"Putin to diabeł", "Ukraina wygra tę wojnę". Mieszkańcy Lwowa komentują bombardowanie miasta

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2022 00:56
"Lwów nie jest już bezpiecznym miejscem", "Putin to diabeł" - mówią mieszkańcy tego oddalonego od granicy z Polską o zaledwie 60 km miasta. Równocześnie pozostają przekonani, że Ukraina wygra wojnę i pokona Rosję. W sobotę po południu trzy rosyjskie rakiety uderzyły w skład paliw we Lwowie.
We Lwowie rosyjskie rakiety spadły na skład paliwowy
We Lwowie rosyjskie rakiety spadły na skład paliwowyFoto: PAP/Wojtek Jargiło

Jak poinformował w sobotę podczas konferencji prasowej gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki, w magazyn paliw uderzyły trzy rakiety, a pięć osób zostało rannych.

Ostrzał Lwowa. "Putin to diabeł"

Mieszkańcy Lwowa, spotkani nieopodal miejsca wybuchu, byli zaskakująco spokojni. - Byłem wtedy w domu, w kuchni. Słyszałem trzy wybuchy. W pierwszej chwili pojawił się strach i przerażenie, gdzie uderzyły rakiety. Ale przecież spodziewaliśmy się, że będą takie ataki na Lwów - powiedział jeden z mężczyzn, mieszkający na osiedlu znajdującym się tuż obok składu paliw.

Dodał, że "Lwów nie jest już bezpiecznym miejscem". - Do tej pory żyło nam się tu dobrze i w miarę spokojnie, ale to się już zmieniło. Zachodnia Ukraina nie jest bezpieczna. Wierzę, że Ukraina się obroni, znam naszych żołnierzy i ich duch walki, wygramy. Wszystko będzie w porządku - podkreślił.

Inny przechodzący mężczyzna powiedział, że podczas ataku był w centrum miasta, ale natychmiast wrócił do domu, do żony i dzieci. - Mieszkamy blisko tej bazy paliwowej. Żona mówiła, że w domu zadudniło i był straszny huk. Potem pojawiły się kłęby czarnego dymu. To wszystko jest szalone, ta cała wojna, a Putin to jest zło, to diabeł - przyznał.

- Początkowo poczułem dwa wybuchy, chwilę potem usłyszałem, że leci kolejna rakieta, bo był świst i zaraz trzeci wybuch. Od razu wiedziałem, że rakiety leciały na ten skład paliwowy. Byliśmy na to gotowi, wiedzieliśmy, że może być taka sytuacja, bo podobnie było w Charkowie, Kijowie - ocenił. Jego zdaniem pomimo tej sytuacji nastroje wśród Ukraińców są optymistyczne. - Jesteśmy zjednoczeni. Widzi pani strach w moich oczach? Nie ma go i nie będzie. Ani u mnie, ani u tej pani, co przechodzi obok, ani u tego pana. My się Moskali nie boimy, trzymamy się razem i widzi to cały świat - dodał.

"Ukraina wygra tę wojnę"

- To nic takiego, tylko skład paliw - powiedział młody człowiek. Zapewnił, że nie obawia się, że za którymś kolejnym razem rakieta spadnie na dom mieszkalny. - Nie, do tego nie dojdzie - przekonywał. - Ukraina wygra wojnę - podkreślił na zakończenie rozmowy. - Obowiązkowo - dodał.

Starszy człowiek, zagadnięty o swoje wrażenia, zaznaczył, że rozumie język polski, bo pracował w Polsce. Przyznał, że w skład paliw trafiły trzy rakiety, wystrzelone z rejonu Morza Czarnego. - Trafili w naftobazę i dlatego tak się pali - zaznaczył.

Przyznał zarazem, że kiedyś pracował z Polakiem, który mówił, że Lwów powinien należeć do Polski. - Ja mu mówiłem, że lepiej jakbyśmy byli pod Polakami niż w Związku Radzieckim - przyznał.

- Rusek to jest Rusek. On chce, żeby jemu było dobrze, ale wszystkimi innymi pogardza - podkreślił. - Przecież wiecie, co się stało pod Smoleńskiem z samolotem waszego prezydenta. To Moskale zrobiły - dodał, a na uwagę, że wszystko jednak wskazuje na to, iż to była katastrofa, podkreślił, że "żadnej katastrofy tam nie było". - Tak samo teraz powiedzą, że ten skład paliw banderowcy podpalili - przekonywał.

Obecnie w miejscu wybuchu cały czas pracują służby, drogi dojazdowe są zablokowane przez policję, a strażacy próbują ugasić pożary.

Czytaj również:

jmo

Czytaj także

Rosyjska bomba uderzyła w cmentarz wojskowy w Charkowie. To miejsce spoczynku polskich oficerów

Ostatnia aktualizacja: 23.03.2022 14:23
Bomba kasetowa spadła na cmentarz Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie-Piatichatkach, na którym spoczywają oficerowie Wojska Polskiego - przekazał z miejsca zdarzenia reporter Polskiej Agencji Prasowej Andrzej Lange.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Embargo na surowce z Rosji? Waszczykowski: Niemcy musiałyby zrezygnować z ambicji politycznych

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2022 22:11
W Radzie Europejskiej nie udało się dojść do porozumienia ws. embarga na surowce energetyczne z Rosji. W Polskim Radiu 24 europoseł PiS wyjaśnił, że sprawa ma dwa wymiary - ekonomiczny i ideologiczny. Ten pierwszy nie stanowi problemu, ale w tym drugim wymiarze Niemcy musiałyby być gotowe zrezygnować ze swoich politycznych ambicji bycia hegemonem w Europie.
rozwiń zwiń