Krytyczny raport NIK: 1824 dni w kolejce do lekarza

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2010 10:54
Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała sytuację na oddziałach ortopedycznych, urologicznych i neurochirurgicznych
Audio

Pacjenci nie mogą być pewni, że zostaną przyjęci do szpitali w terminie, na który się zapisali. W skrajnych przypadkach oczekują na operację prawie pięć lat. W wielu lecznicach chorzy przyjmowani są poza kolejnością - to wnioski z raportu NIK.

Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała sytuację na oddziałach ortopedycznych, urologicznych i neurochirurgicznych. Najwięcej pacjentów oczekiwało na zabieg na ortopedii w Szpitalu Klinicznym w Lublinie - 2758 osób, Szpitalu Klinicznym im. Dzieciątka Jezus w Warszawie - 2139. Najdłuższy czas oczekiwania to 1824 dni. Tyle czeka pacjent na wszczepienie endoprotezy w Szpitalu w Kościerzynie. W Specjalistycznym ZOZ w Inowrocławiu chorzy oczekują na ten zabieg 1258 dni.

"Czas oczekiwania wydłuża się, bo przyjmowane są osoby spoza list lub poza kolejnością, bez wskazań medycznych. Opóźnieniom sprzyja także bałagan w prowadzeniu list oczekujących, awarie sprzętu, niedostateczne wyposażenie szpitali, braki personelu, a przede wszystkim brak pieniędzy" - powiedział prezes NIK Jacek Jezierski.

Przyjmowano pacjentów spoza listy

Jak wynika z raportu NIK, listy oczekujących na zabiegi często były prowadzone nierzetelnie i nieprawidłowo. W 20 proc. skontrolowanych placówek przyjmowano pacjentów spoza listy, gdy nie było wskazań medycznych. A w 40 proc. kolejność wykonywanych świadczeń nie zawsze była zgodna z kolejnością zgłoszeń pacjentów.

Np. w Szpitalu Klinicznym im. Dzieciątka Jezus w Warszawie w Poradni Urazowo-Ortopedycznej w sierpniu 2009 r. przyjęto 60 pacjentów bez kolejki (prawie 38 proc. pacjentów przyjętych w tym miesiącu), z czego tylko 9 to przypadki pilne. W Szpitalu Wojewódzkim we Włocławku na Oddziale Urologii w kwietniu 2009 r. bez kolejki przyjęto 40 osób (42 proc. ogółu przyjętych), w maju 44 osoby (53 proc. przyjętych), w czerwcu 39 osób (47 proc. ogółu przyjętych). W Szpitalu Powiatowym im. Edmunda Biernackiego w Mielcu w 33 przypadkach określanych jako "stabilne" (24 proc. badanych) ustalanie kolejności przyjęć nie następowało na podstawie kolejności zgłoszeń. Podobnie w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Lesznie kolejność udzielania świadczeń 98 pacjentom zakwalifikowanym jako "stabilni" (spośród 98 objętych kontrolą) ustalana była nie na podstawie kolejności zgłoszeń.

W raporcie Izba napisała, że wbrew obowiązkowi 17 proc. szpitali i 25 proc. poradni nie kwalifikowało pacjentów jako "przypadek stabilny", czy "przypadek pilny", co mogło stwarzać pole do nadużyć. Szpitale te nie weryfikowały także list, lub robiły to za rzadko (np. nie aktualizowano ich poprzez m.in. wykreślanie osób, które nie potrzebowały już zabiegu, na jaki się zapisały, bo wykonały go gdzie indziej lub np. zmarły).

"Podstawową przyczyną kolejek jest brak pieniędzy"

"Rzeczywiste zapotrzebowanie na zabiegi i operacje było i jest wyższe niż ich liczba zakontraktowana przez NFZ. Nawet jeśli szpitale wykonały 100 proc. zakontraktowanych przez NFZ operacji, to i tak tworzyła się kolejka pacjentów. Aż 62 proc. poradni wykonywało co roku świadczenia medyczne na poziomie 100 proc. i więcej zakontraktowanych usług. Podstawową przyczyną kolejek jest więc brak pieniędzy" - podkreśla Jezierski.

"Na liczbę przeprowadzonych operacji, a w konsekwencji na czas oczekiwania na zabieg, poza limitem określonym w umowie z NFZ, miało wpływ także wyposażenie szpitala. Tylko jedna trzecia skontrolowanych placówek miała tzw. sale wybudzeniowe. Szpitale, które je posiadały podczas wybudzania chorego z narkozy na sali operacyjnej przeprowadzały następny zabieg. W szpitalach, gdzie brakowało tych sal, wybudzanie odbywa się na sali operacyjnej" - dodaje prezes NIK.

Kolejną przyczyną opóźnień w wykonywaniu zabiegów są awarie sprzętu medycznego. W siedmiu skontrolowanych placówkach awarie wymuszały przesuwanie planowych zabiegów. Najczęstszą przyczyną awarii było zużycie sprzętu i konieczność jego napraw przy jednoczesnym braku aparatury zastępczej. W 13 proc. kontrolowanych szpitali brakowało odpowiedniej liczby lekarzy i pielęgniarek. Dyrekcje szpitali podejmowały wprawdzie działania zmierzające do uzupełnienia niedoborów kadrowych, ale były one nieskuteczne. Powodem był przede wszystkim brak specjalistów na rynku pracy.

kh

 


Czytaj także

Kopacz: szpitale nie dostaną mniej niż w 2009

Ostatnia aktualizacja: 17.12.2009 14:02
Dyrektorzy szpitali mogą odetchnąć z ulgą: kontrakty nie będą niższe niż rok temu. Przed korektą planu finansowego NFZ szpitale nie chciały podpisywać umów z Funduszem.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Szpitale z Podkarpacia grożą demonstracjami w Warszawie

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2010 12:00
Jeżeli NFZ nie dotrzyma umowy zawartej z dyrektorami podkarpackich szpitali, w drugiej połowie roku odbędą się manifestacje w Warszawie - zapowiada przewodniczący Konwentu Starostów Województwa Podkarpackiego.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Szpitale bezprawnie pobierają opłaty od pacjentów

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2010 11:12
Dzieci do 18 roku życia oraz kobiety w ciąży i połogu mają prawo do bezpłatnego leczenia, nawet jeśli nie są ubezpieczeni.
rozwiń zwiń
Czytaj także

NFZ zbada kreatywną księgowość w szpitalach

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2010 07:10
Trzeba ustalić, ilu pacjentów rzeczywiście przyjmowanych jest do szpitali, bo trzeba ratować ich życie, zapowiada wiceminister zdrowia Jakub Szulc.
rozwiń zwiń