Batalia Pauli Parfitt rozpoczęła się w grudniu 2020 roku, po tym jak lekarze ze szpitala Evelina Children Hospital w Londynie postanowili odłączyć 5-latkę od aparatury podtrzymującej życie. W tej sytuacji matka poprosiła o podłączenie córki do przenośnego respiratora i zgodę na jej powrót do domu.
"Dyskusja wokół eutanazji jest bardzo potrzebna". Publicysta o śmierci Polaka z Plymouth
"Niezdolna do samodzielnego życia"
Lekarze uznali, że wprowadzona dwa lata temu w stan wegetatywny Pippa, jest niezdolna do samodzielnego życia.
41-letnia przegrała trzy bitwy prawne w sądach w Wielkiej Brytanii, chcąc uniemożliwić lekarzom odłączenie aparatury. Sądy kolejnych instancji przyznały rację medykom, podkreślając, że śmierć leży "w najlepszym interesie" dziewczynki.
Parfitt złożyła pisemny wniosek do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu we Francji, po tym jak Sąd Najwyższy orzekł, że lekarze postępują zgodnie z prawem i mogą odłączyć dziewczynkę od aparatury.
Wyrok – śmierć
Trybunał w Strasburgu przychylił się do decyzji Sądu Najwyższego w Wielkiej Brytanii, stwierdzając, że podjęta przez brytyjski wymiar sprawiedliwości decyzja nie stoi w sprzeczności z "obowiązkiem władz lokalnych do ochrony prawa do życia".
Całkowicie innego zdania jest konferencja biskupia Anglii i Walii, według której pozwalając umrzeć dziecku lekarze i prawnicy nie uznają jego przyrodzonej godności ludzkiej.
***
Pippa urodziła się 20 kwietnia 2015 r., i początkowo rozwijała się normalnie, jednak już w grudniu 2016 jest stan zdrowia zaczął się znacznie pogarszać. Pojawiły się napady padaczkowe.
Po wprowadzeniu dziewczynki w stan wegetatywny, matka przekazała – podczas rozprawy przed SN – że w marcu br. była ona w stanie zabierać córkę na spacery poza szpitalem, będąc podłączoną do przenośnego respiratora.
Ewa Błaszczyk o śmierci Polaka z Plymouth: bierna eutanazja
Czytaj także:
- Kilka tygodni temu nie sądziłam, że te spacery w ogóle będą miały miejsce - powiedziała Parfitt podczas rozprawy. Kobieta jest wspierana przez grupę kampanii Towarzystwo Ochrony Dzieci Nienarodzonych.
Adwokat reprezentujący Parfitt powiedział sędziom apelacyjnym, że niezależni eksperci z innych szpitali dziecięcych uważają, że proces opieki domowej jest w najlepszym interesie Pippy.
Sąd jednak nie uznał tych argumentów za wystarczające. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu był "ostatnią deską ratunku" dla matki pięcioletniej Pippy.
dailymail; niedziela.pl/ as