Gospodarka

Pracowmicy delegowani: Polska ma już 15 sojuszników w UE

Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017 21:05
Polska podczas szczytu UE umacniała stanowisko państw, które sprzeciwiają się zaostrzaniu przepisów dotyczących delegowania pracowników.
Audio
  • Premier Beata Szydło liczy na kompromis w sprawie zmian w przepisach o delegowanych pracownikach. W poniedziałek po raz kolejny do negocjacyjnego stołu usiądą unijni ministrowie pracy. Dla Polski, która wysyła najwięcej osób do pracy za granicę, to sprawa kluczowa./IAR/
Główny problem dotyczy obecnie tego, czy regulacjami o delegowaniu będą objęci kierowcy w transporcie międzynarodowym oraz jak długo może maksymalnie trwać delegowanie.
Główny problem dotyczy obecnie tego, czy regulacjami o delegowaniu będą objęci kierowcy w transporcie międzynarodowym oraz jak długo może maksymalnie trwać delegowanie. Foto: Shutterstock

Według źródeł dyplomatycznych koalicja krajów niechętnych niektórym rozwiązaniom może liczyć nawet 15 państw.

Węgrzy mówią nieoficjalnie o ustępstwach wobec Francji

Węgierscy dyplomaci, którzy prowadzą w imieniu Grupy Wyszehradzkiej rozmowy w tej sprawie ze stojącym po drugiej strony barykady Paryżem, mówią nieoficjalnie o ustępstwach wobec Francji. Państwa członkowskie próbowały kilka miesięcy temu przyjąć kompromis ws. pracowników delegowanych, ale wówczas niespodziewanie stanowisko zaostrzył prowadzący jeszcze wtedy kampanię wyborczą obecny prezydent Francji Emmanuel Macron.

Francja omija w negocjacjach Warszawę

Francuski przywódca starał się rozbijać jedność państw Europy Środkowo-Wschodniej - odwiedzając państwa tego regionu, ominął Warszawę, natomiast próbował uzyskać poparcie Rumunii, Bułgarii, Słowacji czy Czech.

"Francja liczyła, że rozmontuje obóz wizytami i komplementami, ale to się nie udało" - mówił w piątek dziennikarzom jeden z wysoko postawionych dyplomatów. Stanowisko Francji jest tak sztywne, że mimo iż kluczowe spotkanie unijnych ministrów w tej sprawie odbędzie się już w poniedziałek, podczas czwartkowo-piątkowego szczytu nie doszło do rozmowy prezydenta Macrona z premier Beatą Szydło.

Premier Beata Szydło: Grupa Wyszechradzka ma wspólne, kompromisowe stanowisko

Szefowa polskiego rządu mówiła na konferencji prasowej, że Grupa Wyszehradzka, która ma wspólne stanowisko, poszła "na daleko posunięty kompromis". "Zaproponowaliśmy dobre rozwiązania, które są do zaakceptowania przez nas, przez Polskę, przez Węgrów, Czechów i Słowaków, również przez inne państwa członkowskie" - podkreśliła Beata Szydło.

"Tylko problem jest taki, że Francja uznała, że będzie przedstawiała swoje stanowisko - bardzo sztywne. Ale te rozmowy robocze, spotkania cały czas trwają. Mamy jeszcze kilka dni na to, żeby można było ten konsensus wypracować" - dodała Szydło. Jej zdaniem porozumienie w tej sprawie jest do wypracowania. "Jesteśmy pełni optymizmu" - mówiła.

Polska wykorzystała szczyt do konsolidacji stanowisk państw ws. pracowników delegowanych

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, który towarzyszył premier w Brukseli podkreślał, że szczyt był przez polską delegację bardzo dobrze wykorzystany do tego, by skonsolidować stanowisko tych państw, które dziś sprzeciwiają się tendencjom protekcjonistycznym na wspólnym rynku.

Jak mówił, chodzi o kraje, które są zdecydowane bronić równego dostępu do rynku usług, w tym bronić uczciwych, a nie protekcjonistycznych zasad, jeśli chodzi o delegowanie pracowników. "Grupa tych państw szeroko wykracza poza Grupę Wyszehradzką. Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani do poniedziałkowej Rady" - ocenił wiceszef MSZ.

Spór o maksymalny okres delegowania pracowników: Polska nie godzi się na 2 lata

W poniedziałek w Luksemburgu bezpośrednie negocjacje będzie prowadzić minister pracy Elżbieta Rafalska. Główny problem dotyczy obecnie tego, czy regulacjami o delegowaniu będą objęci kierowcy w transporcie międzynarodowym oraz jak długo może maksymalnie trwać delegowanie. Komisja Europejska zaproponowała, żeby ten okres był ograniczony do dwóch lat. Polska przeciwstawiała się temu rozwiązaniu. Francuzi zaproponowali jednak jeszcze krótszy czas - 12 miesięcy.

Spór o okres przejściowy ws. nowych przepisów o delegowaniu pracowników

Innym problemem jest moment wejścia dyrektywy w życie i okres przejściowy pomiędzy uchwaleniem nowych przepisów a rozpoczęciem ich obowiązywania. Część krajów Europy Zachodniej uważa, że powinny zacząć obowiązywać jak najszybciej; kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska, argumentują, że potrzeba czasu na dostosowanie do nowych przepisów. Dla firm z naszego kraju im później weszłyby w życie regulacje tym lepiej.

Dla Macrona odsuwanie wejścia w życie tych rozwiązań byłoby jednak trudne do zaakceptowania, bo o rozwiązaniu problemu "dumpingu socjalnego", o który oskarża on m.in. Polskę, mówił on w kampanii wyborczej.

Unia chce zrównać pensje pracowników delegowanych z pracownikami lokalnymi

Obecne przepisy wymagają, by pracownik delegowany otrzymywał przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale wszystkie składki socjalne odprowadzał w państwie, które go wysyła.

Propozycja zmiany przepisów w tej sprawie przewiduje wypłatę takiego samego wynagrodzenia jak w przypadku pracownika lokalnego (z wszystkimi przysługującymi mu dodatkami branżowymi).

Po dwóch latach, gdy okres delegowania wygaśnie, do pracownika miałyby mieć zastosowanie wszystkie przepisy kraju przyjmującego (łącznie z koniecznością płacenia składek na ubezpieczenie społeczne).

PAP, jk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Spór o pracowników delegowanych: impas w negocjacjach między krajami UE

Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017 19:59
Sprawa dyrektywy o pracownikach delegowanych nadal dzieli kraje Unii Europejskiej i nic nie zapowiada szybkiego przełamania impasu w tej sprawie.
rozwiń zwiń