Premier gani Protasiewicza za incydent na lotnisku. "Czekam na wyjaśnienia"

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 15:12
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego i bliski współpracownik Donalda Tuska, według niemieckich mediów, pijany awanturował się z celnikami. Z kolei sam Protasiewicz mówił, że to pracujący na lotnisku doprowadzili do spięcia.
Audio
  • Donald Tusk zapowiedział, że w sprawie Jacka Protasiewicza czeka na wyjaśnienie sytuacji/IAR
  • Niemiecka policja o incydencie z Protasiewiczem/IAR/Dariusz Litera
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek ProtasiewiczFoto: PAP/Paweł Supernak

Donald Tusk zapowiedział, że czeka na wyjaśnienie tej sytuacji, wtedy podejmie decyzje w sprawie politycznej przyszłości Protasiewicza.
- Niezależnie od tego, ile winy w prowokowaniu tej sytuacji leży po stronie niemieckich urzędników, czy policjantów, to tak czy inaczej zachowanie Jacka Protasiewicza jest tez nie do zaakceptowania - mówi premier. Dodał, że "człowiek, który pełni tak ważne role w życiu publicznym i międzynarodowym, musi umieć powstrzymać nawet najbardziej uzasadnione emocje i nerwy".
Jacek Protasiewicz na konferencji w Strasburgu tłumaczył, że gdy podszedł do kontroli paszportowej na frankfurckim lotnisku, wywiązała się dyskusja z celnikiem. W pewnym momencie - według Protasiewicza - celnik miał powiedzieć "raus". Polityk relacjonował, że odpowiedział urzędnikowi, że to słowo źle kojarzy się w jego kraju - z takimi zwrotami jak "heil Hitler" i "hande hoch". Następnie miał zostać pchnięty przez celnika. W reakcji na to Protasiewicz poradził mu, żeby pojechał do Auschwitz, by "zobaczył jakie są skutki tego, jak ludzie w uniformach używali siły". Polityk miał zostać pchnięty po raz drugi.
Z kolei niemiecki Bild napisał, że Jacek Protasiewicz słaniał się na nogach, był agresywny i zabrał innemu pasażerowi wózek do bagażu. Przy tym miał krzyczeć "Heil Hitler" i pytał wszystkich dookoła czy byli kiedykolwiek w Auschwitz. Według świadka zdarzenia, po angielsku mówił też, że "jest z Unii Europejskiej".

Niemiecka policja o incydencie

- Prawdę mówiąc nic nie wiemy o tym, by awantura zaczęła się od słowa "raus", które miał do pana Protasiewicza powiedzieć niemiecki celnik - mówi Radiu Wrocław André Sturmeit, rzecznik prasowy policji we Frankfurcie nam Menem.
Dodaje, że Służba Celna interweniowała z powodu awanturującego się pasażera. Gdy na miejsce przybyli policjanci okazało się, że celnicy mają faktycznie problem z pasażerem, który był agresywny, krzyczał po angielsku, że jest z Unii Europejskiej. Jednak nie wylegitymował się paszportem dyplomatycznym.
Pasażer dopiero na posterunku stwierdził, że jest dyplomatą, wtedy pokazał paszport i zażądał rozmowy z konsulatem. To zostało mu umożliwione, a policja natychmiast odstąpiła od czynności - mówi rzecznik mundurowych we Frankfurcie. Dodaje, że Protasiewicz był pobudzony i zaczął się awanturować krzycząc "haende hoch" i "Heil Hitler", a niemiecka policja zawsze reaguje w przypadkach gdy ktoś używa nazistowskich zawołań.

pp/IAR

Czytaj także

Protasiewicz zatrzymany w Niemczech. "Bild": nazi-skandal!

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 07:45
Niemiecka gazeta "Bild" podała na swojej stronie internetowej, że europoseł Platformy Obywatelskiej wywołał skandal na lotnisku we Frankfurcie.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Bild" kontra Protasiewicz. Jest reakcja Platformy Obywatelskiej

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 09:04
Jacek Protasiewicz będzie musiał złożyć wyjaśnienia. Według niemieckiej gazety "Bild", europoseł PO awanturował się na lotnisku we Frankfurcie nad Menem.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Protasiewicz odpiera zarzuty. Ma nagranie z niemieckiego lotniska

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 12:35
Jacek Protasiewicz zaprzecza, że awanturował się we Frankfurcie. Dziennik "Bild" napisał, że we wtorek był on pijany i zwyzywał obsługę lotniska.
rozwiń zwiń