Były wiceszef MON: Bogdan Klich powinien odejść

Ostatnia aktualizacja: 26.04.2010 06:21
Gdyby służby podległe ministrowi obrony narodowej Bogdanowi Klichowi zrobiły wszystko jak należy, katastrofy prawdopodobnie by nie było - powiedział były wiceminister obrony narodowej Romuald Szeremietiew w wywiadzie dla dziennika "Polska".

Zdaniem Szeremietiewa, sytuacja w polskiej armii jest zła i minister Klich powinien podać się do dymisji. "To kwestia tzw. odpowiedzialności politycznej, bo doszło do tragedii, za którą niewątpliwie minister obrony narodowej częściowo ponosi odpowiedzialność" - powiedział były wiceszef MON.

Romuald Szeremietiew podkreślił, że katastrofa była następstwem tego, iż podporządkowane ministrowi instytucje nie wykonały właściwie swoich zdań. Rozmówca dziennika "Polska" zwrócił uwagę, że za transport najważniejszych osób w państwie odpowiada jednostka wojskowa podległa ministrowi obrony narodowej.

Szeremietiew dodał, że lotnisko, na którym miał lądować prezydent, powinno zostać wcześniej sprawdzone przez polskie służby.

Były wiceszef MON zwrócił też uwagę, że Bogdan Klich zaniedbuje wiele spraw kluczowych dla polskiej armii - takich, jak choćby szkolenie pilotów. Szeremietiew podkreślił, ze minister Klich podaje sprzeczne informacje co do tego, ile pieniędzy przeznacza się na paliwo do samolotów wojskowych i i tego, ile godzin lotów szkoleniowych mają zaliczyć piloci.

kg,Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

Czytaj także

Wciąż bez odpowiedzi na pytania ws. Smoleńska

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2010 07:12
"Nasz Dziennik" pisze, że niemal miesiąc po katastrofie smoleńskiej wciąż nie ma odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Nie wiemy na przykład, jaka jest treść rozmów pilota z wieżą oraz czy i kiedy sygnalizował on kłopoty z maszyną.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Polska the Times": Symulacja lotu objęta tajemnicą

Ostatnia aktualizacja: 12.05.2010 06:48
Polscy śledczy, którzy wraz ze stroną rosyjską prowadzą dochodzenie mające wyjaśnić przyczyny katastrofy rządowego tupolewa, znają już symulację lotu maszyny - pisze dziennik "Polska".
rozwiń zwiń