Zdaniem specjalistów pod powierzchnią Polski znajduje się około trzech bilionów metrów sześciennych gazu łupkowego. To tylko szacunki, bo na razie nie ma na to dowodów. Tylko w okolicach Słupska poszukiwaniem gazu łupkowego zajmują się dwie firmy: jedna kanadyjska, druga amerykańska. Z jakim efektem? Próbował to ustalić Przemysław Woś:
Niemal wszystko, co wiąże się z poszukiwaniem gazu łupkowego, jest tajne. Można, oczywiście, obejrzeć wieżę wiertniczą nawet z bliska, ale o efekty wierceń już zapytać nie wolno.
- Słyszy pan dźwięk hamulca, którym popuszcza się przewód wiertniczy na dno otworu i ustawia ciężar. Nim pan wierci, naciska na świder. W tym momencie mamy postęp, nacisk się zmniejsza, więc trzeba popuścić troszeczkę niżej.
To jest ciężkie podłoże do wiercenia czy nie?
- Nie.
Tak pracuje wiertnia w Bydlinie koło Słupska. Tu poszukiwania prowadzi amerykańska spółka BMK. Prace na jej rzecz wykonuje Nafta Piła.
Jacek Wróblewski z BMK: - Trudno mi w tej chwili oszacować, na ile jest to perspektywiczne, na ile nie. Na razie musimy się wstrzymać z ocenami. Wierzymy, że łupki mają gaz. Mamy też nadzieję, że jest on w takiej ilości, iż da się go wydobyć. Przewidywalna głębokość wynosi ponad trzy tysiące metrów. To typowy otwór poszukiwawczy. Wszystko będzie zależało od jego wyników. Podejmując decyzję o lokalizacji, bierze się pod uwagę to, co zostało wcześniej zrobione. Ponadto przeprowadziliśmy badania sejsmiczne.
BMK ma sześć koncesji na wykonanie dwunastu odwiertów na terenie od Słupska i Ustki po okolice Stargardu Szczecińskiego. Efekty pierwszego wiercenia w Bydlinie mają być znane pod koniec tego roku. Szybciej poznamy wyniki dwóch odwiertów z okolic Łebienia koło Lęborka. Tam prace prowadzi firma Lane Energy. Na razie informacje są skromne.
Agnieszka Honkisz z Lane Energy: - Próbki zostały przesłane do laboratorium w Stanach Zjednoczonych, mającego doświadczenie w testowaniu ich pod kątem zawartości gazu w łupkach. Mamy informacje szczątkowe, ale czekamy na wynik końcowy, żeby dowiedzieć się: jakiego rodzaju gaz się tam znajduje i czy są to ilości pozwalające na wydobycie ekonomiczne. To kwestia uzyskania konkretnej analizy, która umożliwi nam później wypowiadanie się na ten temat bardziej otwarcie.
Jasne oczekiwania mają mieszkańcy okolic Łebienia.
- Miejmy nadzieję, że jakaś nowa praca się znajdzie. Tu jest duże bezrobocie. Każde miejsce pracy byłoby przydatne.
- Jestem sołtysem. Byłem zaproszonym gościem na spotkaniu w Łebieniu. Zorganizowaliśmy je tutaj w Karlikowie. Tam poruszyliśmy temat zatrudnienia. Ono będzie, ale troszeczkę później. Tak obiecał dyrektor. Wójt dodał, że pieniążki z akcyzy, które otrzyma, jeżeli zacznie się wydobycie gazu, będą inwestowane w miejscowościach sąsiadujących z tą wiertnią.
Jeśli potwierdzą się informacje o złożach gazu łupkowego, ewentualna eksploatacja może nastąpić najwcześniej za trzy lata.
14-01-2011 06:23 3’09