Jose Cura: dziś sztuka jest nie tylko powołaniem, ale i biznesem

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2015 15:14
- Dziś nie potrzeba być wielkim, aby stać się sławnym - podkreśla wybitny argentyński dyrygent i śpiewak Jose Cura, gość specjalny rozpoczynającego się w sobotę Festiwalu im. Ady Sari w Nowym Sączu.
Audio
  • Myślę, że dzisiaj podczas koncertu będziemy mieli okazję posłuchać niezwykłej muzyki ale dla mnie będzie to przede wszystkim doświadczeniem ludzkim. Dla takiego idealisty jakim jestem, jest to marzenie, które się teraz spełnia. Mam możliwość pracować z ludźmi, którzy patrzą na ciebie ze światłem w oczach, a nie z rutyną - mówi Jose Cura (IAR)
Jose Cura
Jose Cura Foto: PAP ARCHIWUM/CTK / Ludek Perina


Cura poprowadzi pierwszy festiwalowy koncert - II Symfonię c-moll "Zmartwychwstanie" Gustava Mahlera, która rozbrzmi w sobotę wieczorem w kościele Świętego Krzyża. - Mahler był jednym z najbardziej dramatycznych symfonistów. To będzie występ teatralny, co oznacza, że emocjonalnie zaangażuje on słuchaczy - wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami w Krakowie Argentyńczyk.

Sztuka jako biznes

Wyznał również, że ceni Mahlera za to, że jego utwory można dyrygować na wiele sposobów. - Kocham Mahlera, bo nie jest tyranem, nie ma wskazań, co do metrum, tak naprawdę nawet jedna osoba jest w stanie zadyrygować jego symfonią na 10 różnych sposobów - w zależności nie tylko od osobowości dyrygenta, ale i w zależności od danej chwili - podkreślił.

Według Cury wydarzenia takie jak festiwal im. Ady Sari w Nowym Sączu są dziś - kiedy sztuka jest nie tylko powołaniem i pasją, ale i biznesem - bardzo ważne, ponieważ promują wartościową kulturę oraz młode talenty, które kiedyś mogą stać się wielkie, a przez to sławne.

52-letni Cura przyznał, że nie wiedziałby, jak w dzisiejszych czasach rozpocząć karierę, ponieważ "dzisiaj zatraciliśmy różnice pomiędzy byciem znanym, a wspaniałym, wielkim".

Dojrzałość artystyczna wymaga czasu 

- Zasady, które panują w tym świecie, są zupełnie inne niż w świecie, w którym zaczynało moje pokolenie. Wówczas stanie się znaną postacią było naprawdę wielkim wyzwaniem. Ten wysiłek, by stać się znanym, był tak wielki, że w tej drodze, która prowadziła nas do sławy, stawaliśmy się dobrymi, wielkimi artystami. Dzisiaj bardzo łatwo stać się znanym, sławnym. Wystarczy jakieś bzdury wrzucić na Youtube. Oznacza to, że tak naprawdę nie trzeba być wielkim, aby być sławnym. Mamy wielu sławnych ludzi nie mających nic do zaoferowania - uważa Argentyńczyk.

Młodym muzykom i śpiewakom Cura chciałby powiedzieć, że na osiągnięcie dojrzałości artystycznej potrzebny jest czas. Odkrywanie i kształtowanie talentów to - jego zdaniem - nie tylko odpowiedzialność świata kultury, ale i polityków.

Jose Cura urodził się 5 grudnia 1962 r. w Rosario we wschodniej Argentynie. Jako dyrygent zadebiutował w wieku 15 lat. Jako zawodowy śpiewak (tenor) pierwszy raz wystąpił na scenie mając 29 lat. "Kocham śpiewać, ale traktuję to zajęcie jak zawód, profesję. Moim powołaniem zawsze była dyrygentura" - powiedział artysta. W Polsce występował m.in. z sopranistką Ewą Małas-Godlewską oraz z Sinfonią Varsovią.

Międzynarodowy Festiwal Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu odbywa się co dwa lata, od 1985 r. Najważniejszą częścią wydarzenia jest konkurs młodych śpiewaków. W tym roku weźmie w nim udział 70 osób z 11 krajów świata. Festiwal potrwa tydzień.

pp/PAP/IAR

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Alexander Liebreich: Mahler przeczuwał śmierć dziecka

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2015 15:00
W finale Festiwalu Beethovenowskiego zabrzmiały "Kindertotenlieder" do poezji Friedricha Rückerta napisanej po utracie szóstki dzieci. Ale, zdaniem szefa NOSPR, Mahler zawarł w nim osobistą tragedię.
rozwiń zwiń