Dlaczego kobiety w polityce zawiodły na całej linii

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2010 13:09
Rzeczywisty wpływ posłanek na brytyjskie życie polityczne nie był duży. Tam gdzie był, okazywał się negatywny - pisze "The Times".

 

"Gdzież są kobiety, które przejęły pałeczkę z rąk Barbary Castle i Shirley Williams (płomienne oratorki Partii Pracy z lat 60. i 70. zasiadające w rządach Harolda Wilsona i Jamesa Callaghana) czy Margaret Thatcher (konserwatywna premier z lat 1979-90)? - pyta publicystka dziennika  Suzy Jagger.

I odpowiada sama sobie: "Nie są zapaśniczkami wagi ciężkiej na ławach rządowych, ani nie są źródłem fermentu na ławach opozycji".

"Panie Dekoracje"

"Czy Caroline Flint (minister ds. europejskich w latach 2008-09, ustąpiła z rządu skarżąc się, że premier Gordon Brown traktuje ją jak "dekorację") i Theresa Villers (konserwatywna posłanka, której wytknięto nadużycia parlamentarnego systemu refundacji), to spadkobierczynie lady Thatcher? I na czym to niby ma polegać "wybitny wkład" do życia publicznego, który Gordon Brown przypisał Hazel Blears (byłej minister w jego rządzie, także oskarżonej o nadużycia systemu refundacji)?" - dodaje publicystka.

"Przyglądając się dokonaniom kobiet w Izbie Gmin trudno nie zgodzić się z opinią, iż kobiety takie, jak Ruth Kelly, Jacqui Smith i Estelle Morris (sprawujące funkcje ministerialne w rządach Tony'ego Blaira i Gordona Browna) zostały wyniesione o wiele za wysoko w stosunku do ich możliwości i spektakularnie zawiodły" - zaznacza Jagger.

Tylko w sprawie własnej płci

Możliwym wyjątkiem od tej prawidłowości są Margaret Beckett, "sprytna, doświadczona i bardzo kompetentna mówczyni", ale w wieku 67 lat bliska stanu spoczynku oraz Harriet Harman, konsekwentnie forsująca feministyczną agendę, choć wobec niej zdania są podzielone.

Według Jagger, kobietom jako grupie trzeba oddać to, że wprowadziły do głównego nurtu życia politycznego kwestie takie jak wynagrodzenie za urlop macierzyński i elastyczne godziny pracy, ale "deprymujące jest to, iż kobiety-posłanki wydają się błyszczeć tylko wówczas, gdy zależy im na przyjęciu kwestii ważnych z punktu widzenia ich płci".

Nie chcą konfrontacji

Analizując powody, dla których parlament nie przyciąga dużego kalibru kobiet-kandydatek, autorka wskazuje, iż mają one do wyboru atrakcyjniejsze alternatywy w administracji, przemyśle i innych sektorach gospodarki, "nie narażające ich na wścibskie zainteresowania prasy, naciski ze strony szefów klubów parlamentarnych i konfrontację z wybujałą miłością własną mężczyzn w rządowych ławach".

Zdaniem Jagger, kobietom bliższe jest mniej konfrontacyjne podejście do życia politycznego, którego sednem jest pognębienie politycznego przeciwnika. Wolą one podejście bardziej pojednawcze i szukanie wspólnej płaszczyzny porozumienia.

Rodzina przeszkadza?

Innym powodem, dla którego kobietom mniej odpowiada nerwowe życie parlamentarne jest to, że nie zawsze udaje im się pogodzić je z wymogami życia rodzinnego. Przykładem jest ściągnięcie baronessy Hayman na głosowanie w Izbie Lordów tuż po porodzie.

Kobiety-parlamentarzystki potrzebują więcej czasu niż mężczyźni na to, by w Izbie Gmin mocno stanąć na nogi. Na przykład Margaret Thatcher w latach 70. nie zrobiła na nikim większego wrażenia. Tajemnicą jej wielkiej politycznej kariery były powiązania z Keithem Josephem, szarą eminencją Partii Konserwatywnej i jej politycznym mentorem - cytuje autorka jedną z parlamentarnych opinii.

W najbliższych wyborach obie główne partie polityczne Wielkiej Brytanii mają w niektórych okręgach wystawić listy kandydatów, na których będą figurować tylko kobiety. Praktykę tę uznaje się za kontrowersyjną, zwłaszcza w Partii Konserwatywnej.

ag, PAP

Czytaj także

"Parytety to dyskryminacja"

Ostatnia aktualizacja: 18.02.2010 07:22
W czwartek Sejm rozpatrzy zgłoszony przez organizatorki Kongresu Kobiet obywatelski projekt zmian we wszystkich ordynacjach wyborczych, który miałby wprowadzić 50-procentowy parytet płci na listach wyborczych. Projekt ma niewielkie szanse powodzenia. Za projektem chce głosować jedynie Lewica, przeciw są PiS i PSL. PO zamierza przedstawić własne propozycje w tej sprawie - prawdopodobnie Platforma zgłosi poprawkę wprowadzającą 30-procentową kwotę zamiast parytetu.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Deputowana Platformy odcina się od parytetów

Ostatnia aktualizacja: 01.03.2010 10:54
Danuta Jazłowiecka powiedziała, że nie jest zwolenniczką ustawowych rozwiązań dotyczących obecności kobiet na listach wyborczych.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Zaskakujące tąpnięcie w sondażach przed wyborami

Ostatnia aktualizacja: 01.03.2010 19:45
W Wielkiej Brytania, gdzie w ciągu najbliższych dwóch i pół miesiąca muszą się odbyć wybory, gwałtownie zmniejszyła się przewaga opozycji.
rozwiń zwiń
Czytaj także

PO "mocno podzielone" wycofuje się z projektu

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2010 11:12
PO najprawdopodobniej zrezygnuje ze składania w Sejmie własnego projektu ws. parytetów. Klub PO ciągle nie może uzgodnić jednolitego stanowiska, część posłów Platformy uważa, że ustawowe ustalanie liczby kobiet na listach wyborczych jest nie do przyjęcia.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Polityczny pat w Wielkiej Brytanii

Ostatnia aktualizacja: 08.05.2010 12:30
Sytuacja po wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii, stosunki polsko-rosyjskie oraz napięta sytuacja w Grecji.
rozwiń zwiń