"Strasznie trzepało na rozbiegu. Dlaczego? Może dlatego, że robili
go polscy drogowcy. Naprawdę można poczuć się jak na naszych dziurawych
drogach. Nie wiem czemu, prawdopodobnie prowadnice są krzywe i przy
wycinaniu torów robią się takie uskoki" - śmiał się Adam Małysz po
kwalifikacjach. Jego wypowiedź przytacza portal skijumping.pl.
Kwalifikacje wygrał Noriaki Kasai. Japończyk poszybował na największej skoczni
świata (HS-215) na odległość 210,5 metra i otrzymał notę 207,6 punktu. Na drugim miejscu ze stratą zaledwie 1,5 punktu sklasyfikowano
Antonina Hajka, Czech lądował trzy metry bliżej od Japończyka. Trzecie
miejsce zajął Kamil Stoch, który uzyskał 201,5 metra i zdołał wyprzedzić
lądujących dalej Mattiego Hautamaekiego (204m) i Michaela Neumayera
(203m).
W piątkowym konkursie zobaczymy 40 zawodników, w tym
całą czwórkę Polaków. Awans wywalczyli sobie także Łukasz Rutkowski
(196,5m) oraz Rafał Śliż (176m), którzy zajęli odpowiednio 16. i 25.
miejsce.
Wśród zawodników, którzy o awans do konkursu nie musieli
walczyć, najdalej skoczył Bjoern Einar Romoeren, rekordzista świata
poszybował na 230,5 metra. Po locie Norwega obniżono rozbieg o dwie
belki i z tej pozycji zdecydowanie najdalej skoczył Simon Ammann - 225,5
metra, czym poprawił swój rekord życiowy aż o 6,5 metra. Drugą
odległość z 13. belki uzyskał Adam Małysz -216,5 metra.
dp, skijumping.pl, Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)