Historia

Ucieczki specjalnego znaczenia

Ostatnia aktualizacja: 20.06.2011 13:30
W latach 1944-1968 zarejestrowano 32 tysiące osób, które nielegalnie opuściły Polskę.

Uciekano róznymi sposobami. W skrytkach wagonów i ciężarówek, na statkach i w kajakach. Kilka najgłośniejszych opisują Jolanta Drużyńska i Stanisław M. Jankowski w książce "Ucieczki specjalnego znaczenia".

Najbardziej znanym uciekinierem był premier rządu polskiego na uchodźstwie w latach 1943-1944 Stanisław Mikołajczyk, który powrócił do Polski w 1945 r. W czerwcu 1945 r. został wicepremierem i ministrem rolnictwa w kontrolowanym przez komunistów rządzie. Stanął na czele reaktywowanego PSL, które stało się wkrótce jedyną w kraju legalną siłą polityczną, sprzeciwiającą się komunizmowi.

Po sfałszowanych przez komunistów: referendum w czerwcu 1946 r. i wyborach do Sejmu w styczniu 1947 r., wokół Mikołajczyka narastała atmosfera zagrożenia. Osaczony przez bezpiekę był nieustannie śledzony: w domu, w Ministerstwie Rolnictwa, w Sejmie, w czasie wyjazdów z Warszawy. Wcześniej w tzw. procesie krakowskim skazano czołowych działaczy PSL na kary długoletniego więzienia. Drużyńska i Jankowski podkreślają, że sam Mikołajczyk nie miał złudzeń, że czeka go podobny los. Spodziewał się, że wraz z bliskimi współpracownikami: posłami PSL Stefanem Korbońskim (ostatni delegat rządu na kraj) i Wincentym Bryją opuści budynek Sejmu z kajdanami na rękach. Cała akcja miała się odbyć w poniedziałek 27 października. Według Mikołajczyka, przesądzony był już wyrok - kara śmierci.

Mikołajczyk powiadomił o wszystkim dyplomatów amerykańskich. Ambasador amerykański Stanton Griffis zorganizował natychmiast naradę, w której udział wziął attache wojskowy płk Thomas Betts, wcześniej pracownik wywiadu w sztabie Dwighta Eisenhowera. Decyzja była jednoznaczna. "Zdecydowano - autorzy cytują jednego z uczestników narady - że w świetle odpowiedzialności moralnej, którą ponosimy z Anglikami w związku z tym, że skłoniliśmy Mikołajczyka do powrotu do Polski w 1945 roku, musimy na własne ryzyko i bez powiadamiania nikogo, oprócz ambasady brytyjskiej, podjąć kroki w celu ocalenia Mikołajczyka przed opanowanym przez komunistów rządem polskim...".

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W SERWISIE RADIA WOLNOŚCI

Podczas narady zastanawiano się też nad technicznymi sposobami umożliwienia ucieczki. Brano pod uwagę przewiezienie Mikołajczyka w jednej z setki pustych trumien, które właśnie do Warszawy przybyły w konwoju ciężarówek w celu zabrania szczątków obywateli amerykańskich - ofiar wojny i w Polsce ekshumowanych. Ta oferta została przedstawiona samemu Mikołajczykowi, ale ją odrzucił, obawiając narażenia się na śmieszność w przypadku fiaska operacji i odkrycia nielegalnego transportu przez bezpiekę. Mikołajczyk zaakceptował natomiast bez zastrzeżeń plan wywiezienia go na pokładzie statku "Baltavia", który miał odejść z portu w Gdyni do Londynu we wtorek 21 października.

Autorzy opisują drobiazgowo szczegóły ostatnich godzin b. premiera w Polsce. W poniedziałek, po wcześniejszym niż zazwyczaj posiłku i krótkiej drzemce, Mikołajczyk nałożył czarny płaszcz, ciemnopopielaty kapelusz i brązowe pantofle. W kieszeniach upchał przybory toaletowe i nocną bieliznę, ale żadnych pakunków ze sobą nie zabrał. Ulicą Kielecką na Mokotowie doszedł do Rakowieckiej, a stamtąd do Niepodległości, gdzie czekał na niego samochód ciężarowy, w którym była skrytka między skrzyniami i pakami. Podróż trwała wiele godzin, a samochód był dziewięciokrotnie zatrzymywany przez milicję, ale tylko raz kontrolowano jego zawartość. Po drodze w samochodzie trzeba było kilkakrotnie zmieniać opony.

Po odpoczynku w Sopocie, w domu dyrektora przedstawicielstwa linii żeglugowej Moore-Mc-Cormack, Mikołajczyk został dowieziony do portu w Gdyni i tam - po uśpieniu czujności strażnika pilnującego trapu - wprowadzony na pokład "Baltavi". Po kilku godzinach statek odpłynął i 26 października dotarł do Londynu.
Autorzy ujawniają jeszcze jeden szerzej nieznany szczegół odnoszący się do najsłynniejszej ucieczki. W lipcu następnego roku, podczas pobytu w Rzymie, Mikołajczyka przyjął na dwugodzinnej audiencji papież Pius XII.

Z wizyty tej polski wywiad wojskowy sporządził raport i notatki, z których jedna podpisana jest przez agenta "Zawadzkiego". Raport ten - piszą autorzy - dotyczy nigdy nie nagłośnionej pomocy Watykanu w ucieczce z Polski Mikołajczyka. Interesujący fragment brzmi: "Kapelan Papieża Riccardo Magnanensi przyznał się, że w ucieczce Mikołajczyka przed aresztowaniem przez „agentów komunistycznych” w Polsce wydatnie pomógł Watykan. O tę pomoc ze strony Watykanu zabiegał podobno osobiście Churchill. (...) Ucieczka jego (Mikołajczyka) była zorganizowana przez osoby, które za zgodą Watykanu utrzymywały łączność z kardynałem Hlondem i Sapiehą. (...) Sekretariat Stanu z końcem października ub. roku przesłał na polecenie Papieża tajne instrukcje Mons. Eric Muller wikariuszowi apost. w Szwecji i Mons. Godfrey delegatowi Watykanu w Anglii, odnośnie udzielenia wszelkiej pomocy uciekinierowi". W książce jest fotokopia pierwszej strony raportu.

Inni uciekinierzy "specjalnego znaczenia" opisani w książce to m.in.: ostatni delegat rządu na kraj Stefan Korboński; legendarny partyzant i działacz podziemia niepodległościowego Henryk Pawelec; dyrektor departamentu X MBP, który wyznał jego tajemnice przed mikrofonami Wolnej Europy - Józef Światło; łączniczka Witosa, organizatorka tajnych kompletów i sekretarka Mikołajczyka - Maria Hulewiczowa.

Czytaj także

Ucieczka Franciszka Jareckiego

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2009 09:15
Ucieczka Franciszka Jareckiego
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kobiety na traktory!

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2011 09:00
W PRL kobiety wykonywały męskie zajęcia, a władza wmawiała im, że tak wygląda równouprawnienie.
rozwiń zwiń