Córki katyńczyków: zakłamywano śmierć ojców, rodziny wywożono na zesłanie, listy białoruskiej do tej pory nie ujawniono

Ostatnia aktualizacja: 23.04.2018 06:00
Córka oficera z więzienia zachodniej Białorusi musiała przejść szlak armii Andersa, by w końcu wrócić do Polski. Jej rodzinę zesłano na Sybir, by nie przeżyli świadkowie zbrodni. Listy katyńskiej, na której zapewne figuruje ojciec, wywieziony z więzienia w Mińsku, Rosja do tej pory nie ujawnia. Inna córka ojca nigdy nie poznała. 
Katyński Marsz Cieni
Katyński Marsz CieniFoto: Krystian Dobuszyński, IAR

katyń ok.jpg
SERWIS SPECJALNY: KATYŃ

Jeszcze inna córka katyńczyka musiała przemycić przez ocean z USA londyńskie książki emigracyjne, by móc pokazać matce nazwisko zamordowanego ojca na liście skomponowanej przez tych, którym z obozów udało się wydostać.

Zastraszanie, represje, próba eksterminacji świadków zbrodni poprzez zsyłki, zakłamanie prawdy, nakaz milczenia – taki obraz wyłania się z opowieści bliskich ofiar zbrodni katyńskiej.

IPN w ramach projektu ”Echa Katynia” od 2010 roku organizuje pokazy filmów o zbrodniach komunistycznych i debaty, w których uczestniczą bliscy ofiar, naukowcy, dziennikarze. W warszawskim kinie Muranow przy okazji projekcji dwóch filmów zorganizowano spotkanie z córkami ofiar zbrodni katyńskiej, debatę poprowadziła dr Ewa Kowalska z Muzeum Katyńskiego.

Świadków straszliwej zbrodni katyńskiej, która wciąż ma przed nami wiele tajemnic, jest coraz mniej, Jak wspominała później prowadząca, w debacie miał brać udział był syn katyńczyka, który uczestniczył w długiej podróży z armią Berlinga, zachorował jednak i trafił do szpitala.

”Wszystko rozwiało się w jednej chwili”

Maria Czernek, bohaterka filmu dokumentalnego ”W jednej chwili” to wdowa po Janie Borkowskim, aspirancie policji, ofierze zbrodni katyńskiej.  Był w obozie w Ostaszkowie, został zamordowany w kwietniu 1940 r. w piwnicach więzienia Twerze, spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje.


TYLKO U NAS
Katyń2_1200_KOW.jpg
Porażający sondaż. "19 procent nie wie, kto jest sprawcą zbrodni katyńskiej"

Jak wynika z filmu, Maria Czernek urodziła się w Łodzi w 1920 roku. W kościele przy ulicy Łąkowej wzięła ślub – wspominała, że przeszła pod aleją z szabel, szpaler stworzyli dla młodej pary koledzy męża. Kobieta wspominała, że nikt nie wierzył w to, że nadejdzie wojna i wszyscy wokół będą świadkami strasznych wydarzeń. Mąż przysięgał teściowej że pani Maria będzie się uczyła. - Wszystko rozwiało się w jednej chwili – powiedziała jednak bohaterka dokumentu. Mąż pojechał na wschód, chciał zabrać ze sobą również żonę. Tutaj jednak matka pani Marii nie wyraziła zgody. Później zaczęło się czekanie. Pewnego razu przyszedł do domu młody człowiek, który powiedział, że przebywał na jednej sali więziennej z Janem Borkowskim, a ten, gdy dowiedział się, że mieszka niedaleko, poprosił o przekazanie żonie, gdzie się znajduje.

Listy nie dotarły. Stało się w nocy i czekało przy firance – wspominała pani Maria. Jak mówiła, nie ma wielu zdjęć Jana Borkowskiego, albumy zniszczyła, bo Niemcy podczas rewizji przeszukiwali wszystko, nawet odrywali parapety. 

W 1945 roku wdowa otrzymała dokumenty o zgonie (z nieprawdziwą datą). Później wyszła ponownie za mąż. Po 1989 roku Rosja przyznała się do zbrodni. Groby, jak wspomina, były straszne, widziała ”głowy, usta poowijane drutem kolczastym, kurtki w ustach”. Las był dziwny. Drzewa małe, chude i się trzęsły – wspominała.

Bohaterka drugiego filmu, pt. ”Miałam ojca w wyobraźni”, Elżbieta Skrzypek, urodziła się niedługo po tym, jak na wschód wyjechał jej ojciec kpt. Bolesław Skrzypek, oficer polskiego wywiadu wojskowego, zamordowany potem w Katyniu. Wspominała, że ojciec namówił matkę do wyjazdu na wschód, mimo że dziecko było noworodkiem. Pojechali różnymi transportami i zgubili się. Następnie matka i zapewne i ojciec, przez długi czas jeździli po wschodnich terenach, szukając jedno drugiego. Kobieta wróciła do Warszawy w październiku. Ojciec, jak przypuszcza córka, jeździł po wschodzie, szukając matki, w końcu trafił w ręce Sowietów.

Gdy Niemcy publikowali listy katyńskie, nazwisko ojca było na drugiej z nich. Na pocztowych kartach znalezionych przy nich widniał adres matki pani Elżbiety, Władysławy. Z Kozielska, jak wspomina, przyszedł jedyny list. Po wojnie wydano akt zgonu z nieprawdziwą datą.

Urodzona po śmierci ojca

Maria Agnieszka Siwecka, podczas dyskusji prowadzonej przez Ewę Kowalską z Muzeum Katyńskiego mówiła, że urodziła się 22 kwietnia 1940 roku, być może już po śmierci ojca, Stanisława Wacława Siweckiego. Ojciec wiedział, że matka spodziewa się dziecka. Był oficerem rezerwy, a z zawodu adwokatem. W lipcu 1939 roku został powołany do 76. pułku piechoty w Grodnie. Jedna karta pocztowa przyszła do rodziny z Grodna, a potem, po 17 września, oficer znalazł się w Starobielsku, skąd do żony przyszły dwie karty, list, przyszła też kartka do rodziców.

Maria Agnieszka Siwecka wspominała, że matka dostała błędną informację o dacie zgonu - 31 grudnia 1941 roku. Matka powiedziała córce potem coś więcej, mówiła, że ojciec zginął na wojnie – że zabili go Rosjanie i data śmierci, podana na akcie, nie jest prawdziwa.

W końcu, gdy pani Maria Agnieszka była na stypendium w USA, zamówiła książki z Londynu, w których były listy sporządzone przez tych, którzy przebywali przez pewien czas w więzieniu w Starobielsku. Długo nie wiedziano, gdzie ojciec był pochowany – mówiło się o wsi Dergacze, potem okazało się, że są to Piatichatki. Rozstrzeliwano jeńców w piwnicach więzienia w Charkowie.

Maria Gabiniewicz w tajdze i na stepach Kazachstanu

Maria Gabiniewicz wspominała, że ojciec był obrońcą Grodna. W domu panowała specyficzna atmosfera: na przykład mówiło się, że dziadkowie umarli wtedy, kiedy komendant Józef Piłsudski, bo odeszli w 1935 roku. Aresztowano jej brata, który był w Związku Walki Zbrojnej ”Błyskawica”. Jak opowiadała, krewny relacjonował jej potem, że gdy po 17 września zaczęła się rusyfikacja, wówczas brat wraz z kolegami zorganizowali się, by podtrzymywać przekonanie, że Polska będzie wolna i będzie żyła. Zostali jednak zdradzeni przez jednego z kolegów. Dom został otoczony przez NKWD, brat trafił do więzienia w Grodnie. Druga straszna noc w pamięci pani Marii to aresztowanie ojca. Jak zaznaczyła, ojciec od 1920 roku służył w policji, jednak potem, gdy rodzina osiedliła się na 40-hektarowym gospodarstwie, pojawiła się gromadka dzieci, ojciec zrezygnował z pracy i zajął się tylko rodziną i pracą w rolnictwie. Fakt, że go wytropiono i aresztowano, oznacza, że poszukiwano wszystkich patriotów, o których można było znaleźć jakikolwiek ślad, jakąś informację. Sowieci prawdopodobnie penetrowali środowisko patriotyczne od razu, gdy tylko weszli na te ziemie.

Trzecia straszna noc nastąpiła w czerwcu 1941 roku, dosłownie godziny przed tym, jak Niemcy złamali sojusz z Sowietami i napadli na ZSRR. Zabrali mamę i pięcioro dzieci. Pociąg pędził jak szalony - wspominała pani Maria. Rodzina trafiła do krasnojarskiej tajgi. Trzeba było walczyć o przetrwanie. Matka dbała, by dzieci wychować tak, jak umiała najlepiej.

Ojciec, jak wspominała Maria Gabiniewicz, najpierw osadzony był w więzieniu w Grodnie, potem został przewieziony do Mińska. Pisał z celi, żeby mama troszczyła się o dzieci i je wykształciła. Napisał też, że w Mińsku spotkał więźnia-kapłana i odbył spowiedź z całego życia.

Rodzina trafiła również w trakcie swojej tułaczki do Kazachstanu. Panował tam straszny głód – niektórzy marzyli o tym, by najeść się do syta chleba, to wtedy już będzie można umrzeć - takie wspomnienia zachowała zesłana.

Potem udało się wrócić z zesłania z armią Andersa. - Bracia nie wrócili. A ja byłam na celowniku SB i miałam dużo kłopotów – wspominała.

Elżbieta Skrzypek wspominała, że w jej szkole nie była jedyną ofiarą zbrodni katyńskiej, ale wiedziała, że o tym ogóle nie można było mówić. Zaznaczyła, że była to dość specyficzna szkoła, przedwojenne nauczycielki wiedziały o zbrodni katyńskiej.

Wciąż nie ma listy białoruskiej, i wciąż katyńskie cmentarze czekają na eskhumację – przypominali uczestnicy dyskusji. 

Debatę prowadziła dr Ewa Kowalska z Muzeum Katyńskiego, wprowadzenie wygłosił dr Rafał Pękala z Instytutu Pamięci Narodowej. 

***

Zebrała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio.pl

ZOBACZ TEŻ: "ECHA KATYNIA". PROGRAM DEBAT I POKAZÓW FILMOWYCH W CAŁEJ POLSCE >>>

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Zobacz także

Czytaj także

"Jedno z największych nieszczęść, jakie dotknęły polski naród". Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2017 13:29
Dziś mijają 74 lata od ujawnienia przez Niemców informacji o odnalezieniu w lesie katyńskim masowych mogił. W dołach śmierci znajdowały się szczątki polskich oficerów wziętych do niewoli po agresji Armii Czerwonej na Polskę we wrześniu 1939 roku. Zostali oni zgładzeni przez funkcjonariuszy NKWD na rozkaz Stalina wiosną 1940 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Walka o pamięć o Katyniu trwa. W Rosji prawdę się zamąca. "Pamięć to proces, trzeba ją podtrzymywać"

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2018 15:06
Szerzenie wiedzy o zbrodni katyńskiej na świecie, Europie Zachodniej, wśród ludzi młodych - to duże wyzwanie dla Polski. Należy znaleźć pomysły na promocję, środki na ciekawe filmy, książki – to niektóre z wniosków dorocznej konferencji o Katyniu. Przypomniano, że nie wszystko wiemy o tej zbrodni, nie ma wciąż białoruskiej listy katyńskiej. Dezinformację wciąż prowadzi Rosja.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Nie jest dobrze z wiedzą o zbrodni katyńskiej". 19 procent nie wie, kto jest sprawcą

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2018 12:52
90 procent pytanych twierdzi, że wie o zbrodni katyńskiej. Bardzo duży odsetek jest w stanie wskazać, kto stoi za zbrodnią. To jednak w dużej mierze deklaracje – ostrzegał Rafał Wiśniewski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury podczas dyskusji na temat wiedzy o Katyniu. 81 procent wskazuje na Rosję jako sprawcę, ale 19 procent ciągle nie jest pewna odpowiedzi.
rozwiń zwiń