X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Theodor Morell

Ostatnia aktualizacja: 21.08.2008 15:54
W ostatnim roku życia Adolf Hitler otrzymywał ponad 90 różnych leków. Przyjmował co najmniej 28 różnych rodzajów pigułek dziennie.
Audio

 Do tego dochodziły liczne zastrzyki. Wiele z nich pogarszało jego stan zdrowia. Liczne wpływały na zdolność oceny sytuacji.

 

'' 

Theodor Morell. Źr. Wikipedia.

Człowiekiem, który „faszerował” go tymi wszystkimi środkami było jego osobisty lekarz dr Theodor Morell. Zgodnie z dyplomem doktor nauk medycznych: ginekolog i położnik. W praktyce specjalista od chorób wenerycznych, zwolennik medycyny niekonwencjonalnej i szarlatan używający licznych – powszechnie uznawanych za szkodliwe - środków.

Morell był intrygującą postacią. Jak – już w 1952 roku – pisał Alan Bullock: „Morell nawet w otoczeniu Hitlera robił groteskowe wrażenie, a inni lekarze, wzywani do Hitlera, napadali nań zawzięcie.” Mimo to – oraz nieskrywanej niechęci większości nazistowskiej elity - Morell był w otoczeniu Hitlera nietykalny. Ich drogi rozeszły się dopiero 24 kwietnia 1945 roku. Na sześć dni przed śmiercią dyktatora.

Doktor ginekologii

 Osobisty szarlatan führera urodził się w Górnej Hesji w 1886 roku. Był świetnym uczniem. Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął studiowanie medycyny. Robił to zresztą nie tylko w Niemczech, ale także Grenoble i Paryżu. W 1913 roku obronił doktorat w zakresie ginekologii i zaczął praktykować na statkach pasażerskich. Robił to przez rok, owa „turystyczna” praktyka pozwoliła mu uzbierać niezłą sumkę, którą przeznaczył na otwarcie własnej praktyki. Jego plany pokrzyżował wybuch I wojny światowej, w czasie której służył w niemieckim wojsku.
 

Po wojnie ożenił się z zamożną aktorką Johanne Möller. Dzięki jej pieniądzom otworzył w Berlinie luksusową praktykę, a dzięki jej znajomościom zdobył uznanie wśród niemieckich gwiazd estrady. Szybko też zdał sobie sprawę, że – zwłaszcza w tym środowisku – łatwo zarabiać na medycynie „alternatywnej” i nią się, z sukcesami, zajął. Dochody jego praktyki w 1932 roku były szacowane na 500 tys. dolarów (według dzisiejszych cen). Miał także propozycję objęcia stanowiska oficjalnego lekarza Szacha Persji i Króla Rumunii. Obie jednak odrzucił.
 Tuż po dojściu do władzy Nazistów praktyka podupadła. Było to związane z tym, że wielu klientów Morella było Żydami. Jemu samemu pewnego dnia na tabliczce napisano „Żyd”. Jednak nasz medyk – jak przystało na człowieka “przedsiębiorczego” – szybko, bo już w kwietniu 1933 roku zapisał się do partii nazistowskiej. Dzięki temu odbudował praktykę i nawiązał kontakty z nazistowską „elitą”.
 

Punktem przełomowym w jego karierze był 1936 rok. Wszystko zaczęło się od tego, że zgłosił się do niego osobisty fotograf Hitlera Heinrich Hoffman. Nadworny fotograf był wówczas w rozsypce. Trochę wcześniej porzuciła go żona, popadł w alkoholizm, złapał też jakąś chorobę weneryczną. Morell postawił go na nogi i uzyskał „wstęp” do otoczenia Hitlera. Nie bez znaczenia był także fakt, że asystentką Hoffmana była wieloletnia „przyjaciółka” führera Ewa Braun.

Za sprawą Hoffmana Morell otrzymał zaproszenie na przyjęcie gwiazdkowe do rezydencji Hitlera w Berghof. Podczas jego pobytu w tej górskiej miejscowości udało mu się spotkać z Hitlerem, który postanowił zaczerpnąć jego rady w związku z nękającą go egzemą i problemami związanymi z jelitami. Morell gruntownie przebadał Hitlera i powiedział „Wyleczę Pana w przeciągu roku.” Dotrzymał słowa i zdobył zaufanie führera, który lata później mówił: „Nie wiecie jak bardzo jestem dłużnikiem Morella. On w 1936 uratował moje życie. Było ze mną tak źle, ze ledwie mogłem chodzić. Byłem całkowicie źle leczony (...). W końcu przyszedł Morell i wyleczył mnie.” 

Führer laboratoryjny

'' 

Hitler podczas przemówienia. Źr. Wikipedia.

Od tamtej pory datowało się niepodważalne zaufanie Hitlera do tego „lekarza”. Führer ślepo wierzył w leki podawane mu przez tego – jak opisał go prof. Trevor-Roper - „grubego, lecz sflaczałego starego jegomościa, o służalczych manierach, nieartykułowanej mowie, a pod względem higieny przywodzącego na myśl wieprza”.
 Bullock pisał: „Przy każdym  jedzeniu łykał wielką ilość tabletek spreparowanych przez Morella i w ciągu ostatnich dwóch lat życia codziennie brał jakieś zastrzyki.”  „Nadworny” medyk serwował Hitlerowi ponad 90 różnych pigułek oraz liczne zastrzyki, syropy i napary. Wśród nich były kokaina (na zatoki), podawana w chwilach osłabienia amfetamina, zastrzyki z glukozy, a także z  testosteronu, estradiol, kortykosterydy, strychnina, atropina i wiele, wiele innych. Dodatkowo, gdy amfetamina działała za mocno podawał swojemu pacjentowi na uspokojenie barbituraty. I vice versa, gdy barbituraty zbytnio uspokajały „Wodza Tysiącletniej Rzeszy” dawał mu amfetaminę.
 

Na liście lekarstw znalazły się też ciekawsze – i z całą pewnością mniej uzależniające  -„wynalazki”. Hitler otrzymywał wyciągi z serca oraz wątroby, bycze jądra, mózg, trzustkę i fosforany. Jeszcze przed przyjściem Morella führer zwykł leczyć problemy żołądkowe smarem do czyszczenia karabinowych luf. Był to sposób, którego najprawdopodobniej nauczył się w okopach, gdyż stosowali go niemieccy żołnierze w czasie I wojny światowej. Jednak ów smar był toksyczny i na dłuższą metę jego stosowanie powodowało: mdłości, podwójne widzenie, dzwonienie w uszach, bóle głowy. Jego nowy medyk – zapewne nie chcąc podważać zaufania – nie zabronił Hitlerowi przyjmowania tego specyfiku. Do ciekawszych praktyk medycznych stosowanych przez tego „lekarza” należało także leczenie bólów jelit za pomocą herbaty z rumianku podawanej przez... odbyt.
 

Otoczenie führera widziało, że jego stan nierzadko pogarszał się po przyjęciu leków od Morella. Zwłaszcza inni przyboczni lekarze starali się przekonać by odsunął od siebie jego medykamenty. Jednak zaufanie, którym był obdarzany było na tyle niepodważalne, że wszelkie takie próby kończyły się źle dla tych, którzy je podejmowali. Bullock pisał: „Próby lekarzy, wzywanych po to, by poderwać jego wiarę w Morella, nie tylko spełzły na niczym, ale fatalnie się dla nich skończyły. Brandt, osobisty chirurg Hitlera od lat dwunastu, został brutalnie pozbawiony wszystkich stanowisk. Ale tego było Hitlerowi za mało, skorzystał z pierwszej lepszej okazji i kazał uwięzić Brandta, którego w parę miesięcy później skazano na śmierć (na śmierć skazali go, za udział w „programie eutanazji” Amerykanie – tb).”

Co by było gdyby...

Hitler wierzył w nieomylność swojego lekarza do samego końca. Jeszcze w 1945 roku mówił: „Gdybym nie miał mojego godnego zaufania Morella byłbym absolutnie zwalony z nóg – i ci idioci lekarze chcieli się go pozbyć. Jednak o to co stałoby się ze mną bez Morella nikt nie pytał.” Pod koniec kwietnia 1945 roku, na kilka dni przed śmiercią odesłał Morella mówiąc: „lekarz nie będzie mi już potrzebny.” I działo się to mimo to, że jego stan fizyczny wciąż się pogarszał.

Guderian: „Trzęsła mu się już nie tylko lewa ręka, lecz cała lewa strona ciała... Poruszał się niezdarnie, garbił się bardziej niż zwykle, a ruchy miał zwolnione i nieopanowane. Kiedy chciał usiąść, trzeba mu było podsuwać krzesło.”  Podobnie opisał go Gerhardt Boldt, który po raz pierwszy zobaczył Hitlera w lutym 1945 r.: „Głowa mu się lekko chwiała. Lewe ramię zwisało bezwładnie, ręce bardzo się trzęsły. W oczach miał trudne do opisania błyski, całkiem nienaturalne i budzące lęk. Twarz, zwłaszcza pod oczami, świadczyła o kompletnym wyczerpaniu. Poruszał się jak starzec.”

 

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że spory wpływ na taki stan „Wodza Rzeszy” miały podawane mu przez Morella środki. Duże ilości amfetaminy i barbituratów musiały wpływać na jego zapaści oraz podejmowane przez niego decyzje. Szczególnie środki pobudzające współgrały z psychotyczną i wybuchową naturą Hitlera. Nie sposób jednak odpowiedzieć na pytanie w jak wielkim stopniu Theo Morell zmienił biegł wojny.

Sam Morell zmarł w 1948 roku w obozie dla internowanych nr 29 (znajdującym się na miejscu dawnego obozu koncentracyjnego Dachau). Złapali go i umieścili tam Amerykanie. Nie został oskarżony wraz z innymi przywódcami III Rzeszy.

Tomasz Borejza

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rasputin Himmlera

Ostatnia aktualizacja: 19.12.2008 12:30
Wizje Wiliguta miały wpływ na jego rodaków w III Rzeszy. Szczególnie na wybór miejsc kultu nowej ideologii przesiąkniętej mistycyzmem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Heinrich Himmler

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2008 07:00
Heinrich Himmler to twarz nazistowskiego zła, niezwykle okrutnego i banalnego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dzienniki ze Spandau

Ostatnia aktualizacja: 26.04.2010 06:03
Fascynującą kronika życia codziennego w więzieniu dla największych zbrodniarzy nazistowskich.
rozwiń zwiń