Żona jednej z ofiar tragedii: jak na polu po bitwie

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2010 07:01
"Nasz Dziennik" zamieścił wywiad z żoną jednej z ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Opowiedziała ona o warunkach pobytu w Moskwie w czasie identyfikacji ciał bliskich.

Wszystkie przybyłe tam rodziny zostały zakwaterowane w bardzo dobrym hotelu, nie było żadnych kłopotów z wyżywieniem. Zorganizowano i umożliwiono im dostęp do kaplicy zlokalizowanej w moskiewskim Instytucie Medycyny Sądowej. Przez cztery dni pobytu towarzyszyła im minister Ewa Kopacz. Wszyscy odnosili się do Polaków z dużym szacunkiem.

Każda rodzina miała przydzielony czteroosobowy zespół. Psychologami i tłumaczami byli w większości pracownicy polskiej ambasady w Moskwie. Niektórzy z nich na wieść o tragedii przerywali urlopy i wracali nieść pomoc. Rodzinom ofiar katastrofy pod Smoleńskiem pomagali także polscy biznesmeni prowadzący w Rosji interesy. Ponadto każdą rodziną ze strony rosyjskiej opiekował się przedstawiciel Ministerstwa Spraw Nadzwyczajnych oraz śledczy.

Sam proces identyfikacji zwłok rozpoczynał się od określenia przez rodzinę cech ofiary katastrofy. Następnie śledczy oddalali się do miejsc, gdzie były złożone zwłoki i weryfikowali uzyskane informacje. Kiedy znaleźli identyczny lub podobny szczegół do przedstawionego przez członków rodziny okazywali zdjęcia lub prezentacje komputerowe. Niektórym osobom pokazywano ciała.

Zdaniem proszącej o anonimowość kobiety sytuacja, w której się znalazła w Moskwie kojarzyła się jej z pobytem na polu po bitwie.

Więcej w "Naszym Dzienniku".

kg,PAP

Czytaj także

"To skandaliczne niedopatrzenie"

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2010 09:18
Miesiąc po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem dziennikarze „Faktu” znaleźli ważne urządzenie pokładowe. Eksperci uważają, że może ono pomóc w ustalaniu przyczyn katastrofy. Śledczy mówią, że jest to skandal, że rosyjska prokuratura i tamtejsza milicja ją przeoczyli.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Strona polska analizuje to, co dostanie z Moskwy"

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2010 06:23
Strona polska analizuje przebieg katastrofy samolotu pod Smoleńskiem w oparciu o materiały przekazane nam przez Rosję. „Polska komisja jest - jakby to powiedzieć - spóźniona w fazie, bo najpierw czeka na dane ze Smoleńska, Moskwy, a później może je dopiero w Polsce sama analizować” – mówi szef MSWiA Jerzy Miller.
rozwiń zwiń
Czytaj także

SKW: w tupolewie nie było "tajnych kodów" natowskich

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2010 19:33
Na pokładzie Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, był zwykły telefon satelitarny; nie było tam "tajnych kodów", urządzeń ani materiałów kryptograficznych - przekazuje SKW.
rozwiń zwiń