Sport

1. liga: kiedy GKS ostatni raz grał z Ruchem nie było jeszcze Ekstraklasy. Przy Bukowej znów będzie gorąco

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017 11:20
Choć to jedne z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce, od bardzo dawna nie miały możliwości ze sobą zagrać. Niedzielny mecz GKS Katowice - Ruch Chorzów będzie pierwszym takim spotkaniem od 14 lat.
Stadion GKS Katowice
Stadion GKS KatowiceFoto: Wikipedia/MacQtosh/CC BY-SA 4.0

Obie drużyny ostatni raz spotkały się 8 kwietnia 2003 roku. Przy Bukowej gospodarze wygrali 1:0, a bramkę w 29. minucie meczu zdobył młody, 22-letni wychowanek "Gieksy" - Jacek Kowalczyk.

Jak dawno obyło się to spotkanie niech świadczy fakt, że w tej samej kolejce gole strzelali Tomasz Dawidowski, Maciej Żurawski (w meczu z Legią, czyli w niedzielny wieczór dojdzie do jeszcze jednej konfrontacji sprzed 14 lat!, czy obecny wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Marek Koźmiński). W I lidzie, bo nie było wtedy jeszcze Ekstraklasy grały Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, Odra Wodziaław, Amica Wronki, Polonia Warszawa, Szczakowianka Jaworzno i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Sezon dla Ruchu zakończył się fatalnie, bo wraz z KSZO i Pogonią Szczecin spadł z ligi, a GKS zajął trzecie miejsce ze stratą 7 punktów do mistrza - Wisły Kraków.

Od tamtej pory obu zespołom było zdecydowanie nie po drodze. Wszystko dlatego, że Ruch nie potrafił szybko awansować, a nad Katowicami zbierały się gradowe chmury. GKS ostatecznie w sezonie 2004/2005 został zdegradowany za udział w aferze korupcyjnej. Tylko dzięki Śląskiemu Związkowi Piłki Nożnej zaczął swoją nową przygodę od IV ligi, a nie B klasy. Stało się to zresztą problemem dla wielu klubów, których stadiony nie były przygotowane do przyjęcia kibiców gości i oddawały mecze walkowerem bojąc się najazdu kiboli ze stolicy Górnego Śląska. "Gieksa" szybko pięła się w ligowej hierarchii, ale gdy zameldowała się w sezonie 2007/2008 na drugim poziomie rozgrywkowym, Ruch był już o jeden stopień wyżej. Od tamtej pory marsz piłkarzy z Katowic się zatrzymał. Ruch walcząc nawet w europejskich pucharach przegrał wreszcie z pustkami w kasie i przekrętami działaczy, za co zaczął zresztą obecny sezon z ujemnymi punktami. Na kolejny pojedynek przyszło kibicom czekać do dziś.

Sympatycy Górniczego Klubu Sportowego, którego piłkarze za najlepszych czasów wychodzili na boisko przy akompanamencie orkiestry z kopalni, będą akurat tym razem osamotnieni. To efekt ostatniego spotkania przy Cichej, gdzie doszło do burd z udziałem chuliganów kibicujących Rakowowi Częstochowa.

GKS z Ruchem grał do tej pory 52 razy. GKS wygrywał 15 razy, Ruch 13, a 24 mecze zakończyły się remisem. Po równo jest w bramkach: 54:54. Na Bukowej goście cieszyli się z kompletu punktów jeszcze w poprzednim wieku, w sezonie 1998/1999, gdy Ruch zwyciężył 1:0. 30 kwietnia 1999 roku jedynego gola w końcówce spotkania strzelił z rzutu karnego wypożyczony z Legii Warszawa Piotr Włodarczyk.

Przedmeczowa konferencja prasowa była okazją to spotkania dwóch wielkich napastników obu zespołów, którzy nie raz potrafili pogrążyć bramkarza rywali w meczach o punkty - Jana Furtoka i Krzysztofa Warzychy. Spotkanie będzie miało wiele znamion derbów, choć nie najważniejszych w tym regionie. Nazwa "Wielkie Derby Śląska" zarezerwowana jest dla konfrontacji Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze.

To będzie z pewnością mecz wielkiej walki, choćby dlatego, że kibice obu zespołów otwarcie mówią o wojnie pomiędzy nimi. Rywalizacja ma oczywiście status spotkania podwyższonego ryzyka, ale jak zapewnia w rozmowie z nami śląska policja - nie było potrzeby aby ściągać posiłki z innych województw.

Dla obu drużyn to będzie bardzo ważne starcie. Jeszcze do niedawna zajmowały miejsca w strefie spadkowej 1. ligi. Po dobrej ostatniej serii GKS awansował na miejsce 11., Ruch, mimo że radzi sobie coraz lepiej pod wodzą trenera Juana Ramona Rochy - wciąż jest ostatni.

Piotr Tokarski, PolskieRadio.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak