Tomasz Dziemiańczuk przewieziony do Sankt Petersburga

Ostatnia aktualizacja: 12.11.2013 14:29
Polak wraz z innymi działaczami Greenpeace został wywieziony z Murmańska. Przed sądem w Sankt Petersburgu będzie odpowiadać za "chuligański napad" na platformę naftową, na Morzu Barentsa.
Audio
  • Tomasz Dziemiańczuk przewieziony do Sankt Petersburga. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
Pociąg z ekologami z Greenpeace przyjechał na dworzec Ładożski w Petersburgu o godz. 12.15 czasu lokalnego. Wagon z działaczami został odłączony od reszty składu i zabrany w inne miejsce dworca, gdzie dziennikarze nie mieli dostępu.
Pociąg z ekologami z Greenpeace przyjechał na dworzec Ładożski w Petersburgu o godz. 12.15 czasu lokalnego. Wagon z działaczami został odłączony od reszty składu i zabrany w inne miejsce dworca, gdzie dziennikarze nie mieli dostępu.Foto: EPA/ANATOLY MALTSEV

Rosyjscy prokuratorzy nie informują, w jakim kierunku zmierza prowadzone przez nich śledztwo. Niedawno zmienili zarzuty wobec działaczy Greenpeace z piractwa na chuligaństwo. Za to pierwsze przestępstwo Polakowi i jego towarzyszom groziło od 10 do 15 lat łagru. Za chuligaństwo można trafić do kolonii karnej maksymalnie na 7 lat.
- Domagamy się, aby nas uwolniono, bo nie jesteśmy ani piratami, ani chuliganami - przekonywał podczas jednej z rozpraw sądowych Tomasz Dziemiańczuk.

O uwolnienie działaczy Greenpeace apelują rosyjscy obrońcy praw człowieka. Kremlowska rada do spraw praw człowieka zwróciła się również do szefa Komitetu Śledczego z wnioskiem o wypuszczenie ekologów z aresztu za kaucją.

We wtorek rano działacze Greenpeace zostali przewiezieni do Sankt Petersburga.

Polski aktywista został aresztowany wraz z 29 innymi działaczami Greenpeace. Zatrzymała ich straż przybrzeżna na Morzu Barentsa - po tym, jak próbowali zorganizować protest w pobliżu platformy wiertniczej Gazpromu. Zdaniem ekologów ewentualny wyciek ropy w tym miejscu miałby katastrofalne skutki dla środowiska naturalnego w regionie. Wiercenia tam powinny być zakazane, przynajmniej do czasu, aż Gazprom opracuje przekonujący plan likwidacji skutków ewentualnego wycieku - postuluje Greenpeace.
Ze względu na ekstremalne warunki pogodowe w Arktyce - niskie temperatury, sztormy i góry lodowe - naukowcy oceniają prawdopodobieństwo wypadku i wycieku jako bardzo wysokie, a skutki takiej katastrofy jako o wiele cięższe do usunięcia niż w przypadku wycieku na platformie BP w Zatoce Meksykańskiej w 2010 roku.
Dla Rosji podbój Arktyki jest celem strategicznym. Złoże, na którym znajduje się Prirazłomnaja, oceniane jest na 526 mln baryłek ropy. Jego eksploatacja ma duże znaczenie dla Rosji, walczącej o utrzymanie się w czołówce światowych producentów ropy naftowej.

IAR/asop

Czytaj także

Działacze Greenpeace zatrzymani w Rosji. Dziemianczuk spotkał się z żoną

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2013 06:36
Polak przetrzymywany w murmańskim areszcie spotkał się z żoną. Natalia Bojarek - Dziemianczuk twierdzi, że jej mąż nie załamał się psychicznie, jest zdrowy i liczy na szybki powrót do Polski.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rosja ma pretensje do Holandii za incydent z "Arctic Sunrise"

Ostatnia aktualizacja: 08.11.2013 16:14
Zdaniem rosyjskiego MSZ, sytuacja statku byłaby zupełnie inna gdyby nie bezczynność władz Holandii. O co konkretnie Rosjanie mają pretensje - nie wiadomo.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Król Holandii obrzucony pomidorami w Moskwie

Ostatnia aktualizacja: 09.11.2013 19:27
Rosyjscy opozycjoniści obrzucili pomidorami holenderską parę królewską podczas jej wizyty w Moskwie.
rozwiń zwiń