Kamala Harris w Rumunii: już wprowadziliśmy "historyczne sankcje", ale będą kolejne

Ostatnia aktualizacja: 11.03.2022 16:24
Podczas wizyty w Bukareszcie wiceprezydent USA Kamala Harris ponownie potwierdziła pełne zaangażowanie Ameryki na rzecz artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi, że atak przeciw jednemu członkowi NATO jest atakiem przeciw wszystkim. 
Kamala Harris: Putin nie jest zainteresowany dyplomacją
Kamala Harris: Putin nie jest zainteresowany dyplomacjąFoto: PAP/EPA/ROBERT GHEMENT

Kamala Harris przybyła w piątek do Bukaresztu, by rozmawiać z prezydentem Rumunii Klausem Iohannisem o sytuacji bezpieczeństwa związanej z rosyjską inwazję na Ukrainę oraz zapewnieniu pomocy humanitarnej uchodźcom.

"Historyczne sankcje"

- USA od początku inwazji Rosji na Ukrainę stara się aktywnie prowadzić dyplomację. Ale ze wszystkiego, co wiemy, wynika, że Putin nie jest zainteresowany dyplomacją. Środki, jakie stosuje, to kłamstwa, dezinformacja i akty agresji - powiedziała Kamala Harris.

Dodała, że konieczne jest wyciągnięcie wobec Moskwy jak najpoważniejszych konsekwencji. - Wprowadziliśmy historyczne sankcje, ale będą następne restrykcje za to, co robią Rosjanie na rozkaz Putina - zaznaczyła Harris.

- Dziękujemy Rumunom za pomoc, odwagę i przyjmowanie uchodźców z Ukrainy - mówiła w Bukareszcie wiceprezydent USA.

"Będziemy bronić każdej piędzi ziemi NATO"

Podczas wspólnej konferencji prasowej z Kamalą Harris Klaus Iohannis powiedział: "Rozmawialiśmy z wiceprezydent o konieczności wzmocnienia obecności i sił NATO w Rumunii. (...) Należy fundamentalnie przemyśleć podejście NATO" do wschodniej flanki Sojuszu.

- Wraz z naszym najważniejszym partnerem strategicznym będziemy bronić każdej piędzi ziemi NATO - dodał.

Czytaj więcej: 

Oglądaj całodobowy przekaz z Ukrainy w streamingu portalu PolskieRadio24.pl:

nj 

Czytaj także

Joe Biden ogłosił decyzję. "Nie" dla rosyjskiej ropy

Ostatnia aktualizacja: 08.03.2022 17:38
Prezydent USA Joe Biden zapowiedział we wtorek wprowadzenie zakazu importu rosyjskiej ropy naftowej i gazu do USA. Jak podkreślił, choć ruch ten zwiększy ceny surowców, ma ponadpartyjne poparcie i uderzy w "arterię rosyjskiej gospodarki".
rozwiń zwiń