"Economist": NATO musi potwierdzić zasadę "wszyscy za jednego"

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2014 17:00
Sojusz Północnoatlantycki musi rozwiać wszelkie wątpliwości, że niekoniecznie stanąłby w obronie swojej wschodniej flanki i potwierdzić gwarancje bezpieczeństwa dla państw bałtyckich - głosi komentarz opublikowany w "The Economist".
Flaga NATO
Flaga NATOFoto: Wikipedia/domena publiczna

Według niego aneksja Krymu jest porażającym scenariuszem dla Litwy, Łotwy i Estonii - członków NATO od 2004 roku. Estonia i Łotwa mają rosyjskojęzyczne mniejszości takiego rodzaju jak ta "ochroniona" przez Władimira Putina na ukraińskim Krymie, a Litwa oddziela Federację Rosyjską od obwodu kaliningradzkiego.
Wszystkie trzy poradzieckie państwa nadbałtyckie obawiają się, że Zachód może ich nie obronić. Takich obaw "Economist" nie uznaje za bezpodstawne wskazując, że "na długo przed aneksją Krymu zachodnioeuropejscy członkowie NATO puszczali mimo uszu ostrzeżenia rządów na wschód od Odry, że Rosja wciąż stanowi zagrożenie. NATO zrezygnowało z opracowania awaryjnych planów na wypadek rosyjskiego ataku na byłych wasali oraz z przeprowadzania ćwiczeń demonstrujących, iż wie jak bronić Wschodu".
"Dlatego lepiej podjąć działania teraz tak, by Putin zrozumiał, że podsycając problemy, w państwach bałtyckich niczego by nie zyskał" - napisano w komentarzu redakcyjnym.
Brytyjski tygodnik zauważa, że nawet dziś w przyjętych do NATO dawnych państwach postkomunistycznych stacjonuje tylko 136 spośród 66 217 stacjonujących w Europie amerykańskich żołnierzy. Tymczasem "Zachód powinien zdecydowanie umocnić gotowość NATO do własnej obrony i dać jasno do zrozumienia, że wszyscy jego członkowie korzystają z pełnej ochrony. W szczególności oznacza to, że inne państwa członkowskie NATO powinny wysłać przynajmniej niewielką liczbę żołnierzy, pocisków rakietowych i samolotów do państw bałtyckich (lub do sąsiedniej Polski) i wyraźne stwierdzić, że w razie dalszej agresji ze strony Władimira Putina skierowane tam zostaną większe siły".
"Economist" obawia się, że ośmielony sukcesem na Krymie rosyjski prezydent zechce przetestować determinację Zachodu metodą faktów dokonanych, np. okupując zamieszkały przez etnicznych Rosjan fragment Łotwy lub tworząc korytarz przez Litwę do Kaliningradu. Za bardziej prawdopodobne uznaje to, że Putin może próbować destabilizować państwa bałtyckie aktami sabotażu na ich liniach kolejowych, zabijaniem Rosjan przez agentów prowokatorów, strajkami, protestami i skierowanymi w różne sfery gospodarki cyberatakami, co niekoniecznie musiałoby wywołać reakcję Zachodu.
Gdyby państwa bałtyckie zaczęły ulegać dezintegracji, możliwości wyboru byłyby dla Zachodu jeszcze mniej strawne niż dziś - zauważa "Economist". NATO musiałoby albo odstąpić od zasady, że atak na jednego z członków jest atakiem przeciw wszystkim, albo wystąpić z reakcją na skalę jeszcze większą, co wywołałoby natychmiast groźbę eskalacji.
"Dlatego lepiej podjąć działania już dzisiaj, by Putin zrozumiał, że nic nie zyska na podsycaniu problemów" - podkreśla tygodnik. Jego zdaniem, NATO powinno organizować więcej ćwiczeń w Europie Wschodniej oraz wzmocnić tam systemy obrony przeciwlotniczej i cybernetycznej.

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>

PAP/iz

''

Czytaj także

Pentagon wysłał 6 myśliwców na Litwę. Wesprze też Polskę

Ostatnia aktualizacja: 06.03.2014 11:00
Amerykanie wzmacniają obecność na wschodzie Europy. Na Litwę ma dotrzeć 6 myśliwców F-15 i samolot-cysterna.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Francuskie myśliwce będą patrolować państwa bałtyckie

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2014 16:08
Przestrzeń powietrzną Litwy, Łotwy i Estonii mają patrolować cztery samoloty bojowe typu Mirage 2000 i Rafale.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Niepokój nad Bałtykiem. Łotwa obawia się agresji Rosji na Ukrainę

Ostatnia aktualizacja: 28.03.2014 15:05
Łotewskie ministerstwo obrony przyznaje również, że potencjalne i bezpośrednie zagrożenie trzech państw bałtyckich Estonii, Litwy i Łotwy zwiększyło się poważnie w porównaniu do początku bieżącego kwartału.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Litwa zwiększa wydatki na zbrojenia

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2014 14:43
Litewskie partie polityczne uzgodniły, że wydatki na obronność będą konsekwentnie powiększane, by w 2020 roku osiągnąć 2 procent PKB. To " reakcja na zmiany geopolityczne i stan bezpieczeństwa w Europie po agresji Rosji na Ukrainę".
rozwiń zwiń