Amerykanin Bode Miller zaskoczył dziś wszystkich podczas slalomu do superkombinacji. I to nie dlatego, że zdobył złoty medal, ale dlatego, że znany z "szaleństw" na trasie pojechał tym razem bardzo spokojnie i to przyniosło efekt. Odrobił stratę 0,76 s do Norwega Aksela Lunda Svindala.
Srebro wywalczył Chorwat Ivica Kostelić (0,33 s straty), a brąz przypadł w udziale Szwajcarowi Silvanowi Zurbriggenowi (0,40 s straty do Millera). Svindal popełnił kilka błędów na trasie i próbując odrobić trasę ominął jedną z bramek. To trzeci medal na tych igrzyskach Bode Millera - do tej pory był trzeci w zjeździe i drugi w supergigancie. Tak więc po superkombinacji ma już komplet medali igrzysk z Vancouver.
dm