Znanemu detektywowi grozi nawet 5 lat więzienia

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2010 10:56
Popełnianie sześciu przestępstw - w tym bezprawnego prowadzenia działalności detektywistycznej - zarzuca katowicka prokuratura Krzysztofowi Rutkowskiemu.

Akt oskarżenia przeciwko znanemu detektywowi i trzem pracownikom jego Biura Doradczego został przesłany do Sądu Rejonowego w Bytomiu - poinformowała we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

Oskarżeni nie przyznają się do winy; Rutkowski zapowiada skargę na prokurator, która prowadziła przeciwko niemu śledztwo. Zarzuca jej "nienawiść i złośliwość". Swoje kłopoty tłumaczy m.in. konfliktem z byłym wiceszefem śląskiej policji.

"Krzysztof R. został oskarżony przede wszystkim o prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie usług detektywistycznych wbrew przepisom ustawy - bez uzyskania wpisu do rejestru działalności detektywistycznej" - powiedziała PAP prok. Zawada-Dybek.

Chodzi o lata 2004 i 2006. Jak wyliczyła prokuratura, Biuro Doradcze Rutkowski przyjęło w tym czasie blisko 270 zleceń dotyczących usług detektywistycznych. Sprawy te dotyczyły m.in. doradztwa w zakresie poszukiwania osób zaginionych i skradzionych samochodów.

Bezprawna akcja czy obywatelskie zatrzymanie?

Katowicka prokuratura oskarżyła też Rutkowskiego o to, że w 2005 r. w Bytomiu wydał swoim pracownikom polecenie zatrzymania trzech osób. Pracownicy Rutkowskiego zatrzymali wtedy dwóch przestępców i - omyłkowo - towarzyszącą jednemu z nich osobę, wciągnęli ich do samochodu i zawieźli na policję. Śledczy uznali tę akcję za bezprawną.

Według Rutkowskiego, w tym przypadku jego firma - działając na zlecenie właścicieli hurtowni - zapobiegła wymuszeniu rozbójniczemu. "Policja ani prokuratura nie pomagała tym ludziom. Zwrócili się do nas o pomoc (...) Sprawcy zostali ujęci na gorącym uczynku przy przekazywaniu pieniędzy" - mówił.

Rutkowski argumentował, że dokonał zatrzymania obywatelskiego na gorącym uczynku, a jego Biuro Doradcze nie prowadziło żadnych czynności detektywistycznych. Podkreślił, że poza Biurem Doradczym miał także Biuro Detektywistyczne - z licencją i wszelkimi uprawnieniami detektywistycznymi. "Biuro Detektywistyczne Rutkowski do dzisiaj istnieje i posiada licencję MSWiA" - powiedział we wtorek PAP.

Wtargnięcie do szkoły

Inne zarzuty dotyczą akcji przeprowadzonej w 2005 r. w Książenicach koło Rybnika. Pracownicy firmy detektywa - działając na zlecenie matki 7-latka - weszli wówczas do miejscowej szkoły, w której uczył się mieszkający wtedy z ojcem chłopiec i pomogli jej wyprowadzić z lekcji dziecko, nad którym miała przyznane prawo opieki. Pojawienie się ludzi detektywa w czarnych kamizelkach wywołało w klasie panikę.

Matka, wspomagana przez pracowników detektywa, wyprowadziła z lekcji chłopca mimo protestów nauczycielki i dyrektorki szkoły. Rutkowski twierdzi, że w tym przypadku jego pracownicy pomogli jedynie w wykonaniu postanowienia sądu. Przekonuje, że jego samego nie było na miejscu i nie kierował tą akcją.

Poza detektywem, aktem oskarżenia objęto także trzech pracowników jego Biura Doradczego. Odpowiedzą za bezprawne pozbawienie wolności trzech osób. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Stoją na stanowisku, że działali zgodnie z prawem.

115 tomów akt, 300 świadków

Jak mówiła Zawada-Dybek, w sprawie zgromadzono 115 tomów akt, przesłuchano ponad 300 świadków. Za bezprawne pozbawienie wolności grozi kara do pięciu lat więzienia. Prowadzenie usług detektywistycznych bez zezwolenia jest zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności.

Rutkowski ocenił, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy przemawia na jego korzyść. Wskazał, że ostatnio uchylono stosowane wobec niego środki zapobiegawcze - 20 tys. poręczenia majątkowego i zakaz opuszczania kraju.

Nie pierwszy raz przed sądem

Nie jest to jedyna sprawa karna Rutkowskiego. Znany detektyw zasiada na ławie oskarżonych przed katowickim sądem okręgowym w procesie tzw. śląskiej mafii paliwowej. Według ustaleń śledztwa, w ciągu sześciu lat oskarżeni mieli oszukać Skarb Państwa na prawie 500 mln zł. Prokuratorskie postępowanie zostało zamknięte w kwietniu 2007 roku, oskarżono wówczas 21 osób. W związku z postawionymi w tamtym postępowaniu zarzutami Rutkowski był aresztowany przez 10 miesięcy.

Detektyw miał m.in. uczestniczyć w praniu pieniędzy, polecając pracownikom swego biura wystawienie faktur na 2,5 mln zł za fikcyjne usługi na rzecz firmy Henryka M., zwanego śląskim baronem paliwowym. Jest też oskarżony o powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych. Nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Uważa, że w tym procesie jego sytuacja "klaruje się bardzo korzystnie".

PAP,rk

Czytaj także

Kobiety złożyły wnioski o ściganie seksuologa

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2010 19:38
Do poznańskiej prokuratury zgłosiły się w sobotę trzy kobiety, które - jak twierdzą - były molestowane seksualnie przez znanego poznańskiego seksuologa profesora Lechosława G. - dowiedziało się Radio Merkury Poznań.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Od lat mamy porozumienie z Rosją dotyczące katastrof

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2010 07:16
Od lat Polskę i Rosję łączy porozumienie, które umożliwia wspólne badanie katastrof lotniczych. Rząd o nim milczy.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Premier: nie mogę i nie chcę wpływać na śledztwo

Ostatnia aktualizacja: 08.05.2010 07:10
"Będziemy cierpliwie tłumaczyć, że śledztwo prowadzi niezależna od rządu polska prokuratura. To ona rozstrzygnie o odpowiedzialności".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Sprawa Zielonki: wyniki badań DNA w czerwcu

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2010 10:15
Prokuratura wojskowa dopiero 2 czerwca poinformuje czy zwłoki znalezione w Warszawie kilka tygodni temu należą do zaginionego szyfranta Stefana Z. Wcześniej zapewniano, że ostateczne wyniki badań DNA będą znane do 20 maja.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Raport z prac komisji poznamy do końca lipca

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2010 16:49
Sejmowa komisja śledcza badająca okoliczności uprowadzenia i śmierci Krzysztofa Olewnika do końca czerwca zakończy przesłuchania świadków.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Załoga wiedziała, że zeszła do wysokości 20 metrów"

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2010 20:11
Załoga Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, wiedziała, że schodzi na wysokość 20 metrów - powiedział polski przedstawiciel przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym Edmund Klich.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rogalski: ujawnienie zapisu tylko za zgodą śledczych

Ostatnia aktualizacja: 27.05.2010 19:00
Ewentualne ujawnienie stenogramów z zapisem z czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu, który uległ katastrofie pod Smoleńskiem, powinno nastąpić wyłącznie po udzieleniu zgody przez prokuraturę - uważają ci pełnomocnicy rodzin ofiar, z którymi rozmawiała w czwartek PAP.
rozwiń zwiń