Tureckie władze poinformowały, że w przeprowadzonej w ponad 30 prowincjach operacji zatrzymano w sumie 132 osoby. 30 z nich to pracownicy tureckiej straży wybrzeża, a pozostali to przede wszystkim żołnierze i pracownicy służb bezpieczeństwa. Wszyscy mieli mieć związki z mieszkającym na emigracji w Stanach Zjednoczonych islamskim duchownym Fetullahem Gullenem.
To właśnie jego tureckie władze oskarżają o przeprowadzenie nieudanego zamachu stanu z lipca 2016 roku. Część armii bez powodzenia usiłowała odsunąć od władzy prezydenta Erdogana. Władze zażądały od Stanów Zjednoczonych ekstradycji Gullena, ale nie przedstawiły dowodów na jego związek z zamachowcami.
Masowe aresztowania ludności
Jak relacjonuje ze Stambułu specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, od czasu nieudanego puczu aresztowano już około 160 tysięcy osób, a zwolniono z pracy drugie tyle. Chodzi zarówno o żołnierzy, policjantów, ale także urzędników państwowych, lekarzy, nauczycieli, dziennikarzy a nawet szeregowych pracowników różnych instytucji. Wszystkim zarzuca się związki z islamskim duchownym, który jest określany jako największy przeciwnik polityczny tureckiego prezydenta. Od dwóch lat w Turcji obowiązuje także stan wyjątkowy.
Sam prezydent Recep Tayyip Erdogan wygrał niedzielne wybory parlamentarne i 8 lipca ma zostać zaprzysiężony na urząd. Tego dnia stanie się szefem rządu i zyska kolejne uprawnienia. Opozycja twierdzi, że to przejście do systemu władzy autorytarnej jednego człowieka.
koz