X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Katastrofa górnicza w Turcji. Rośnie liczba ofiar śmiertelnych

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2014 10:18
Według najnowszych danych w katastrofie zginęły 282 osoby. Pod ziemią uwięzionych jest w dalszym ciągu ok. 150 górników
Audio
  • Katastrofa górnicza w Turcji. Relacja Wojciecha Cegielskiego (IAR)
Akcja ratunkowa w kopalni
Akcja ratunkowa w kopalniFoto: PAP/EPA/TOLGA BOZOGLU

Do zdarzenia doszło we wtorek. W prywatnej kopalni w Somie na zachodzie kraju prawdopodobnie wybuchł transformator. Pod ziemią było wówczas blisko 800 osób. Operator kopalni, firma Soma Komur Isletmeleri, podała, że udało się uratować ponad połowę z uwięzionych pod ziemią górników.
Na miejscu wciąż trwa akcja ratunkowa. Ekipy ratownicze próbują dotrzeć do ocalałych. Akcja jest jednak bardzo trudna. - Wciąż nie możemy dostać się do niektórych miejsc. Tam cały czas jest pożar i spore stężenie tlenku węgla, ratownicy muszą od czasu do czasu się cofać. A czasu na odnalezienie żywych jest coraz mniej - powiedział dziennikarzom jeden z ratowników.
Katastrofa w tureckiej kopalni - czytaj więcej>>>

TR NTV/x-news
Były wiceminister gospodarki i ratownik górniczy Jerzy Markowski ocenił, że szanse na uratowanie górników są minimalne a nawet żadne. Jak wyjaśnił, wybuch, zawał i brak tlenu tworzą pod ziemią warunki, w których bardzo trudno przeżyć. Nakłada się na to fakt, że właściciele kopalni, dążąc do maksymalizacji zysku, zaniedbują podstawowe zasady bezpieczeństwa. Ekspert uważa, że taka katastrofa - to właściwie koniec kopalni. Trudno oczekiwać, by po tragedii z setkami ofiar ktokolwiek chciał kontynuować tam wydobycie.

Jest to najtragiczniejsza katastrofa górnicza w dziejach Turcji. Wyprzedziła pod względem liczby ofiar śmiertelnych wybuch gazu w kopalni węgla kamiennego w pobliżu portowego miasta Zonguldak nad Morzem Czarnym w 1992 roku, kiedy to zginęły 263 osoby. Katastrofy na podobną skalę w światowym przemyśle wydobywczym nie notowano od grudnia 1975 roku, gdy wybuch i wtargnięcie wody uśmierciły 372 ludzi w kopalni węgla kamiennego w stanie Jharkhand na północnym wschodzie Indii.

Cihan News Agency /x-news

Gniew ludzi
Mieszkańcy Somy obwiniają władze o zaniedbania i obojętność na los górników. Antyrządowe starcia wybuchły w Ankarze przed ministerstwem energii i w Stambule przed siedzibą właściciela kopalni.
W Ankarze starcia w związku z katastrofą w kopalni>>>
Protestujący domagają się dymisji premiera Turcji. Gdy Recep Tayyip Erdogan przybył na miejsce tragedii wściekły tłum zaatakował jego samochód. Premier wyszedł z pojazdu przy gwizdach i obelgach "morderca" i "złodziej" ze strony zgromadzonych.
Katastrofa w Somie. Premier Turcji zaatakowany przez rozwścieczony tłum>>>

W rozmowie z dziennikarzami Erdogan odrzucił krytykę dotyczącą ewentualnych zaniedbań jego konserwatywnego rządu, mówiąc, że katastrofy górnicze "zdarzają się wszędzie na świecie". Zapewniał, że tragedia zostanie zbadana "w najdrobniejszych szczegółach" i "żadne uchybienia nie zostaną zignorowane".

Cihan News Agency/x-news

Według lokalnych mediów trzy tygodnie temu parlament kraju odrzucił propozycję powołania komisji w celu zweryfikowania bezpieczeństwa w tureckich kopalniach. Wnioski złożyły trzy partie opozycyjne, ale odrzuciła je Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Erdogana.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

IAR, PAP, kk

''

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Turcja: wybuch w kopalni. Wszczęto śledztwo

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2014 18:47
- Jeśli doszło do zaniedbań, nie zamkniemy na nie oczu. Podejmiemy wszelkie niezbędne kroki, w tym administracyjne i prawne - zapewnił minister energetyki Turcji Taner Yildiz po wybuchu w kopalni w Somie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tragedia w tureckiej kopalni. "Były błędy w akcji ratunkowej"

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2014 11:41
- Przy analizowaniu wypadku w Turcji, trzeba wziąć pod uwagę stan sprzętu - podkreśla zastępca dyrektora departamentu górnictwa Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, Krzysztof Król.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Katastrofa w Somie. Premier Turcji zaatakowany przez rozwścieczony tłum

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2014 23:59
Mieszkańcy Somy, na zachodzie Turcji, gdzie doszło do katastrofy w kopalni, domagali się dymisji premiera Recepa Tayyipa Erdogana, który przybył na miejsce tragedii.
rozwiń zwiń