Kolejny dzień protestów w Bośni. "Kto sieje głód, ten zbiera gniew"

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2014 20:31
Tysiące demonstrantów, od sześciu dni protestujących w Bośni i Hercegowinie, domagały się powołania nowego rządu Federacji Muzułmańsko-Chorwackiej, złożonego z bezpartyjnych ekspertów.
Kolejny dzień protestów antyrządowych w Sarajewie
Kolejny dzień protestów antyrządowych w SarajewieFoto: PAP/EPA/ALMIR PANJETA

Nowy rząd miałby się zająć ponad 40-procentowym bezrobociem i powszechną korupcją.
Uczestnicy protestów podkreślają, że politycy są zbyt wysoko opłacani, oderwani od rzeczywistości i mają obsesję na punkcie sporów etnicznych, choć od wojny bośniackiej (1992-1995) minęło już tyle lat.
Przeciw skorumpowanym politykom
Tłumy zbierają się codziennie przed siedzibą władz BiH w Sarajewie i gmachami administracji w innych miastach. Na jednym z budynków wypisano hasło: "Kto sieje głód, ten zbiera gniew". W zeszłym tygodniu demonstranci podpalili gmachy administracji w Sarajewie, Tuzli, Zenicy i Mostarze. W niedzielę demonstranci żądali uwolnienia osób zatrzymanych w poprzednich dniach i oskarżali policję o brutalne traktowanie.

>>> Zbuntowali się przeciwko własnej klasie politycznej - mówi Marta Szpala z OSW >>>
W poniedziałek dwoje starszych uczestników demonstracji w Sarajewie trzymało transparent z napisem informującym, że miesięczna płaca polityka jest równa czterem latom przeciętnej emerytury. Były też transparenty z napisami: "Okradacie nas od 20 lat, ale teraz już z tym koniec" oraz "Sądy i policja chronią władze".
ENEX/x-news

Brak perspektyw
Protesty przeciwko bezrobociu, biedzie i bezczynności władz rozpoczęły się przed tygodniem od Tuzli. W ostatnich latach miasto to boleśnie odczuło zamykanie prywatyzowanych fabryk. Demonstranci domagali się działań przeciwko właścicielom czterech zakładów, które po prywatyzacji przestały wypłacać pensje, a w końcu ogłosiły bankructwo. Do byłych pracowników zakładów dołączyli się bezrobotni i młodzież.
Protesty przybrały gwałtowny charakter, rozszerzając się w piątek na ponad 30 miast. Bilans kilkudniowych zajść to 700 rannych.

Według Deutsche Welle w rezultacie prywatyzacji, którą rozpoczęto w Bośni i Hercegowinie w 1998 roku, pół miliona robotników znalazło się na ulicy. Bezrobocie w BiH - według danych oficjalnych - sięga aż 44 procent. Realne jest, jak ocenia bank centralny, niższe - na poziomie 27,5 proc., ponieważ wiele osób pracuje na czarno.
Równowartość przeciętnego wynagrodzenia w BiH to 420 euro. Jeden na pięciu mieszkańców żyje w ubóstwie.
pp/PAP

''

Czytaj także

Bośnia i Hercegowina: wybory w podzielonym kraju

Ostatnia aktualizacja: 07.10.2012 11:29
W Bośni i Hercegowinie w niedzielę rano rozpoczęły się wybory lokalne.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Zamieszki w Bośni. Robotnicy domagają się wypłaty

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2014 21:43
W mieście Tuzla policja użyła gazów łzawiących, aby rozproszyć manifestantów żądających wypłaty pensji. 10 osób, w tym siedmiu policjantów, zostało rannych, jeden jest w stanie ciężkim.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Zamieszki w Bośni: podpalono siedzibę prezydenta. Co najmniej 130 rannych

Ostatnia aktualizacja: 07.02.2014 23:55
Protesty i rozruchy przeciwko skutkom rabunkowej prywatyzacji, zamykaniu fabryk i korupcji, które we wtorek zaczęły się w Tuzli, ogarnęły w piątek 33 miasta Bośni i Hercegowiny, w tym Sarajewo, Bihać i Zenicę. To ruch bez precedensu na obszarze b. Jugosławii.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Bośnia w ogniu. Płoną budynki rządowe, wielu rannych

Ostatnia aktualizacja: 08.02.2014 13:56
Gwałtowne zamieszki w Bośni i Hercegowinie. Prezydent BiH Żivko Budimir powiedział, że "od lat bunt społeczny w kraju wisiał w powietrzu".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Kolejny dzień protestów w Bośni: "złodzieje", "chcemy dymisji"

Ostatnia aktualizacja: 08.02.2014 17:40
W kilku miastach w Bośni i Hercegowinie ludzie znowu wyszli na ulice. W ciągu dnia do demonstracji doszło w Sanskim Moście, Bugojnie, Konjicu i Bihaću.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Protesty w Bośni i Hercegowinie. "Ciśnienie narastało od lat"

Ostatnia aktualizacja: 08.02.2014 18:34
Na ulice miast Bośni i Hercegowiny wyszli ludzie niezadowoleni ze złych warunków życia, nadużyć władzy i poziomu bezrobocia. - Zbuntowali się przeciwko własnej klasie politycznej - mówi Marta Szpala z Ośrodka Studiów Wschodnich.
rozwiń zwiń