Ogromna plantacja konopi ukryta nad jeziorem. CBŚP przejęło 1700 krzaków o wartości ponad miliona złotych

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2020 08:29
Funkcjonariusze przejęli 1700 krzaków konopi indyjskich o czarnorynkowej wartości ponad miliona złotych. Zatrzymano też właścicieli plantacji ukrytej nad Jeziorem Gopło.
Plantacja konopi odkryta przez CBŚP; zdjęcie ilustracyjne
Plantacja konopi odkryta przez CBŚP; zdjęcie ilustracyjneFoto: CBŚP

Plantacja konopi indyjskich była "rodzinnym interesem" ukrytym w gospodarstwie nad Jeziorem Gopło. Na dwóch kondygnacjach jednego z budynków gospodarczych umieszczono w pełni zautomatyzowaną linię obsługującą rośliny: oświetlenie, wentylatory, filtry węglowe, Konopie były podlewane specjalnie podgrzewaną woda z nawozami.

gang targowe 1200.jpg
Kilkaset kilogramów niedozwolonych substancji. CBŚP zlikwidowało gang handlarzy narkotyków

Posłuchaj
00:49 10677874_1.mp3 Zatrzymani trafili na trzy miesiące do aresztu. (IAR)

 

Na plantacji policjanci zastali 61-letniego właściciela posesji i jego brata podczas zbioru liści konopi indyjskich. Pomagali im 30-letni mężczyzna i jego siostra. Zdążyli już ściąć 355 krzaków, które po wysuszeniu miały trafić do narkotykowych dilerów. Łącznie wszystkie rośliny z plantacji na czarnym rynku warte byłyby ponad milion złotych.

Zatrzymanym w Prokuraturze Rejonowej w Inowrocławiu postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstw narkotykowych. Trafili na trzy miesiące do aresztu.

st

Czytaj także

Blisko 400 krzewów konopi i 200 kilogramów suszu. Akcja CBŚP na Dolnym Śląsku

Ostatnia aktualizacja: 22.07.2020 06:40
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zlikwidowali plantację konopi na Dolnym Śląsku.
rozwiń zwiń
Czytaj także

160 tomów akt, prawie 40 osób z zarzutami. Wciąż nie ruszył proces ws. "Króla dopalaczy"

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2020 07:11
Prokuratura w grudniu 2019 roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko osobom, które pracowały dla "Króla dopalaczy". Zarzutami objęto 37 współpracowników Jana S. Jak ustaliła PAP, ich proces wciąż nie ruszył.
rozwiń zwiń