakład w którym pracował jego ojciec miał przyrzec, że będzie się uczył jeszcze lepiej. Kwitła również, typowa dla tego typu uroczystości, twórczość epistolarna. „Półanalfabeta z czasów sanacyjnych” dziękował za możliwość nauki. Bronisława Janica z kolei dziękowała za możliwość pracy w kopalni (SIC!), dzięki czemu „ […] stawała się równa mężczyznom, co w okresie kapitalistycznym było niemożliwe”. W tyle nie zostawali ludzie kultury. Julian Tuwim pisał „Dla uczczenia 60 – tej rocznicy Waszych urodzin zobowiązuję się dokończyć przed 1 maja br. przekład poematu Mikołaja Niekrasowa „Komu się na Rusi dzieje dobrze” i oddać wydawnictwu gotowy maszynopis” Jarosław Iwaszkiewicz dokonywał publicznej ekspiacji pisząc:
 
„Bo kiedy prezydencie Ty dobrze wiedziałeś
Jaką iść drogą i jak nas prowadzić
Ja zbytnio zaufałem przebrzmiałej mądrości
Zmęczone oczy pasąc pięknym widokiem
[…]
A kiedy mi ciężko i kiedy się gubię
Myślę zawsze o Tobie”

W podobnym duchu wypowiadali się inni pisarze, miedzy innymi: Leon Kruczkowski, Wiktor Woroszylski, Antoni Słonimski, czy Mieczysław Jastrun. Cała ta radosna twórczość wydana została w formie książkowej.

Ostatnie dni przed urodzinami wodza, to była już prawdziwa „bierutomania” W całym kraju zaciągano warty bierutowskie, na dziesiątkach tysięcy maszyn i warsztatów zatykano czerwone proporczyki z hasłami na cześć jubilata. Wreszcie nadszedł ten „upragniony” dzień.  Główne uroczystość odbyły się w Teatrze polskim w Warszawie. Wszystko według komunistycznej sztampy. Rada Państwa  przyznała Bierutowi Order Budowniczego Polski Ludowej. Józef Cyrankiewicz odczytał depeszę urodzinową od samego Stalina. Dalej nastąpiły kolejne referaty i odczyty. Delegacje chłopów, robotników, żołnierzy i  dzieci składały swoje życzenia. Szczególne powody do „radości” musieli mieć pracownicy huty „Częstochowa” przemianowanej na hutę im. Boleława Bieruta. Imieniem Bieruta obdarzony został również Uniwersytet Wrocławski. Jego pracownicy w specyficzny sposób dziękowali za ten dar: „[…] przyrzekamy nie szczędzić sił i pracy nad kształtowaniem umysłów naszej młodzieży[…] w duchu wierności dla sojuszu Polski ze Związkiem Radzieckim i nienawiści do amerykańsko – angielskich imperialistów i ludobójców”

'' 

Grób Boleslawa Bieruta na Powązkach. Źr. Wikipedia

Bierut zmarł 4 lata później w Moskwie, podczas XX zjazdu KPZR. Na fali zbliżającej się odwilży, właściwie szybo zapomniano o „namiestniku Stalina”. Do upadku PRL nie dokonano rzetelnej oceny jego rządów a co za tym idzie jego odpowiedzialności za zbrodnie tego okresu. O uwielbieniu  jakim był darzony w latach 50 nikt już dzisiaj nie pamięta.

Profesor Jerzy Eisler o Bolesławie Bierucie. Posłuchaj (6,4 MB)

Piotr Dmitrowicz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Cichy mecenas wielu karier

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2009 10:15
O literackich archiwach SB z Joanną Siedlecką rozmawia Grzegorz Eberhardt.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bijcie tak, żeby nie było śladów

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2013 07:35
Otrzymał kilkadziesiąt uderzeń pałkami w plecy i kilkanaście ciosów w brzuch.
rozwiń zwiń