Radosław Sikorski: zabór Krymu nie zostanie uznany

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2014 13:33
Zamiast deeskalacji kryzysu mamy "anszlus" Krymu, który nie może być bez odpowiedzi społeczności międzynarodowej – mówił w Brukseli szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski.
Audio
  • Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski o "anszlusie" Krymu (źr. IAR)
Radosław Sikorski i Catherine Ashton
Radosław Sikorski i Catherine AshtonFoto: PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>

Kalendarium zdarzeń na Ukrainie >>>

Rosja gotowa anektować Krym. Ukraina zarządza mobilizację [relacja]

Szef MSZ Radosław Sikorski spodziewa się sankcji UE w związku z kryzysem na Krymie. W Brukseli rozpoczęło się w poniedziałek rano spotkanie ministrów spraw zagranicznych, którzy mają rozmawiać o skutkach niedzielnego referendum na Krymie, w którym prawie 97 proc. głosujących opowiedziało się za przyłączeniem wchodzącego w skład Ukrainy półwyspu do Rosji.
- Zamiast deeskalacji (kryzysu) mamy anszlus Krymu, który nie może być bez odpowiedzi społeczności międzynarodowej. Referendum było niekonstytucyjne, nielegalne i zabór Krymu nie zostanie uznany. To musi oznaczać, że Unia Europejska zrobi to, co zapowiedziała - powiedział Sikorski dziennikarzom przed rozpoczęciem spotkania.
Ważne jest utrzymanie jedności Zachodu w tej sprawie. - Wiemy, że sankcje wprowadzają Stany Zjednoczone i spodziewam się tutaj dziś podobnych decyzji - powiedział.

(TVN24/x-news)


Według unijnych źródeł ministrowie mają zdecydować o sankcjach wizowych i zamrożeniu aktywu osób odpowiedzialnych za naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy i uzgodnić listę osób, których te sankcje dotkną.
Na wstępnej liście osób jest ponad 20 nazwisk, zarówno przywódców krymskich separatystów, jak również członków rosyjskich władz, bezpośrednio odpowiedzialnych za działania podważające suwerenność i integralność terytorialna Ukrainy, jak. np. szefowie resortów siłowych.
Na "czarnej liście" nie znajdą się jednak prezydent Rosji Władimir Putin ani szef dyplomacji Siergiej Ławrow, bo UE nie chce zamykać możliwości dialogu z rosyjskimi władzami.
Lista pozostanie poufna do czasu ogłoszenia jej w Oficjalnym Dzienniku UE.

Były dwie czarne listy
Jak twierdzą dyplomaci, niektóre kraje UE chciały wstrzymać się z wprowadzeniem sankcji również dla Rosjan i proponowały w pierwszej kolejności objęcie restrykcjami krymskich separatystów. W nocy z niedzieli na poniedziałek dyskutowali o tym ambasadorowie państw UE, którzy przygotowali listę obejmująca zarówno członków samozwańczych władz Krymu, jak i Rosjan.
- Zobaczymy, jaka będzie decyzja Rady UE. Ja jestem przekonany, że także rosyjscy obywatele, którzy stali za tymi decyzjami i działaniami, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności - powiedział dziennikarzom szef litewskiej dyplomacji Linas Linkeviczius. - Sankcje są środkiem, po który sięga się w ostateczności. Nie możemy być z tego dumni. Ale skoro wszelkie apele o deeskalację kryzysu, wszystkie prośby przywódców UE o dialog okazały się nieskuteczne, musimy zrobić ten krok - dodał.
Także brytyjski minister William Hague wyraził przekonanie, że unijne sankcje obejmą grupę obywateli rosyjskich.
Niemiecki minister Frank-Walter Steinmeier powiedział, że unijne sankcje "powinny zostać jasno zrozumiane w Rosji".- Ważne jednak, abyśmy uniknęli eskalacji kryzysu, która prowadziłaby do podziału Europy - podkreślił.
Zdaniem Steinmeiera na wschód i południe Ukrainy należy wysłać misję obserwacyjną Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Jej zadaniem miałaby być "obserwacja, czy Rosja jest aktywna poza Krymem i destabilizuje sytuację".
Według projektu dokumentu końcowego ze spotkania ministrów Unia ponownie wezwie w poniedziałek Rosję do wycofania wojsk do baz i poszukiwania pokojowego rozwiązania kryzysu na Krymie, podkreślając, że "jest jeszcze czas na odwrócenie rozwoju wydarzeń". Ministrowie zaapelują do Rosji, by "nie podejmowała kroków prowadzących do aneksji Krymu i pogwałcenia prawa międzynarodowego".
Zagrożą też, że jakiekolwiek dalsze działania Rosji zmierzające do destabilizacji sytuacji na Ukrainie doprowadzą do "dodatkowych i dalekosiężnych konsekwencji" dla relacji między UE a Rosją w wielu dziedzinach gospodarczych.
UE potwierdzi również, że 21 marca w Brukseli podpisana zostanie polityczna część umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.
PAP/agkm

Według samożwańczych władz Krymu, za przyłączeniem do Rosji oddano 96,8 procent głósów. Referendum nie jest uznawane przez społeczność międzynarodową (CNN Newsource/x-news).

''





Zobacz więcej na temat: Krym Rosja Ukraina wojsko
Czytaj także

"Putina można zmusić do uznania realiów XXI wieku"

Ostatnia aktualizacja: 16.03.2014 12:26
Europa nie może pozostać pasywnym widzem działań Rosji wobec Ukrainy - uważa redaktor naczelny sztokholmskiego dziennika „Dagens Nyheter”.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rosja może zacząć procedurę aneksji Krymu

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2014 07:22
Separatystyczne władze Krymu mają już w poniedziałek zawieźć do Moskwy wniosek o przyłączenie półwyspu do Rosji.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Sondaż: Rosjanie boją się wojny, ale akceptują politykę Putina

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2014 07:33
Z badań Centrum Analitycznego Jurija Lewady wynika, że obywatelom Rosji brakuje obiektywnej informacji, nasilona jest propaganda. Ponad 80 procent pytanych obawia się konfliktu zbrojnego z sąsiednią Ukrainą, a jednocześnie popiera politykę władz względem Krymu.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Aleksander Smolar: prezydent Putin mści się na Ukrainie

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2014 08:13
Aleksander Smolar z Fundacji Batorego ocenia w radiowej Jedynce, że jeśli brać pod uwagę krótki okres, to Krym raczej został stracony dla Ukrainy. Pytanie tylko jak szybko i w jakiej formie Rosja wchłonie Krym. Ale większy problem niż Krym sprawia Putinowi cała Ukraina, bo w takiej sytuacji, jaka tam panuje obecnie, jest ona dla niego kłopotem.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Graś: nie ma sporu w sprawie sankcji wobec Rosji

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2014 09:49
Sankcje są ważne, ale kluczowe obecnie jest uruchomienie przez Zachód środków, które wzmocnią państwo ukraińskie - mówił w Trójce Paweł Graś, sekretarz PO.
rozwiń zwiń