Skandal! Dokumenty więźniów na sprzedaż

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2010 11:16
Piotrkowska prokuratura sprawdza, czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez pracowników nadzorujących wewnętrzne dokumenty w Areszcie Śledczym w Piotrkowie Tryb. Ma to związek z artykułem o wyniesieniu z aresztu tajnych dokumentów.

We wtorek gazeta "Polska Dziennik Łódzki" napisała, że do dziennikarzy trafiły dokumenty zawierające imiona i nazwiska więźniów z aresztu w Piotrkowie Trybunalskim. "Są tam informacje o tym, którzy osadzeni siedzą w celach z całodobowym monitoringiem, gdzie umieszcza się wyjątkowo niebezpiecznych przestępców. Są nawet numery akt i informacje, które sądy i prokuratury prowadzą postępowania przeciwko każdemu z osadzonych z listy" - napisał dziennik.

Według gazety, dokumenty przekazał dziennikarzom anonimowy mężczyzna, który zadzwonił do redakcji twierdząc, że ich wyniesienie z aresztu jest "dziecinnie proste". "Chcę pokazać, że system zabezpieczeń w służbie więziennej to fikcja" - miał powiedzieć dziennikowi.

Jak napisała "Polska", sprawą zajęła się już służba więzienna.

We wtorek piotrkowska prokuratura podjęła czynności sprawdzające. Jej rzecznik Witold Błaszczyk powiedział, że śledczy w pierwszej kolejności zweryfikują informacje prasowe. Dodał, że "prokuratura sprawdzać będzie, czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez pracowników nadzorujących wewnętrzne dokumenty w areszcie".

Wstrząśnięty sprawą jest znany mecenas Lech Brodniewicz. "Ujawnienie takich dokumentów może stanowić śmiertelne zagrożenie dla więźniów, a nawet dla ich rodzin. To skandal na skalę krajową. Osadzeni z listy, która wyciekła, powinni być przeniesieni do innych aresztów" - tłumaczy Brodniewicz.

Według adwokata, takie dane mogą pomóc grupom przestępczym, mającym porachunki z konkurencyjnymi gangami, w zidentyfikowaniu tożsamości osadzonych oraz ich rodzin.

Gimnastyka online

Sprawa wyniesienia dokumentów z piotrkowskiego aresztu jest kolejną - w ciągu ostatnich tygodni, którą zainteresowała się prokuratura, a dotyczy wycieku z piotrkowskiego aresztu. Kilkanaście dni temu, piotrkowscy śledczy wszczęli śledztwo w sprawie pojawienia się w internecie nagrania z monitoringu w celi dla szczególnie niebezpiecznych osadzonych.

Trwające niespełna pięć minut nagranie z celi znalazło się na YouTube. Można na nim m.in. zobaczyć, jak dwaj osadzeni wykonują ćwiczenia. Jeden z mężczyzn występujących w filmie ma zamazaną komputerowo twarz, natomiast drugiego można bez problemu rozpoznać.

Śledztwo jest prowadzone w kierunku ewentualnego niedopełnienia obowiązków służbowych przez pracowników aresztu w zakresie nadzoru nad materiałem filmowym z monitoringu wewnętrznego, co spowodowało, że materiał filmowy wyciekł na zewnątrz i w efekcie został zamieszczony w internecie. Przestępstwo to zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

sż,PAP

Czytaj także

Posiedzi w więzieniu za znęcanie się nad końmi

Ostatnia aktualizacja: 31.03.2010 15:37
Na karę roku pozbawienia wolności bez zawieszenia skazał Sąd Okręgowy w Kielcach obywatela brytyjskiego Stephena Jamesa Drew za znęcanie się nad 26 końmi. Wyrok jest prawomocny.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"ND": milion złotych zadośćuczynienia za ciasnę celę

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2010 06:17
Lawinowo rośnie liczba pozwów o zadośćuczynienie ze strony osób osadzonych w zakładach karnych - pisze "Nasz Dziennik".
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Polska": do więzienia po naukę

Ostatnia aktualizacja: 08.04.2010 06:40
Zwiedzanie zakładów karnych, zaglądanie do cel więziennych, czy branie udziału w rozprawach sądowych - w takim programie bierze udział trudna młodzież z Łodzi - czytamy w "Polsce".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Skazany za narażenie na zakażanie HIV zatrzymany

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2010 15:59
W Niemczech zatrzymano poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania Tomasza S., którego Sąd Rejonowy w Kielcach skazał za świadome narażenie czterech partnerów seksualnych na zakażanie wirusem HIV na dwa lata i trzy miesiące więzienia.
rozwiń zwiń