Władimir Putin: nie możemy obecnie realizować projektu budowy South Stream

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2014 23:59
- Nie możemy rozpocząć budowy gazociągu pod dnem morza do czasu, dopóki nie otrzymamy pozwolenia od Bułgarii. A rozpocząć budowę i zatrzymać się u granic Bułgarii - to głupota - powiedział rosyjski prezydent.
Audio
  • Putin: Uważamy, że nie leży to w interesie Europy i przynosi szkody naszej współpracy. Ale taki jest wybór naszych europejskich przyjaciół, w końcu to oni są klientami. Rozpoczynając ten projekt teraz, gdy do tej pory nie otrzymaliśmy zgody Bułgarii na jego realizację w wyłącznej strefie ekonomicznej tego kraju, sami rozumiecie to absurd
Krytykowany zarówno przez USA, jak i Unię Europejską South Stream to gazociąg z Rosji do państw południowej Europy prowadzący przez Morze Czarne, z pominięciem terytorium Ukrainy
Krytykowany zarówno przez USA, jak i Unię Europejską South Stream to gazociąg z Rosji do państw południowej Europy prowadzący przez Morze Czarne, z pominięciem terytorium UkrainyFoto: PAP/EPA/TURKISH PRESIDENTIAL PRESS OFFICE

Władimir Putin stwierdził, że skoro Unia Europejska, której członkiem jest Bułgaria, nie chce realizacji gazociągu South Stream, to oznacza, że projekt nie zostanie zrealizowany. Rosyjski przywódca wytknął Komisji Europejskiej "niekonstruktywne stanowisko" w sprawie gazociągu. - Nie można powiedzieć, by Unia pomagała w jego realizacji, widać raczej stwarzanie przeszkód - oświadczył.
- Przekierujemy strumienie naszych źródeł energii w inne regiony świata i Europa ich nie otrzyma - dodał. - Uważamy, że nie leży to w interesie ekonomicznym Europy i przynosi szkody naszej współpracy. Ale taki jest wybór naszych europejskich przyjaciół, w końcu to oni są klientami - zaznaczył.
"Projekt jest zamknięty"
Szef koncernu Gazprom Aleksiej Miller, zapytany przez dziennikarzy, co dalej z projektem South Stream, powiedział, że "to koniec, projekt jest zamknięty". - Powrotu do gazociągu South Stream nie będzie - oznajmił.
Miller zarazem ogłosił, że jego koncern podpisał z tureckim Botas list intencyjny w sprawie budowy nowego gazociągu przez Morze Czarne w stronę Turcji. Prezes Gazpromu wytłumaczył, że z 63 mld m sześc. surowca, który ma być przesyłany tą rurą, 14 mld będzie przeznaczone dla samej Turcji. Miller wyjaśnił, że jest to ta część gazu, jaką Turcja otrzymuje obecnie z Rosji przez Ukrainę i Bałkany. Pozostałe ok. 50 mld m sześc. paliwa będzie dostarczane na granicę turecko-grecką, gdzie powstanie gazowy hub (węzeł).
Szef Gazpromu zaznaczył, że nowy gazociąg przez Morze Czarne zacznie swój bieg w tłoczni Russkaja koło Anapy, w Kraju Krasnodarskim, czyli w tym samym miejscu, gdzie miał się zaczynać South Stream.
Liczący 3600 km South Stream to wspólny projekt Gazpromu, włoskiej firmy ENI, niemieckiej Wintershall i francuskiej EDF, mający zapewnić dostawy rosyjskiego gazu do Europy Środkowej i Południowej. Rura ma prowadzić z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii.
KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>
South Stream ma być kolejnym - po Nord Streamie - rurociągiem omijającym Ukrainę, i to budzi sporo kontrowersji w Europie. W opinii Zachodu South Stream zwiększyłby uzależnienie Europy Wschodniej od dostaw gazu z Rosji. Gdyby powstał, Federacja Rosyjska mogłaby całkowicie odciąć Kijów od dostaw surowca i dostarczać gaz do Europy z pominięciem tego kraju. Jednocześnie eksperci wskazują, że jest to projekt zupełnie nieopłacalny.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, PAP, kk

Czytaj także

Ukłon Węgier w stronę Rosji. Nowelizacja ustawy gazowej pod kątem potrzeb South Stream

Ostatnia aktualizacja: 04.11.2014 15:37
Parlament Węgier uchwalił w poniedziałek nowelizację ustawy o zaopatrzeniu w gaz ułatwiając w ten sposób budowę krytykowanego przez Unię Europejską gazociągu South Stream i wprowadzając inne od unijnych standardy rynku gazowego.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Gazociąg South Stream jak olimpiada w Soczi: powstanie, jeśli Kreml zechce

Ostatnia aktualizacja: 30.11.2014 11:17
O powstaniu gazociągu South Stream przesądzi wola polityczna Kremla, a nie kryterium opłacalności ekonomicznej; olimpiada w Soczi nie była opłacalna, a Rosja mimo to ją zorganizowała - podkreślają eksperci.
rozwiń zwiń