Komisja ds. Amber Gold. "Kancelaria nie miała możliwości wszczęcia śledztwa"

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2017 18:56
Prokuratura była jedynym właściwym organem do prowadzenia sprawy oszustwa ws. Amber Gold - zeznał przed komisją śledczą były dyrektor Biura Kolegium ds. Służb Specjalnych Tomasz Borkowski. Jego zdaniem, kancelaria premiera nie miała możliwości wszczęcia odrębnego śledztwa. Były wiceszef MSW Michał Deskur mówił natomiast, że w maju 2012 r. jego priorytetem było zabezpieczenie Euro2012.
Audio
  • Były wiceminister spraw wewnętrznych Michał Deskur o aferze Amber Gold (źr. IAR)
Posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold
Posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Amber GoldFoto: PAP/Leszek Szymański

W środę sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała byłego wiceszefa MSWiA Michała Deskura, byłego dyrektora Biura Kolegium ds. Służb Specjalnych Tomasza Borkowskiego. Posiedzenie komisji zakończyło się przed godz. 17.

Tomasz Borkowski zeznał na posiedzeniu komisji, że pracował na stanowisku dyrektora biura w latach 2008-2015. Dodał, że w skład kolegium wchodził Prezes Rady Ministrów jako przewodniczący, ministrowie: spraw wewnętrznych, obrony i finansów, przedstawiciel prezydenta oraz przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych oraz uczestniczyli w nim szefowie służb.

"Nie rozmawiano o sprawie Amber Gold"

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał, czy i kiedy przedmiotem prac kolegium były kwestie zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa generowane przez parabanki i piramidy finansowe. Borkowski odpowiedział, że "nie przypomina sobie takiego przedmiotu prac kolegium".

Dodał, że "sama sprawa Amber Gold nie była przedmiotem dyskusji na kolegium, ale też nigdy żadna konkretna sprawa dotycząca konkretnego podmiotu, czy określonej grupy podmiotów, nie była przedmiotem kolegium". Jak dodał, "kolegium zajmowało się kwestiami bardziej generalnymi o charakterze ogólnym związanym z zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa".

Przyznał, że "konsekwencje związane ze sprawą Amber Gold były punktem wyjściowym do dyskusji na kolegium w dniu 18 września 2012 roku, ale sama dyskusja nie dotyczyła Amber Gold, ale dotyczyła przyszłych reform w systemie służb specjalnych, które by m.in. mogły wynikać z problemów, które się pojawiły w związku ze sprawą Amber Gold".

Zembaczyński dopytywał, co było ustalane podczas wspomnianego spotkania, świadek odpowiedział, że "dyskusja dotyczyła tego, co należy w służbach specjalnych zmienić, żeby w przyszłości służby odpowiednio szybko reagowały na tego typu zagrożenia". Jak przyznał, taką diagnozę postawił ówczesny premier Donald Tusk.

Notatka szefa ABW

Poseł Nowoczesnej pytał o notatkę z 24 maja 2012 roku od ówczesnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka wysłaną do najważniejszych osób w państwie, w której informowano, że w ocenie ABW Amber Gold to piramida finansowa.

Borkowski przyznał, że dostał najpierw egzemplarz adresowany do premiera Donalda Tuska, bo miał pełnomocnictwo do odbierania takich dokumentów. Jak zeznał, później otrzymał pismo adresowane do ministra spraw wewnętrznych. - Zapoznałem się nim jeszcze w maju - dodał.

- W momencie, kiedy zapoznałem się z tym pismem uznałem, że sprawa Amber Gold jest już przedmiotem śledztwa prokuratury. Po drugie była tam jednoznaczna deklaracja, że ABW przekaże uzyskane dodatkowo informację do prokuratury - mówił.

- Uznałem, że pismo jest adresowane do premiera i ministra Jacka Cichockiego, wyłącznie do ich wiadomości, ponieważ żadna możliwość innych działań niż przekazanie do prokuratury nie wchodziła w rachubę dlatego odłożyłem to pismo do dokumentów, które miałem dla ministra Cichockiego. Takich dokumentów zebrało się kilkadziesiąt i czekałem na możliwość spotkania się z ministrem Cichockim - zeznał Borkowski.

Jak przyznał, w czerwcu przekazał dokumenty ministrowi Jackowi Cichockiemu. W rozmowie z ministrem uznaliśmy, że my jako KPRM nie mamy żadnych możliwości podjęcia działań, bo sprawą zajmuje się prokuratura - dodał. Według świadka minister przyznał, że sprawa jest poważna i poinformuje o niej premiera i zabrał pismo.

Świadek zaznaczył, że "prokuratura była jedynym właściwym organem do prowadzenia sprawy oszustwa". "Z pozycji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie było możliwości wszczęcia żadnych innych odrębnych śledztw, działań, wydania komukolwiek poleceń" - dodał Borkowski.

"ABW miało przekazać sprawę do prokuratury"

Przyznał, że "gdyby z pisma wynikało, że ABW zgromadziło informację wskazujące na możliwość przestępstwa, ale nie było tam stwierdzenia, że ABW przekazuje te informacje do prokuratury, wtedy niezwłocznie sporządziłby pismo na podpis ministra Cichockiego do szefa ABW z prośbą o ocenę prawno-karną zgromadzonej dokumentacji w celu oceny, czy jest możliwe niezwłocznie przekazanie tych dokumentów do prokuratury".

Zembaczyński pytał świadka, czemu służby były tak bierne wobec sprawy Amber Gold, czy był jakiś parasol ochronny nad Marcinem P. (b. szefem Amber Gold - PAP), czy Marcin P. był związany z jakimiś politykami i czy był z jakimiś obcymi służbami specjalnymi. Borkowski zeznał, że "nic mi na ten temat nie wiadomo".

- Z mojej wiedzy, którą uzyskałem później wynikało, że ABW zajęła się sprawą w momencie, kiedy Marcin P. i firma Amber Gold zorganizowały linie lotnicze OLT Express - mówił Borkowski. Jego zdaniem "miało to na celu raczej działania związane z ochroną antyterrorystyczną, niż jakby z kwestiami finansowymi".

Zembaczyński dopytywał, czy było to działania rozpoznawcze z własnej inicjatywy. - Według mojej wiedzy tak, z własnej inicjatywy, na przełomie chyba lutego i marca lub marca i kwietnia ABW podjęła działania w związku z OLT Express - odpowiedział świadek.

W połowie 2011 r. Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r.

Dopytywany przez komisję kiedy ABW miało pierwsze informacje o działalności Amber Gold świadek powiedział, że z informacji, które posiada było to "właśnie na przełomie marca i kwietnia".

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Przesłuchanie byłego wiceszefa MSW

W maju 2012 r. moim priorytetem było zabezpieczenie Euro2012; nie pamiętam, by jakikolwiek prokurator kontaktował się ze mną ws. Amber Gold, nie wiedziałem też, że CBŚ i policja prowadzą czynności operacyjne wobec tej spółki -tak  mówił w środę przed komisją śledczą b. wiceszef MSW Michał Deskur.

Michał Deskur funkcję wiceszefa MSW pełnił przez 14 miesięcy od stycznia 2012 r., a jego podstawowym zadaniem - jak zeznał - był nadzór nad pracą policji.

W trakcie środowego przesłuchania przed komisją śledczą ds. Amber Gold świadek wielokrotnie zasłaniał się niepamięcią, co do wydarzeń z 2012 r. i nie odpowiadał wprost na pytania sejmowych śledczych.
Członkowie komisji bardzo dużo uwagi poświęcili notatce z 24 maja 2012 r., którą ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk przesłał do sześciu najważniejszych osób w Polsce, w tym prezydenta, premiera i kilku ministrów.

Była to informacja z art. 18 ustawy o ABW, czyli mogąca mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji RP. W piśmie poinformowano, że w ocenie ABW Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express i że w najbliższych dniach ABW złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

- Czy pan zapoznawał się z treścią tej poufnej wówczas notatki? - pytał świadka Jarosław Krajewski (PiS).

- Nie pamiętałem tego faktu, że zapoznałem się z tym dokumentem - odparł Deskur. Dodał, że notatka ta nie była adresowana do niego, ale do ówczesnego szefa MSW Jacka Cichockiego, a on co do zasady notatek zaadresowanych do swojego przełożonego nie czytał.

Krajewski przypomniał jednak, że z dokumentów, którymi dysponuje komisja wynika, że Deskur zapoznał się z nią 25 maja 2012 r. - Kiedy o piśmie poinformował pan Cichockiego? - pytał dalej Krajewski.

- Jeśli zapoznałem się z tym dokumentem, to na pewno dekretowałem go na osobę, która zajmowała się, zarządzała, przygotowywała analizy i przedstawiała odpowiednie notatki ministrowi Cichockiemu, jako koordynatorowi służb specjalnych - odpowiedział świadek, wskazując na b. dyrektora biura Kolegium ds. Służb Specjalnych Tomasza Borkowskiego.

Dodał, że z notatką ABW zapoznał się tylko dlatego, że Polska organizowała w tym okresie Euro2012, które miało rozpocząć się 8 czerwca 2012 r. - Jeśli się zapoznałem z tą notatką to tylko dlatego, że nadzorowałem przygotowania policji i innych służb, które były nadzorowane przez MSW (...) - dodał.

- Czy według pana wiedzy uzasadnieniem dla braku działań choćby podległej panu policji wobec Amber Gold było Euro2012? Takie wnioski można wysnuć z tego, co pan powiedział - dociekał Krajewski.

- Uważam, że policja miała obowiązek rzetelnie wypełniać wszystkie swoje obowiązki, tak związane ze sprawą Amber Gold i związane z przygotowaniami do Euro - odpowiedział świadek.

"Priorytetem było Euro2012"

- Nie ukrywam, że 25 maja dla mnie, jako wiceministra spraw wewnętrznych, priorytetem numer jeden było zabezpieczenie wszystkich kibiców, którzy chcieli przyjechać na Euro. Mogę przyznać, że dla mnie priorytetem wtedy było zabezpieczenie Euro - podkreślił Deskur.

Krajewski spytał więc, na którym miejscu było dla świadka zabezpieczenie Polaków przed takim zagrożeniem, jak Amber Gold. Świadek odparł, że z notatką ABW zapoznał się już 25 maja 2012, co oznacza, że uznawał "wszystkie informacje, które pochodzą z ABW, za ważne i pilne".

- Natomiast w pierwszej kolejności sprawdzałem, czy one dotyczą zagrożenia terrorystycznego, czy zagrożenia bezpieczeństwa - dodał Deskur.

Krajewski pytał dalej świadka m.in. kiedy poinformował o notatce ABW swojego ówczesnego szefa Jacka Cichockiego. Deskur odpowiedział: "Fakt, że dekretowałem ten dokument niezwłocznie na osobę, która była wskazana przez ministra Cichockiego, żeby zajmować się korespondencją niejawną dotyczącą służb, oznaczało, że w sposób pośredni poinformowałem".

Dopytywany, kiedy rozmawiał z Cichockim o zagrożeniu ze strony Amber Gold, Deskur odparł, że "w grudniu 2017 roku nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie". Tłumaczył to niepamięcią.
Świadek zaznaczył, że "notatka była niejawna, więc w trybie jawnym nie mógł zapoznawać ministra z tą notatką".

- Nie pamiętam, żebyśmy rozmawiali na temat Amber Gold na kierownictwie MSW - powiedział i dodał, że te spotkania, które odbywały się co tydzień były prowadzone w trybie jawnym. -Jeżeli rozmawialiśmy na ten temat, to rozmawialiśmy w biurze czy w warunkach, które były przewidziane do rozmowy o informacjach niejawnych - zaznaczył.

Dopytywany przez komisję, jaka była jego reakcja na notatkę ABW, Deskur odpowiedział, że była "odpowiednia do treści". Przyznał, że wiedział, że sprawą Amber Gold zajmuje się prokuratura na zlecenie Komisji Nadzoru Finansowego, która jest również informowana o działaniach prokuratury.
Zeznał, że nie miał informacji od prokuratury, która mogłaby być niezadowolona z działań policji, więc uznał, że wszystko przebiega prawidłowo. - Szanując podział władz między instytucjami rozumiałem, że prokuratura nadzoruje tę sprawę i jest odpowiedzialna za nią - podkreślił.

Jak dodał, nie pamięta sytuacji, aby jakikolwiek prokurator kontaktował się z nim w sprawie Amber Gold.
- A czy w ogóle pan wiedział, że CBŚ i komenda wojewódzka wykonują jakieś czynności operacyjne w tej sprawie przed wybuchem afery? - pytała z kolei przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS). "Nie miałem takiej wiedzy" - odpowiedział Deskur. - Zgodnie z procedurą, informacje o rozpoczęciu prac operacyjnych i zakończeniu (...) są przekazywane do Komendy Głównej, ja takiej informacji nie miałem - dodał.

Wątek notatki ABW poruszył też Witold Zembaczyński (Nowoczesna), który wskazał, że informowano w niej, że zagrożenie może dotyczyć kilkadziesiąt tysięcy osób. Pytał więc, czy to nie jest powód, żeby sprawdzić, że instytucje państwa działają należycie? Deskur odpowiedział: "Ta informacja potwierdzała, że prokuratura działa, ABW działa i informuje o tym, że działa. Informacja raczej pozytywna".
Jak dodał, "jeżeli szef ABW informuje, że on się tym zajmuje, to każdy człowiek, który rozumie podział kompetencji, powinien być z tego zadowolony".

Zembaczyński przypomniał również, że 30 sierpnia 2012 ówczesny premier Donald Tusk oraz ministrowie mu podlegli przedstawili na debacie w Sejmie działania rządu dotyczących Amber Gold. Poseł zapytał świadka, czemu tak mało mówiono podczas tamtej debaty na temat policji.

Deskur odpowiedział: "Rozumiem doskonale rozmiary strat i tragedii. Każda osoba wrażliwa rozumie to doskonale. Chciałbym też przypomnieć o rzeczach ewidentnych, że od początku roku 2009 w sprawę była zaangażowana była prokuratura. Od stycznia 2012 roku nadzorowałem policję i minister Jacek Cichocki w tym wystąpieniu mówił, że CBŚ było zainteresowane tą sprawą i przekazało te informacje do ABW".

Wiceszef komisji śledczej Marek Suski (PiS) pytał więc świadka, kto zdecydował o tym, że ABW przejmie sprawę Amber Gold od CBŚ. - Jak to było? To Bondaryk się do pana zgłosił, że zabieramy od CBŚ tę sprawę? - pytał polityk.

Świadek odparł jednak, że nie rozmawiał na ten temat z szefem ABW.

- A kto wydał polecenie, żeby przekazać tę sprawę do ABW z CBŚ, z policji? - dopytywał Suski wskazując, że wcześniejsi świadkowie przesłuchiwani przez komisję mówili, że takie polecenie wydał właśnie Deskur.

- Nie wiem, kto taką decyzję podjął. Na pewno takiej decyzji nie podjąłem. Przynajmniej nie pamiętam takiej sytuacji, abym wydawał - zapewniał świadek.

Suski uznał wówczas, że komisja powinna zastanowić się nad przeprowadzeniem konfrontacji, gdyż "świadkowie twierdzą, że pan w tym uczestniczył".

W tracie zeznań Deskur powiedział też, że o współpracy z Amber Gold i należącymi do tej spółki liniami lotniczymi OLT Express syna b. premiera Donalda Tuska, Michała dowiedział się z mediów.

Wątek ten poruszył też Witold Zembaczyński, który pytał czy świadek rozmawiał o Michale Tusku w kontekście Amber Gold z Jackiem Cichockim.

- Mogę kategorycznie zaprzeczyć, abym rozmawiał z ministrem Cichockim na temat syna premiera. Oczywiście mówimy o okresie przed sierpniem 2012 r. - oświadczył były wiceminister.

- A po sierpniu? - dopytywał Zembaczyński. - A po sierpniu też nie pamiętam, abym rozmawiał. Gdybyśmy rozmawiali po sierpniu, a nie sądzę, to moglibyśmy mówić wyłącznie o przeszłości - zaznaczył Deskur.

Poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) zapytał dlaczego nie zostały wszczęte postępowania dyscyplinarne w stosunku do podległych świadkowi osób. - Nie mieliśmy informacji, aby jakikolwiek funkcjonariusz działał niezgodnie z prawem - powiedział Deskur.

Dodał, że w sprawie Amber Gold działania policji nadzorowała prokuratura.

Na zakończenie przesłuchania Stanisław Pięta (PiS) spytał świadka jak ocenia obecnie swoją ówczesną aktywność i czy nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Ta notatka, tak jak ja ją rozumiałem wtedy, była skierowana do koordynatora służb i dlatego ją przekazałem odpowiedniej osobie i byłem przekonany, pewny, że ona w terminie odpowiednim do sytuacji zostanie przeanalizowana przez odpowiednią osobę w KPRM - odpowiedział Michał Deskur.

PAP/IAR/agkm


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Niejawne posiedzenie komisji ds. Amber Gold. Przesłuchano trzech świadków

Ostatnia aktualizacja: 05.12.2017 17:37
- Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała we wtorek na posiedzeniu niejawnym trzech świadków. Dowiedzieliśmy się po raz kolejny, że wymiar sprawiedliwości w sprawie afery Amber Gold był głuchy, ślepy i nieczynny - powiedział dziennikarzom po posiedzeniu wiceszef komisji Marek Suski (PiS).
rozwiń zwiń