Berlińskie rozmowy szefów dyplomacji Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji. "Potrzebny rozkład jazdy"

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2014 23:12
- Zaprosiłem moich kolegów z Francji, Rosji i Ukrainy - Laurenta Fabiusa, Siergieja Ławrowa i Pawło Klimkina - ponownie do Berlina, by zorientować się, w jaki sposób moglibyśmy dać impuls prowadzący do ożywienia procesu politycznego - poinformował szef niemieckiej dyplomacji Frank - Walter Steinmeier.
- Przede wszystkim chodzi nam o rozkład jazdy prowadzący do trwałego zawieszenia broni i o ramy dla skutecznej kontroli granicy ukraińsko-rosyjskiej - mówił przed rozmowami szefów MSZ Rosji, Ukrainy i Francji gospodarz spotkania Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych Niemiec
- Przede wszystkim chodzi nam o rozkład jazdy prowadzący do trwałego zawieszenia broni i o ramy dla skutecznej kontroli granicy ukraińsko-rosyjskiej - mówił przed rozmowami szefów MSZ Rosji, Ukrainy i Francji gospodarz spotkania Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych NiemiecFoto: EPA/JULIEN WARNAND

Według szefa MSZ Niemiec celem berlińskich rozmów jest wypracowanie "rozkładu jazdy" prowadzącego do rozejmu i do skutecznej kontroli granicy.
- Przede wszystkim chodzi nam o rozkład jazdy prowadzący do trwałego zawieszenia broni i o ramy dla skutecznej kontroli granicy ukraińsko-rosyjskiej. Tylko w ten sposób we wschodniej Ukrainie może zapanować spokój, co pozwoli władzom w Kijowie na kontynuowanie narodowego dialogu, aby włączyć w ten proces mieszkańców na wschodzie - dodał Steinmeier.
W jego opinii "nie ma prostej recepty". Dlatego - jak tłumaczył - spotkanie przy jednym stole wszystkich stron jest ważnym wydarzeniem.
Politycy spotkają się wieczorem w rezydencji należącej do niemieckiego MSZ - Willi Borsig. Przewidziana jest wypowiedź Steinmeiera przed rozpoczęciem rozmów. Spotkanie w tym gronie odbyło się poprzednio na początku lipca. Przyjęte wówczas ustalenia nie zostały zrealizowane, a sytuacja uległa dalszemu zaostrzeniu.

Polscy politycy wskazują, że błędem jest, iż w rozmowach nie uczestniczą ani przedstawiciele USA ani UE. Eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski mówił w TVN 24, że przy stole powinien siedzieć polski minister spraw zagranicznych. Jego zdaniem, źle się stało, że Kijów nie nalegał na takie rozwiązanie. Jak tłumaczył, to właśnie Warszawa jest największym rzecznikiem nowej Ukrainy.

- Te rozmowy idą na rękę propagandzie rosyjskiej. Nie może być tak, że Putin dobiera sobie rozmówców. Tam powinni siedzieć przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy w imieniu Unii Europejskiej, a także przedstawiciel Polski. Tu czynię zarzut Ukrainie. Ukraina nie powinna była się zgodzić na jakiekolwiek rozmowy, w których Polska - jej główny adwokat - nie siedzi obok niej - mówił europoseł.

Saryusz-Wolski spodziewa się, że szefowie MSZ Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy nie dojdą do żadnego porozumienia. - Rezultat tych rozmów będzie żaden. Będzie jedynie pozytywny efekt propagandowy, który pozwoli Moskwie udawać, że prowadzi rozmowy, że ma dobrą wolę, że chce pomagać  a nie najeżdżać Ukrainę - przekonywał polityk PO.

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny>>>

PAP/asop

Czytaj także

Biały Dom: Rosja nie ma prawa wysyłać wozów bojowych na Ukrainę

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2014 15:16
USA wyraziły zaniepokojenie powtarzającymi się wtargnięciami Rosji na teren Ukrainy. Wezwały Moskwę, by zaprzestała wspierania bojowników i dostarczania im rakiet i czołgów. Jej działania uznano za "skrajnie niebezpieczne i prowokacyjne".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Prorosyjscy separatyści zestrzelili ukraiński myśliwiec bojowy

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2014 11:31
Rzecznik operacji antyterrorystycznej Ołeksij Dmytraszkiwski powiedział, że pilotowi maszyny nic się nie stało.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Szef ukraińskiego MSZ: zagrożenie agresją ze strony Rosji jest bardzo poważne

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2014 11:58
Pawło Klimkin zaapelował do Unii Europejskiej i NATO o pomoc dla swojego kraju.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rosyjski konwój jest już na granicy z Ukrainą

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2014 23:12
- Na granicę przyjechało: 16 białych Kamazów, jedna cysterna i jedna furgonetka dostawcza. Samochody stoją przed punktem kontrolnym. Przedstawicieli Czerwonego Krzyża nie ma - poinformował szef państwowej służby podatkowej Ukrainy Anatolij Makarenko.
rozwiń zwiń