W sondażu Homo Homini dla Polskiego Radia 37 proc. Polaków uznało, że Bronisław Komorowski, za wygraną kampanię prezydencką, zasłużył na miano Człowieka Roku w polityce. 21 proc. wyróżniło Jarosława Kaczyńskiego za konsekwencje w dążeniu do wyjaśnienia przyczyny katastrofy smoleńskiej. 16 proc. respondentów doceniło Grzegorza Napieralskiego za zajęcie trzeciego miejsca w wyborach prezydenckich.
- Jeżeli mamy oceniać całokształt, czyli dokonania nowego prezydenta, to ciężko się z takim wyróżnieniem zgodzić. On rozczarowuje Polaków swoimi niezbyt fortunnymi decyzjami. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o wpadki słowne, tylko o przemyślane decyzje, jak choćby zaproszenie gen. Jaruzelskiego – podkreślił Tomasz Latos z PiS.
W rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem zaznaczył, że być może dojdzie do wystawienia zarówno premierowi, jak i prezydentowi, rachunku za niewybudowane drogi, za spóźniające się pociągi, za podwyżkę VAT-u.
Gość "Popołudnia z Jedynką" odniósł się też do informacji MSZ dotyczącej wprowadzenia bezpłatnych wiz do Polski dla obywateli Białorusi od 1 stycznia 2011 roku.
Jego zdaniem jest to interesująca propozycja, jeżeli będzie się to wiązało z pomocą osobom, które protestowały przeciwko reżimowi Aleksandra Łukaszenki, a które chciałyby przyjechać do naszego kraju.
- Ważne jest, by umożliwić studiowanie u nas obywatelom białoruskim, którzy w skutek zamieszek mogli stracić na to szansę – podsumował w radiowej Jedynce.
(pp)
Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy kliknąć "Bezpodstawne wyróżnienie" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
*********
Przemysław Szubartowicz: Tomasz Latos, Prawo i Sprawiedliwość. Witam, panie pośle.
Tomasz Latos: Witam serdecznie.
P.S.: Nie wiem, czy będziemy rozmawiać o zimie, na razie informacja świeża i bardzo proszę o komentarz. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że wprowadza bezpłatne wizy do Polski dla obywateli Białorusi od 1 stycznia 2011 roku. Jak pan komentuje tę wiadomość?
T.L.: Myślę, że to interesująca propozycja, jeżeli oczywiście z tym się będzie wiązała pomoc chociażby tym osobom, które protestowały, które chciałyby móc przyjechać do Polski. Mam nadzieję, że dzięki tego rodzaju kontaktom będziemy mieli większy wpływ, będziemy mogli w większym stopniu pomagać w tej trudnej sytuacji, która jest na Białorusi. To oczywiście chciałoby się powiedzieć również o drugiej ważnej sprawie, mianowicie o umożliwieniu studiowania w Polsce obywatelom białoruskim, którzy być może wskutek tych zamieszek, które były, i tych demonstracji stracą tę możliwość.
P.S.: Dobrze, panie pośle, wracamy do Polski z Białorusi i prośba o komentarz na temat sprawy, o której mówimy już na antenie Polskiego Radia, bo Instytut Badania Opinii Homo Homini przygotował dwa sondaże. Jeden z nich mówi o tym, że 37% Polaków uznało, że Bronisław Komorowski za wygraną kampanię prezydencką po tragedii smoleńskiej zasłużył na miano Człowieka Roku 2010 w polityce. Jarosław Kaczyński jest na drugim miejscu za konsekwencję w dążeniu do wyjaśnienia przyczyny katastrofy smoleńskiej – to 21%. No i Grzegorz Napieralski jako trzeci – 16% respondentów – za zajęcie III miejsca w kampanii prezydenckiej. Jak pan ocenia taki sondaż na koniec roku?
T.L.: No, ja bym powiedział w ten sposób: jeżeli oczywiście osoby biorące udział w sondażu oceniły skuteczność, to wtedy taki ranking miałby rację i zwycięstwo Bronisława Komorowskiego miałoby rację bytu. Ale jeżeli mamy oceniać całokształt, czyli dokonania, już to pierwsze dokonanie niezbyt fortunne nowego prezydenta, no to absolutnie trudno się z tym zgodzić. Bronisław Komorowski niestety w moim przekonaniu rozczarowuje Polaków tymi swoimi pierwszymi niezbyt fortunnymi decyzjami. Nie chodzi tu oczywiście już nawet o różnego rodzaju wpadki słowne, tylko bądź co bądź chyba przemyślane decyzje, jak chociażby kwestia zaproszenia generała Jaruzelskiego jako eksperta od spraw rosyjskich, że pozwolę sobie może niezbyt udolnie zacytować pana prezydenta. No i myślę, że zbyt łaskawym okiem, jak widzę, w dalszym ciągu Polacy oceniają zarówno pana prezydenta, jak i pana premiera. Być może będzie czas podsumowania, wystawienia rachunku za drogi ekspresowe niewybudowane, za spóźniające się pociągi, za podwyżkę VAT, za to, że Platformie Obywatelskiej z 3x15... no, taka nowość widzę w arytmetyce, 3x15, o którym mówiła Platforma wielokrotnie, wyszło im 23...
P.S.: Chodzi o podwyżkę VAT.
T.L.: Tak, jak najbardziej.
P.S.: Panie pośle, dobrze, ale jeżeli mówimy o prezydencie Bronisławowie Komorowskim i o tej ocenie, no to jest taka inicjatywa prezydenta bardzo świeża, mianowicie taka, że mimo podpisania ustawy o finansach publicznych mówiącej o tym, że nie będzie można łączyć etatu czy pracy z byciem na emeryturze czy pobieraniem emerytury, no, Bronisław Komorowski chce wrócić do systemu, w którym będzie możliwe łączenie pracy zarobkowej i pobieranie emerytur. To jest taka inicjatywa, którą tłumaczy prezydent tym, że głosy społeczne są takie i że w zasadzie rzeczywiście byłoby dobrze. Jak pan to ocenia?
T.L.: To jest w ogóle dość zadziwiające zachowanie pana prezydenta. Oczywiście dobrze, że... można powiedzieć „lepiej późno niż wcale”, że w końcu jednak się zreflektował, że to będzie miało ogromnie szkodliwe społeczne wejście tej ustawy, no ale jednak ją podpisał, ta ustawa wejdzie i pewnie z tą nowelizacją będziemy musieli jednak jakiś czas zaczekać. W takim razie namawiałbym pana prezydenta, aby się zastanowił przed złożeniem podpisu, żeby nie było sytuacji tak kuriozalnej, że coś się w poniedziałek podpisuje, a we wtorek będzie odwoływał i będzie mówił, że się pomylił. To tutaj pan poseł Palikot specjalizował się kiedyś w różnego rodzaju złośliwościach i mówił, że wszystkich należy badać pełniących ważne urzędy w państwie. Ja nie będę w ten sposób się wypowiadał, nie będę złośliwy, ale jednak prosiłbym przynajmniej o tę chwilę refleksji i konsultacje z doradcami, aby nie było tak groteskowej jednak sytuacji.
P.S.: Bronisław Komorowski i kancelaria tłumaczą to tym, że już wcześniej była taka myśl, żeby właśnie tę jedną ustawę czy ten jeden element tej ustawy właśnie znowelizować, żeby nie niszczyć całej ustawy o finansach.
T.L.: No tak, ale jednak tę myślą pan prezydent nie dzielił się z opinią publiczną, nie mówił, że podpisuje właśnie z tego powodu i z takim zamiarem, że oto następnego dnia czy godzinę później będzie kierował nowelizację w tej sprawie. Gdyby o tym mówił wcześniej, to by to było może bardziej zrozumiałe i bardziej wiarygodne. Natomiast to wygląda w ten sposób, że być może otrzymał ileś pouczeń, telefonów, porad od osób, które powiedziały, żeby się zastanowił nad tym, co zrobił, nad tym jednak poważnym błędem i zreflektował się. No, ja cię cieszę, że chociaż po czasie, dobrze, że po czasie ta refleksja przyszła, ale boję się, jeżeli to będzie się zdarzało częściej i pan prezydent po czasie będzie mówił: przepraszam, sorry, obywatele, pomyliłem się, jednak coś trzeba poprawić, będziemy dopiero co podpisane ustawy zmieniać.
P.S.: Panie pośle, jeszcze jest kwestia tego, co się stanie jutro, również jeśli chodzi o sprawy ważne dla emerytów, jutro jest posiedzenie rządu na temat reformy emerytalnej i otwartych funduszy emerytalnych. Minister pracy Jolanta Fedak uważa, że rząd na jutrzejszym posiedzeniu w ramach walki z rosnącym deficytem budżetowym – taki jest argument – zgodzi się na ograniczenie środków przekazywanych do otwartych funduszy emerytalnych. Jak pan to ocenia, tę inicjatywę?
T.L.: Tutaj każdy w rządzie ma inną koncepcję. Mówię w pewnej przenośni „każdy”. Są przynajmniej trzy koncepcje w rządzie na ten temat, ale przede wszystkim należy zauważyć, że straciliśmy dwa lata, już dwa lata temu Prawo i Sprawiedliwość zaproponowała najbardziej liberalne rozwiązanie, które partia liberalna, jaką jest Platforma Obywatelska, odrzuciła, mianowicie aby obywatele sami decydowali, czy chcą, aby ta część składki, te 7,3% szło do OFE, czy też pozostawało w ZUS-ie, to każdy obywatel mógłby zdecydować, co będzie się działo z jego pieniędzmi, natomiast wówczas na to zgody nie było.
P.S.: A minister Fedak teraz chce, żeby do OFE trafiało 3% pensji.
T.L.: Tak, minister Fedak chce, że 3%, minister Boni mówi, żeby wprowadzić obligacje emerytalne, minister... znaczy przepraszam, doradca premiera pan Krzysztof Bielecki mówi, żeby tutaj zmniejszyć tę składkę i to 7,3% bodajże do 3,5%. Więc każdy w rządzie ma tutaj inną koncepcję. Przede wszystkim po pierwsze niech rząd się zdecyduje i niech wyda jasny komunikat. Być może to po jutrzejszym spotkaniu będzie. Po drugie warto jednak wrócić do tego pomysłu Prawa i Sprawiedliwości, chociaż po dwóch latach, no ale znowu można powiedzieć: lepiej późno niż wcale.
P.S.: Panie pośle, i jeszcze jeden sondaż na koniec naszej rozmowy, rozpoczęliśmy sondażem, zakończmy także, również Instytutu Badania Opinii Homo Homini, również dla Polskiego Radia, sondaż o porażce politycznej roku. 39% Polaków uważa, że wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jest największą polityczną porażką. Na drugim miejscu nadzór i zarządzanie PKP – 20%. I na trzecim miejscu – 12% respondentów wskazało, że rozłam w Prawie i Sprawiedliwości, że to była porażka polityczna. Jak pan to komentuje i ocenia?
T.L.: Zaczynając od katastrofy smoleńskiej i jej wyjaśniania, to pokazuje, że jednak co najmniej 39% Polaków ma dobrą pamięć, uważnie obserwuje to, co dzieje się w polityce i co dzieje się wokół tej sprawy. Przypomnę od początku wątpliwości, czy strona rosyjska będzie potrafiła, chciała, miała wolę, aby tę sprawę dogłębnie wyjaśnić. Wszyscy pamiętamy niszczenie wraku, nie tylko poprzez jego niezabezpieczenie, ale wręcz cięcie jego piłą, wybijanie łomem szyb w oknach wraku i takie właściwie upokarzanie nas jako społeczeństwa takim działaniem. Wówczas premier Tusk cały czas uspokajał, mówił, że wszystko jest pod kontrolą, że nic złego się nie dzieje. Teraz bardzo późno się zreflektował, mówi, że jednak coś jest nie tak, ale jednocześnie zakwestionował całość raportu, mówi o pewnych uwagach do tego raportu, który w tej sytuacji będzie tak naprawdę na arenie międzynarodowej obowiązujący.
P.S.: Panie pośle, a rozłam w PiS-ie?
T.L.: Rozłam w PiS-ie to ciekaw jestem, co mieli na myśli respondenci. Czy uważali, że porażką jest wyjście tych kilkunastu parlamentarzystów. No cóż, z pewnością sukces to nie jest, zawsze lepiej być jednolitą formacją, ale z drugiej strony jeżeli miałyby być wewnętrzne jakieś walki, wewnętrzna wojna podjazdowa, to dobrze, że pewna grupa, która wyraźnie dystansowała się wobec głównego nurtu w Prawie i Sprawiedliwości, wyszła.
P.S.: To był poseł Tomasz Latos, Prawo i Sprawiedliwość. A ja jeszcze korzystając z okazji, że jestem przy mikrofonie, zaproszę państwa na rozmowę o godzinie osiemnastej z panią minister Barbarą Kudrycką. Ale panu posłowi za teraz bardzo dziękuję.
T.L.: Uprzejmie dziękuję.
(J.M.)