Referendum w Warszawie. "Gdyby odwołano prezydent, kolejny rok byłby dla stolicy zmarnowany"

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 21:53
Doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasz Nałęcz, w ten sposób ocenia wstępne wyniki referendum w Warszawie.
Audio
  • Referendum w Warszawie. Prof. Tomasz Nałęcz o referendum (IAR)
Tomasz Nałęcz nie wyklucza spotkania Komorowski-Tusk w sprawie taśm opublikowanych przez Wprost
Tomasz Nałęcz nie wyklucza spotkania Komorowski-Tusk w sprawie taśm opublikowanych przez WprostFoto: nalecz.org

Z sondażu TNS Polska wynika, że w warszawskim referendum nie wzięła udziału wystarczająca liczba osób. Według danych z godz. 21 do urn poszło 27.2 proc. uprawnionych. Referendum byłoby ważne, gdyby zagłosowało 29 proc.  Za odwołaniem prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz było, według sondażu, 93.8 proc. głosujących, a przeciwko 6.2 proc.
Zdaniem doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasza Nałęcza, "gdyby udało się odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz najbliższy rok dla Warszawy byłby zmarnowany". Nałęcz przyznał też, że sam na referendum, tak jak wcześniej zapowiedział, nie poszedł.
REFERENDUM W WARSZAWIE - RELACJA NA ŻYWO>>>
- Po raz pierwszy od dwudziestu paru lat nie poszedłem, nie głosowałem. Był to świadomy, obywatelski wybór, chciałem bronić pani prezydent. Nie głosując - uważam - broniłem jej w sposób najbardziej skuteczny - ocenił.
Doradca prezydenta powiedział, że referendum w Warszawie, nie jest gwoździem do trumny Platformy Obywatelskiej. - Wszystkie badania pokazujące szanse w ewentualnych nowych wyborach pokazują, że nowe wybory mogłyby być gwoździem do trumny, ale PiS a nie PO. Według wszystkich badań PiS nie ma szans wejść do drugiej tury w wyborach warszawskich. Ma słabego kandydata, który nawet nie może marzyć o wejściu do drugiej tury - stwierdził.
Referendum w Warszawie - czytaj więcej>>>
Referendum byłoby wiążące, gdyby wzięło w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach prezydenta w Warszawie w 2010 roku, czyli co najmniej 389 tys. 430 osób. Oznacza to, że frekwencja musiałaby wynieść 29 proc.
Inicjator referendum, burmistrz Ursynowa i lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotr Guział po ogłoszeniu wyników sondażu podkreślił, że udało się pokazać, że "działając razem można zmusić gnuśne władze do działania, można zmusić wszelkiej maści partyjnych polityków do zajęcia się problemami zwykłych ludzi".
Badanie TNS Polska prowadziło przed 150 reprezentatywnie dobranymi komisjami wyborczymi. Wzięło w nim udział ok. 15 tys. respondentów. Średni błąd pomiaru może wynieść ok. 2 punkty proc.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, kk

Czytaj także

Sondaż: referendum nieważne. Gronkiewicz-Waltz zostaje

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 22:14
Według sondaży exit polls w referendum, w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział zbyt mało uprawnionych do glosowania, by referendum zostało uznane za ważne.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Referendum w Warszawie. Gronkiewicz-Waltz zostaje? [RELACJA]

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2013 03:05
Zakończyło się referendum w Warszawie i obowiązująca od piątku cisza wyborcza. Z sondażu TNS Polska dla TVP Info i TVN24 wynika, że w warszawskim referendum nie wzięła udziału wystarczająca liczba osób.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Referendum w Warszawie. Guział ogłasza sukces!

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 21:38
Piotr Guział powiedział, że w niedzielnym referendum warszawiacy nie po raz pierwszy pokazali, że są niepokorni i partie z nimi nie wygrają.
rozwiń zwiń