Gospodarka

"Rz": wkrótce przychody z wszystkich umów cywilnoprawnych mogą być oskładkowane. A eksperci podzieleni

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2017 17:27
Czy przedsiębiorcy będą musieli zapłacić więcej za swoich pracowników? "Rzeczpospolita" pisze, że wkrótce mogą zostać oskładkowane przychody ze wszystkich umów cywilnoprawnych, w tym umów o dzieło.
Audio
  • Rządy Pieniądza: eksperci o pomyśle oskładkowania wszystkich umów cywilnoprawnych
Czy wszystkie umowy cywilnoprawne zostaną oskładkowane?
Czy wszystkie umowy cywilnoprawne zostaną oskładkowane?Foto: Shutterstock

Jak czytamy w dzisiejszym wydaniu dziennika, analitycy ZUS i Ministerstwa Finansów ustalili, że ponad 4,6 miliona Polaków zarabia lub dorabia na takich kontraktach nawet 40 miliardów złotych rocznie i nie płaci od tych przychodów pełnych składek. Według gazety, w ten sposób ZUS omija co roku nawet 5 miliardów złotych. 

Kogo w największym stopniu dotkną proponowane zmiany?

"Rzeczpospolita" pisze, że największa grupa, którą mogą dotknąć zmiany, to 2,6 miliona młodych pracowników, zarabiających sezonowo niewielkie pieniądze. Druga - to milion Polaków, dla których umowy cywilnoprawne stanowią główne źródło utrzymania. Zmiany mają też wpłynąć na życie m.in. emerytów i rencistów.

ZUS proponuje, by objąć ubezpieczeniem 2 miliony osób, które do tej pory nie płaciły składek. Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", "na celowniku" mogą być nawet dwa miliony osób, które dorabiają do wynagrodzenia na umowach o dzieło, nie płacąc od tych przychodów ani grosza ZUS. Podobnie może być z członkami zarządów spółek, zatrudnionymi na zasadzie powołania.

Eksperci podzieleni w ocenie pomysłu ZUS

Olaf Wojak z Centrum imienia Adama Smitha, gość "Rządów pieniądza" w Polskim Radiu 24 skrytykował pomysł oskładkowania umów cywilnoprawnych wskazując, że może on doprowadzić do znacznego pogorszenia się sytuacji na rynku pracy, zwłaszcza jeśli chodzi o pracowników. - W ten sposób wtłaczamy  na siłę w system kolejnych Polaków, czyli sprawiamy, że dla rzeszy osób pracujących na umowie-zlecenie albo umowie o dzieło praca albo nie będzie opłacalna, albo nie będzie dostępna - mówił Olaf Wojak.

Olaf Wojak, Centrum im. Adama Smitha W ten sposób wtłaczamy  na siłę w system kolejnych Polaków, czyli sprawiamy, że dla rzeszy osób pracujących na umowie-zlecenie albo umowie o dzieło praca albo nie będzie opłacalna, albo nie będzie dostępna

Jak dodał, wprowadzenie tych postulatów w życie będzie z pewnością skutkować powiększeniem się samej strefy. Według Wojaka takie propozycje mają służyć przede wszystkim ratowaniu ZUS, który, jego zdaniem, jest bankrutem, od wielu lat działającym "na kredyt". - Ten kredyt można przeciągać, ale w pewnym momencie trzeba będzie przerwać ten łańcuch nieszczęścia, powiedzieć sobie: uwolnijmy ten rynek, sprawmy, żeby mogły na niego wejść prywatne firmy - niech każdy podejmuje decyzje, co zrobić ze swoimi pieniędzmi - podkreślił gość Polskiego Radia.

Z kolei zdaniem Macieja Bitnera z think-tanku WISE Europa słusznym krokiem byłoby zlikwidowanie sytuacji, w której część osób wykonują tę samą pracę, a ma inne warunki jeśli chodzi o ubezpieczenie. Przyznał przy tym, że widzi w tej kwestii sporo potencjalnych zagrożeń i trudności. -Bardzo trudno jest oskładkować umowę o dzieło, zwłaszcza jeśli chodzi o składkę chorobową czy wypadkową - zwracał uwagę ekspert i dodał, że propozycje ZUS, jeśli wejdą w życie, mogą skutkować ucieczką w samozatrudnienie.

Maciej Bitner, WISE Europa Bardzo trudno jest oskładkować umowę o dzieło, zwłaszcza jeśli chodzi o składkę chorobową czy wypadkową 

- Jestem całym sercem za tymi zmianami. Nie ma lepszego momentu na ich wprowadzenie niż teraz, gdy jest rozgrzany rynek pracy - mówił natomiast szef Biura Strategii Rynkowych PKO BP Mariusz Adamiak.

Mariusz Adamiak, PKO BP Jestem całym sercem za tymi zmianami. Nie ma lepszego momentu na ich wprowadzenie niż teraz, gdy jest "rozgrzany rynek pracy"

Ekspert wskazywał, że przy obecnej dobrej koniunkturze gospodarczej zmiany nie powinny spowodować masowej utraty pracy wśród Polaków. A nawet jeśli przyniosłoby to negatywne efekty, to, jak mówił Adamiak, w obecnej sytuacji, po obniżce wieku emerytalnego, państwo nie ma wyjścia - musi szukać dodatkowych pieniędzy do budżetu. Według eksperta dalsze trwanie obecnej sytuacji bęzie skutkowało powiększaniem się dziury w budżecie ZUS, bo, jak wskazywał, osoba, która nie płaci składek do ZUS, "zawsze musi być dotowana przez kogoś innego". Podkreślił, że każdy pracownik powinien odprowadzać składki, no chyba że sam zrzeknie się pobierania w przyszłości od państwa wybranych świadczeń.

Już teraz składki zapłacimy od umowy-zlecenia

Od początku 2016 konieczne jest odprowadzanie składek do ZUS od umów-zleceń. Zmiany w tej kwestii uchwalił jeszcze poprzedni rząd. Obowiązek nie obejmuje natomiast umów o dzieło.

Na razie będą ułatwienia dla przedsiębiorców przy odprowadzaniu składek

Nie wiadomo czy i kiedy propozycje ZUS wejdą w życie. Pewne natomiast jest, że od przyszłego roku przedsiębiorcy będą mieli łatwiej przy odprowadzeniu składek za sprawą tak zwanej e-składki. Rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz wyjaśnia, że będą wykonywali tylko jeden przelew na łączną kwotę wszystkich składek, jakie są zobowiązani odprowadzać z firmy, a nie tak, jak to jest obecnie - trzy lub cztery przelewy. Będzie to jeden przelew łącznie na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych czy Fundusz Emerytur Pomostowych.


Rzeczpospolita, PR24, IAR, Naczelna Redakcja Gospodarcza, Michał Dydliński

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak