Sport

Ekstraklasa: Arka Gdynia straciła status niepokonanej. Pogoń przyjechała do Gdyni jak po swoje

Ostatnia aktualizacja: 19.08.2017 17:37
Pogoń Szczecin pewnie pokonała Arkę Gdynia 3:0, odbierając rywalom tytuł jednej z dwóch ostatnich niepokonanych drużyn w Ekstraklasie.
Kibice Pogoni już dawno nie widzieli radości swoich piłkarzy po strzeleniu gola
Kibice Pogoni już dawno nie widzieli radości swoich piłkarzy po strzeleniu golaFoto: PAP/Jan Dzban

Arka Gdynia w poprzednich czterech meczach nie posmakowała zwycięstwa, ale też nie przegrała żadnego z nich. Teoretycznie to nie najgorszy bilans, jednak samymi remisami nie da się awansować do czołowej ósemki, a niewątpliwie taka myśl mogła przyświecać zawodnikom Leszka Ojrzyńskiego.

Podejmowanie Pogoni Szczecin na własnym boisku? Przed pierwszym gwizdkiem nie wyglądało to na zadanie, które mogło powodować przesadne obawy. "Portowcy" w pierwszych pięciu meczach sezonu odnieśli zaledwie jedno zwycięstwo.

Od pierwszych minut to jednak Pogoń sprawiała lepsze wrażenie i miała więcej do powiedzenia. Ataki gospodarzy nie stwarzały większego zagrożenia pod bramką rywali, to samo zresztą można powiedzieć o gościach - przez pierwsze 45 minut nie zobaczyliśmy fajerwerków, ale w samej końcówce "Portowcy" wyszli na prowadzenie.

Sędziujący mecz Szymon Marciniak orzekł, że Steinbors faulował w polu karnym Formellę, wątpliwości po tej decyzji jednak pozostały.

Do piłki podszedł Adam Gyurcso i pewnie wykorzystał jedenastkę. Jeśli Arka miała pomysł na to, jak w drugiej połowie zniwelować przewagę gości, to jej skrzydła szybko zostały podcięte za sprawą kuriozalnego gola, którego autorem był Mateusz Szwoch. Środkowy pomocnik wrócić się w pole karne, asekurował swoich kolegów z defensywy. Przy wrzutce jednak trafił w piłkę w taki sposób, że ta znalazła się w siatce.

Pogoń miała komfort dwóch bramek przewagi, nabierała wiatru w żagle. Arka atakowała rozpaczliwie i chaotycznie, najczęściej próbując wrzutek z bocznych sektórów boiska. To jednak nie robiło większego wrażenia na gościach, których defensywa grała tego dnia pewny mecz.

Kilka minut po samobójczym trafieniu Szwocha, gospodarze musieli przyjąć kolejny cios. Drygas został wycięty w szesnastce przez Damiana Zbozienia, Marciniak nie miał wątpliwości. Po chwili piłkę na jedenastym metrze ustawił Frączczak, a "Portowcy" byli w wymarzonej sytuacji. 

Arka próbowała zmniejszyć rozmiary porażki, jednak nawet wprowadzenie na boisko Rafała Siemaszki, który rozruszał ofensywę zespołu, nie przyniosły rezultatu. Gdynianie zagrali najsłabszy mecz w dotychczasowych rozgrywkach i muszą szybko się otrząsnąć, jeśli nie chcą zanotować znacznego spadku w tabeli Ekstraklasy.

Zwycięstwo dało dotychczas rozczarowującej Pogoni 7. miejsce w rozgrywkach i kibice na pewno będą trzymać kciuki, że uda się na dłużej zagościć w pierwszej ósemce.

Źródło: x-news

Arka Gdynia - Pogoń Szczecin 0:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Adam Gyurcso (43-karny), 0:2 Mateusz Szwoch (51-samobójcza), 0:3 Adam Frączczak (58-karny).

Żółta kartka - Arka Gdynia: Damian Zbozień, Michał Marcjanik. Pogoń Szczecin: Jakub Piotrowski, Lasza Dwali, Sebastian Kowalczyk.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 9 074.

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Michał Marcjanik, Adam Danch, Marcin Warcholak - Marcus Vinicius (46. Grzegorz Piesio), Adam Marciniak, Yannick Kakoko, Mateusz Szwoch, Filip Jazvic (60. Rafał Siemaszko) - Ruben Jurado (59. Patryk Kun).

Pogoń Szczecin: Łukasz Załuska - David Niepsuj, Cornel Rapa, Lasza Dwali, Ricardo Nunes - Dariusz Formella (83. Marcin Listkowski), Jakub Piotrowski (80. Rafał Murawski), Kamil Drygas, Dawid Kort (69. Sebastian Kowalczyk), Adam Gyurcso - Adam Frączczak.

ps, PolskieRadio.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ekstraklasa: Cracovia - Górnik Zabrze. Wolsztyńskich dwóch z bramkami, Piątek strzela w piątek

Ostatnia aktualizacja: 18.08.2017 23:13
Sześć goli na stadionie Cracovii zadowoliło największych koneserów futbolu. Była twarda walka, akcje z pierwszej piłki rodem z ligi brazylijskiej i remis, który choć nie cieszy Górnika Zabrze, to jednak jest wynikiem sprawiedliwym.
rozwiń zwiń