Śledztwo ws. śmierci syna Sylwii Peretti. Prokuratura ma problem. Chodzi o świadka wypadku

Ostatnia aktualizacja: 02.01.2024 19:47
Po blisko półrocznym śledztwie ws. tragicznego wypadku na moście Dębnickim w Krakowie, w którym zginął syn celebrytki Sylwii Peretti nadal nie można go zakończyć. Prokuratura już trzeci miesiąc czeka na zeznania Brytyjczyka, który był świadkiem wypadku. Mężczyzna został uchwycony na nagraniu.
Cały czas trwa śledztwo ws. śmierci syna Sylwii Peretti
Cały czas trwa śledztwo ws. śmierci syna Sylwii Peretti Foto: policja

Do wypadku doszło 15 lipca w nocy z piątku na sobotę. O godz. 3.03 w sobotę strażacy otrzymali zgłoszenie o leżącym na dachu samochodzie przy moście Dębnickim na bulwarze Czerwieńskim. Po czterech minutach - jak wynika z relacji rzecznika małopolskiej PSP Huberta Ciepłego - zjawili się na miejscu. Za pomocą narzędzi hydraulicznych wyciągnęli z wraku czterech martwych mężczyzn - mieszkańców powiatu wielickiego w wieku od 20 do 24 lat. Zginęli na miejscu.

Ze wstępnych ustaleń wynikało, że kierujący autem renault Megane jadąc al. Krasińskiego w kierunku mostu Dębnickiego, stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez skrzyżowanie przed mostem, zjeżdżając w lewą stronę, uderzył w słup sygnalizacji świetlnej i lampę oświetlenia ulicznego, a następnie zjechał, dachując, po schodach na bulwar Czerwieński, gdzie z kolei uderzył w betonowy mur.

Jeden z wątków śledztwa dotyczy tego kto kierował pojazdem. Auto miał prowadzić Patryk P. - syn celebrytki.  Śmierć mężczyzny potwierdził menedżer bizneswoman Adam Zajkowski. Z jego pierwszych informacji wynikało, że Patryk P. był pasażerem. 

Świadek wypadku

Na nagraniu opublikowanym przez Urząd Miasta Krakowa w mediach społecznościowych uchwycono miejsce wypadku. Widoczny na nim samochód mknie przez miasto i mija pieszego, który ledwo uniknął zderzenia z pojazdem, przechodząc w niedozwolonym miejscu. Zdaniem biegłych prędkość auta zarejestrowana w chwili mijania mężczyzny przekraczała 162 km/h. Rejestratory nie odnotowały jednak wówczas próby podjęcia przez kierującego manewru hamowania.

Brakuje zeznań Brytyjczyka

Dziś wiadomo, że przechodzień widoczny na filmie jest obywatelem Wielkiej Brytanii, który po wypadku wyjechał z Polski. Prokuratura jeszcze we wrześniu skierowała wniosek o międzynarodową pomoc prawną, by przesłuchać mężczyznę przez brytyjskich śledczych i przesłać protokół do Polski. - Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasz wniosek, choć już trzy miesiące temu dostaliśmy potwierdzenie, że został on przyjęty do realizacji - przekazał "Gazecie Wyborczej" prokurator Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która prowadzi śledztwo.

Podkreślił, że w najbliższych dniach zostanie przesłany wniosek ponaglający. - Gdy tylko otrzymamy zeznania, będzie można uzupełnić opinię biegłych i zamknąć śledztwo. Na razie zostało ono przedłużone do połowy stycznia, ale nie spodziewamy się, że do tego czasu uda się skompletować całą dokumentację w tej sprawie, dlatego wszystko wskazuje na to, że postępowanie zostanie przedłużone o kolejne miesiące - dodał.

Czytaj także:

Radio Zet/PR24/kg