Piesiewicz: zebrałem podpisy, ale rezygnuję

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2011 11:36
Krzysztof Piesiewicz powiedział "Gazecie Wyborczej", że zarejestrował komitet i zebrał ponad tysiąc podpisów, ale wycofuje się z kandydowania do Senatu.
Zbigniew Sz., jeden z trojga oskarżonych o szantażowanie senatora Krzysztofa Piesiewicza, na sali sądowej
Zbigniew Sz., jeden z trojga oskarżonych o szantażowanie senatora Krzysztofa Piesiewicza, na sali sądowejFoto: fot. PAP/Paweł Supernak

- Dziękuję tym, którzy mnie poparli. Dziś również zapadł wyrok w sprawie szantażystów. I dziś także - po wyroku - media powielały materiały z mojej sprawy nagrane w sposób przestępczy. Rezygnuję z kandydowania na senatora RP - powiedział we wtorek gazecie, która zapowiada publikację wywiadu z Piesiewiczem.

Warszawski sąd skazał we wtorek wszystkich troje szantażystów senatora Krzysztofa Piesiewicza. Wymierzono im karę po półtora roku więzienia. Skazani nie czują się winni i zapowiadają apelację.

Skandal z udziałem Krzysztofa Piesiewicza ujawnił dziennik "Rzeczpospolita". W połowie października 2009 roku do redakcji gazety zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że ma nagrania z września 2008 roku, kompromitujące senatora. Sfilmowano jego spotkanie z Joanną D. i striptizerką Haliną S., a później kilka razy "odsprzedawano" mu kompromitujące taśmy, na których widać także, że senator mógł zażywać kokainę. Piesiewicz miał zapłacić szantażystom za nagrania ponad 550 tysięcy złotych.

Krzysztof Piesiewicz miał wystartować w najbliższych wyborach do Senatu jako kandydat niezależny.

IAR, agkm

Kampania wyborcza: relacja na żywo >>>

Zobacz galerię: dzień na zdjęciach >>>

Czytaj także

1,5 roku więzienia dla szantażystów Piesiewicza

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2011 13:00
Warszawski sąd ogłosił wyrok w procesie trzech osób oskarżonych o szantażowanie senatora Krzysztofa Piesiewicza. Wyrok nie jest prawomocny. Uzasadnienie było niejawne.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Piesiewicz rezygnuje z kandydowania do Senatu

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2011 22:00
Oświadczenie złożył na antenie radia Tok FM. – Muszę policzyć głosy – powiedział. - Nie mam teraz takiej energii, którą zyskałem po złożeniu zeznań w sprawie o szantaż.
rozwiń zwiń