Chodorkowski powiedział, że zawiódł się na Dmitriju Miedwiediewie, bo ten "nie mógł dotrzymać swojej obietnicy, że doprowadzi do triumfu prawa" w Rosji.
Były szef Jukosu uważa jednak, że "rozumie lepiej prezydenta Miedwiediewa" niż premiera Putina, i określił tego pierwszego jako "polityka pragmatycznego, którego ideały są możliwe do pogodzenia z demokracją". Chodorkowski nie ma już jednak pewności, czy można zaufać obecnemu szefowi państwa.
Rozmówca dziennika "Le Monde" wyraził zadowolenie z faktu, że "coraz więcej szanowanych osobistości w Rosji i na Zachodzie rezygnuje z politycznej poprawności i określa otwarcie to, co się dzieje, mianem barbarzyństwa".
Zdaniem Chodorkowskiego, głównym przeciwnikiem rozwoju Rosji jest "apatia" jej mieszkańców.
IAR,kk