Sport

Skandynawscy biegacze boją się niedźwiedzi

Ostatnia aktualizacja: 12.02.2010 09:57
Wiadomość o wybudzonych ze snu zimowego stadach niedźwiedzi, widzianych na trasach olimpijskich w Whistler, wzbudziła obawy skandynawskich biegaczy narciarskich.

Według informacji organizatorów, w okolicach tras biegów narciarskich i biatlonu swoje siedliska posiada kilka rodzin niedźwiedzi czarnych zwanych baribalami, które w sumie liczą ponad 50 sztuk. Odcinki przebiegające w pobliżu ich skupisk i żerowisk zabezpieczono ogrodzeniami. Pojawili się też snajperzy z nabojami usypiającymi.

Mimo to nie wyklucza się, że zwierzęta wybudzone ze snu zimowego z powodu panujących dodatnich temperatur mogą pojawić się na trasie biegów.

Norwescy i szwedzcy biegacze przyjęli te wiadomości z rezerwa. Biatloniści się nie boją.

"Wręcz nie mogę się doczekać widoku niedźwiedzia lecz najchętniej z daleka. Cale życie o tym marzę i byłem nawet kilkakrotnie na niedźwiedzich safari, ale nigdy nie udało mi się żadnego zobaczyć" - powiedział szwedzki biegacz Emil Jonsson na łamach dziennika "Dagens Nyheter".

Norwescy biatloniści podkreślili, że się nie obawiają, ponieważ w odróżnieniu od biegaczy klasycznych są uzbrojeni. "W dodatku celnie strzelamy" - powiedział Ole Einar Bjoerndalen, od którego nazwiska organizatorzy nazwali trasę olimpijską, ponieważ oznacza ono po norwesku "niedźwiedzia dolina".

Oeystein Slettemark, pierwszy w historii zimowych igrzysk biatlonista reprezentujący Danię, który jest Norwegiem z grenlandzkim paszportem, powiedział, że "biatlon jest sportem, a był kiedyś zajęciem myśliwskim. Do dzisiaj na Grenlandii narciarze z karabinami to widok codzienny. Oni jednak polują na zające i foki. Ja też upolowałem podczas treningów wiele dzikich zwierząt, tak że niedźwiedzia się nie boję".

Organizatorzy ostrzegają jednak, aby nie lekceważyć niedźwiedzi, zwłaszcza że przed kilkoma tygodniami jeden z nich wdarł się na tor saneczkowy i poważnie przestraszył zawodników.

Kanadyjczyk Jeff Christie opisał na łamach norweskiego dziennika "Aftenposten" start do jednego z przejazdów.  "Opuściłem już osłonę oczu na kasku i siadałem na saneczki, kiedy na pierwszym zakręcie zobaczyłem wielkiego czarnego baribala opartego łapami o kant toru. Patrzył na mnie ubranego w obcisły czerwony kombinezon i z pewnością myślał, że jestem smacznym tłustym łososiem. Nie odważyłem się na zjazd, a trening przerwano".

dp

Czytaj także

Norwescy narciarze boją się grypy

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2010 07:54
Norwescy biatloniści i alpejczycy wyprowadzili się z wioski olimpijskiej i wynajęli domy dla siebie. Boją się bowiem zarażenia grypą lub innymi infekcjami.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rysie zagrożą bobsleistom?

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2010 16:09
Dzikie zwierzę, prawdopodobnie ryś, widziany był w okolicach toru saneczkowo - bobslejowego w Whistler, gdzie niebawem o medale rywalizować będą olimpijczycy.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Justyna Kowalczyk już trenuje w Kanadzie

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2010 22:56
Trasa w Whistler Park jest za łatwa dla liderki Pucharu Świata w biegach narciarskich
rozwiń zwiń
Czytaj także

Justyna Kowalczyk w kontenerze numer 1.

Ostatnia aktualizacja: 11.02.2010 23:12
Justyna Kowalczyk po interwencji polskiej misji ma już własny kontener. Przypisano mu numer 31, z którego szybko zniknęła pierwsza cyfra.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Konkurencje olimpijskie: biegi narciarskie

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2010 16:55
Biegi narciarskie - jedna z najstarszych dyscyplin sportowych - dzięki Justynie Kowalczyk przyciągają przed telewizory miliony Polaków.
rozwiń zwiń