Szef MSZ Węgier: decyzja o obowiązkowych kwotach niezgodna z prawem

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2017 15:14
Węgry nadal uważają decyzję o obowiązkowej relokacji uchodźców za niezgodną z prawem unijnym - oświadczył w środę szef MSZ Węgier Peter Szijjarto w reakcji na to, że rzecznik Trybunału UE opowiedział się za odrzuceniem skargi Słowacji i Węgier w tej sprawie.
Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto
Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto Foto: WIKIMEDIA COMMONS/EU2016 SK /CC0

Węgry niezmiennie uważają decyzję o obowiązkowej relokacji za niezgodną z unijnym prawem, gdyż taką decyzją nie można odebrać państwu członkowskiemu prawa do samodzielnego określania, kogo chce wpuścić na swoje terytorium, a kogo nie - oznajmił Szijjarto.

Rzecznik za odrzuceniem skargi

Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Yves Bot oświadczył w środę, że skarga Słowacji i Węgier na obowiązkową relokację uchodźców przebywających w Grecji i we Włoszech powinna zostać odrzucona. Bot odrzucił większość argumentów proceduralnych przedstawionych przez Bratysławę i Budapeszt i uznał, że program relokacji jest odpowiedni. - Zaskarżona decyzja automatycznie pomaga zdjąć znaczną presję z systemów azylowych Włoch i Grecji po kryzysie migracyjnym z lata 2015 roku i (...) dlatego jest stosowna do osiągnięcia zamierzonego celu - oznajmił.

Szijjarto w reakcji na to powiedział: "Nie chcemy przyjmować nielegalnych imigrantów. Poczekamy na decyzję sądu".

Dodał, że rekomendacja Bota "w pełni wpisuje się w proces nazywany planem Sorosa". Premier Węgier Viktor Orban zarzucił George’owi Sorosowi, że chce sprowadzić do UE milion migrantów, każdemu dać 15 tys. euro, rozdzielić ich między kraje unijne i ustanowić europejską agencję ds. imigracji, która odbierze państwom narodowym prowadzenie własnej polityki w tej kwestii.

Decyzja sprzeczna z unijnym prawem?

Według Szijjarto decyzja o relokacji jest nie tylko sprzeczna z prawem unijnym, ale też ze zdrowym rozsądkiem, bo tylko pobudza nielegalną imigrację, gdyż ci, którzy w poszukiwaniu lepszego życia ruszają do Europy, jak i przemytnicy ludzi, mogą ją interpretować jako zachętę.

Dodał, że podstawowym zadaniem i obowiązkiem rządu Węgier jest ochrona bezpieczeństwa kraju i Węgrów, dlatego uczyni on wszystko, by do kraju nie docierali nielegalni imigranci.

Opinię Szijjarto podzielił wiceminister sprawiedliwości Pal Voelner, który powiedział w środę, że każda unijna instytucja, a więc również Trybunał Sprawiedliwości UE, pracuje nad realizacją "planu Sorosa".

Wniosek Bota - powiedział - potwierdził nasze najgorsze przypuszczenia: Yves Bot niczym uczestnik planu Sorosa przyłączył się swoich przedmówców, Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Treść głównych elementów jego oświadczenia jest bowiem polityczna i praktycznie chce on w ten sposób ukryć brak argumentów prawnych - oznajmił Voelner.

Wyrok jesienią

W ramach programu relokacji kraje UE zobowiązały się w 2015 roku do przejęcia w ciągu dwóch lat od Grecji i Włoch co najmniej 98 tys. uchodźców, aby odciążyć te państwa. Dla każdego unijnego kraju przypisano kwotę uchodźców, którzy mają zostać przyjęci. Słowacja i Węgry zaskarżyły tę decyzję do Trybunału Sprawiedliwości UE, twierdząc, że jest ona niezgodna z prawem. Polskie władze poparły skargę.

Ostateczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE jest oczekiwany po letniej przerwie, najpóźniej jesienią. Ocena Bota nie jest wiążąca dla sędziów, ale wyroki Trybunału w Luksemburgu są zazwyczaj zbieżne z opiniami rzeczników generalnych.

W ramach programu relokacji Polska i Węgry nie przyjęły ani jednego uchodźcy. Słowacja i Czechy wstrzymały zaś realizację programu, uzasadniając to obawami związanymi z falą islamistycznych zamachów w UE w ostatnich latach. 

dcz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Czy Węgry zmienią swoje stanowisko ws. relokacji uchodźców?

Ostatnia aktualizacja: 18.06.2017 21:37
- Czołowi unijni politycy powinni zastanowić się, czy jest sens wywierać dalszy nacisk na Węgry i całą Grupę Wyszehradzką w kwestii relokacji uchodźców – powiedział na antenie Jedynki Miklosz Mitrovic z Węgierskiej Akademii Nauk.
rozwiń zwiń