Afera FOZZ - czy z Polski "wyparowało" od 5 do 10 miliardów dolarów?

Ostatnia aktualizacja: 06.09.2018 15:37
Jedna z najgłośniejszych afer finansowych Polski – afera FOZZ, czyli Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. W jej wyniku z Polski wypłynęły miliardy dolarów.
Audio
  • Czy afera FOZZ została rozliczona? - audycja Jacka Raginisa-Królikiewicza z cyklu "Labirynt historii". (PR, 5.02.2017)
Ogłoszenie wyroku w sprawie FOZZ. Wyrok odczytuje sędzia Andrzej Kryże. Warszawa, 29.03.2005
Ogłoszenie wyroku w sprawie FOZZ. Wyrok odczytuje sędzia Andrzej Kryże. Warszawa, 29.03.2005 Foto: PAP/Tomasz Gzell

Fundusz Obsługi Zagranicznego Zadłużenia po raz pierwszy został powołany na podstawie ustawy z dnia 23 grudnia 1985, istniał do 1988 roku. 15 lutego 1989 roku, czyli kilka dni po rozpoczęciu obrad Okrągłego Stołu, komunistyczne władze powołały nowy Fundusz, który miał wspomagać spłatę polskiego zadłużenia za granicą. Dyrektorem FOZZ został były dyrektor Banku Handlowego w Luksemburgu Grzegorz Żemek.

FOZZ miał gromadzić pieniądze w budżecie i przez łańcuch pośredników wykupywać polskie papiery dłużne. Zamiast wspomóc spłatę długu Polski, Fundusz stał się miejscem, skąd pieniądze wyprowadzali biznesmeni, funkcjonariusze komunistycznych służb, agenci.

W ten sposób olbrzymie pieniądze zaczęły płynąć do wybranych firm w Polsce i za granicą. Na trop nieprawidłowości na olbrzymią skalę wpadł przypadkowo 38-letni księgowy Michał Falzman. Sprawą zainteresował się Urząd Ochrony Prezydenta.
Falzman nie przyjął oferty pracy w UOP. Zdecydował się dołączyć do nowopowstającego zespołu ds. FOZZ w Najwyższej Izbie Kontroli, organizowanej przez szefa NIK Anatola Lawiny.  

- Bez rozliczenia i bez pokwitowania przekazywane były olbrzymie sumy, które nigdy nie były rozliczone – mówił w Polskim Radiu Andrzej Krasnowolski, były dziennikarz tygodnika "Spotkania". – Nie istniała księgowość, w rezultacie pieniądze, które były pieniędzmi budżetu państwa polskiego, trafiały w ręce prywatne i służyły wzbogacaniu się osób związanych z wojskowym wywiadem.

Próbom wyjaśnienia afery na początku lat 90. towarzyszyły próby zastraszenia, nieszczęśliwe śmiertelne wypadki osób, które znały kulisy sprawy. Nieoczekiwanie na zawał zmarł Michał Falzman, w wypadku samochodowym zginął wiceprezes NIK Waldemar Pańko, a na Marcina Dybowskiego, wydawcę tygodnika "Spotkania" (publikującego informacje o FOZZ), ktoś zastawił pułapkę na samochód i strzelił do niego miotaczem ognia. Nieznani sprawcy w nigdy nie wyjaśnionych okolicznościach pobili na ulicy Anatola Lawinę, który pół roku spędził w szpitalu. Był wtedy głównym świadkiem toczącego się procesu FOZZ. Sprawców tych wypadków nie zatrzymano.

Proces w sprawie FOZZ rozpoczął się w styczniu 1998 roku. Do tego czasu jeden z głównych oskarżonych Dariusz Przywieczerski zdołał wyjechać z Polski. Wystawiono za nim list gończy. Jak podała Polska Agencja Prasowa 6 września 2018 roku Przywieczerski został zatrzymany w USA i w najbliższym czasie zostanie deportowany do Polski.

Pierwszy nieprawomocny wyrok zapadł w 2005 roku. W czerwcu 2009 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wyroki 9 lat pozbawienia wolności dla Grzegorza Żemka oraz dwóch i pół roku dla Dariusza Przywieczerskiego. Grzywnę orzeczoną wobec Dariusza Przywieczerskiego dostosowano jednak do stawek z 1990 roku, co w rezultacie dało kwotę 500 zł.

Posłuchaj audycji "Labirynt Historii" Jacka Raginisa-Królikiewicza z radiowej Jedynki, przedstawiającej kulisy działania FOZZ i ludzi z nim związanych, niewyjaśnionych wypadków i nieudolnie prowadzonych śledztw.

Zobacz więcej na temat: społeczeństwo POLSKA
Czytaj także

"FOZZ matka wszystkich afer": jest zgoda na ekstradycję Dariusza T. Przywieczerskiego

Ostatnia aktualizacja: 06.09.2018 12:32
Dariusz Przywieczerski skazany w 2005 r. w aferze FOZZ na 3,5 roku więzienia i poszukiwany listem gończym, został zatrzymany w USA. Wkrótce ma zostać deportowany do Polski - dowiedziała się nieoficjalnie PAP. Według informacji uzyskanych przez PAP, do Stanów Zjednoczonych udali się już policjanci z wydziału konwojowego KGP.
rozwiń zwiń