Gwałtowne oberwania chmury, które zaczęły się już w lipcu, zniszczyły setki tysięcy hektarów ziemi w Sudanie Południowym i tym samym wiele upraw, zwłaszcza w północnych regionach kraju. Miejscowe władze szacują, że całkowicie zdewastowanych zostało kilkadziesiąt tysięcy domów.
Organizacje humanitarne apelują o pomoc dla Sudańczyków. W leżącym w suchym rejonie Afryki kraju warunki dla rolnictwa są wyjątkowo trudne. Obecne ulewy zniszczyły to, co udało się wyhodować.
PolskieRadio24.pl
Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, które działa w Sudanie Południowym alarmuje, że mieszkańcom kraju w najbliższym czasie grozi głód. Dodatkowo, zagrożone są dzieci. - Powódź dotknęła większą część miasta Aweil, a wiele osób uciekło z domów i zaczęło biwakować wzdłuż głównej drogi. Szczególnie cierpią dzieci, które teraz mogą zarazić się chorobami brudnej wody. Ujęcia wody są bowiem zanieczyszczone - tak relacjonuje jedna z Sudanek, która współpracuje z PCPM.
Eksperci twierdzą, że na skutek powodzi w Sudanie Południowym znów rośnie zachorowalność na malarię, biegunkę oraz choroby układu oddechowego.
Sudan Południowy jest jednym z najbiedniejszych krajów na świecie. W lipcu, jeszcze przed nadejściem powodzi organizacje alarmowały, że z powodu suszy głód grozi siedmiu milionom osób.
Już wówczas oceniano, że kryzys żywnościowy w Afryce jest najpoważniejszym od wielu lat.
fc