O Radiowej Jedynce między innymi sobie porozmawiamy z naszym szacownym gościem. W studiu Tomasz Majka i...
Tomasz Majka: A nasz gość to poeta mikrofonu, laureat wielu nagród, między innymi Diamentowego Mikrofonu Polskiego Radia i między innymi Mistrz Mowy Polskiej, czyli komentator sportowy Bohdan Tomaszewski. Witamy.
Bohdan Tomaszewski: Witam, bardzo dziękuję za zaproszenie.
T.M.: To może zacznijmy od tego rzucenia palenia, bo wiem, że z tym to problem u pana.
B.T.: Niestety, to jest mój straszny słaby punkt i dowód słabości, a sport uczy walki, a tutaj ja przegrywam z papierosami, ale przyrzekam – rzucę w najbliższym czasie palenie.
T.M.: No to porozmawiajmy o sporcie. Przez ostatnie 84 lata, odkąd Polskie Radio zaczęło nadawać, wiele zmieniło się nie tylko w radiu. Ale jedno się nie zmieniło – w Polskim Radiu ma stałe miejsce sport.
B.T.: No, ma stałe miejsce sport. Jak pan sięgnął do dawnych czasów, to tak się złożyło, że jeszcze przed wojną komentatorzy, sprawozdawcy sportowi byli pierwsi w radio, który zostali puszczeni na szerokie wody, na szeroką falę dosłownie, bo oni pierwsi prowadzili te live, czyli bezpośrednie relacje. Sport był pierwszy, który szedł na żywo jeszcze przed wojną. No, Wojtek Trojanowski, oczywiście. I potem, rzecz prosta, po tych improwizacjach sportowych to się zaczęło przenosić na sprawozdania bezpośrednie, na żywo z innych dziedzin sportu. Ale na pewno moi poprzednicy, znakomici koledzy, oni jednak mają jakiś dorobek w tej pracy radiowej.
T.M.: Ale jak pan wspomina swój pierwszy raz, swoją pierwszą relację na żywo?
B.T.: Proszę pana, to było w 47 roku, a więc bardzo dawno, to wiele razy może o tym mówiłem, to był mecz Polska–Anglia, Puchar Daviesa, tenis, ja byłem wtedy w Szczecinie początkującym dziennikarzem, dowiedzieli się, że ja gram w tenisa nieźle i coś tam mówiłem w Szczecinie do mikrofonu i mnie Aleksander Reksza – znakomity ówczesny kierownik redakcji Polskiego Radia – mnie ściągnął ze Szczecina do Warszawy na bezpośrednią relację z bardzo ważnego meczu. Zaryzykował, postawił na mnie. No i jakoś to poszło. No i potem zacząłem to robić, z tym, że na etat do Polskiego Radia dostałem się dopiero w tym przełomie 55/56 i od tego czasu przez wiele, wiele lat byłem pracownikiem Radia.
T.M.: Wszyscy koledzy z Redakcji Sportowej powtarzają, że trudna sztuka to jednak komentarz radiowy sportowy. Ale jak trudna sztuka? Da się to wytłumaczyć słuchaczom?
B.T.: Wie pan, jest to improwizacja. Wie pan, możemy sobie prywatnie rozmawiać w kawiarni czy u pana w mieszkaniu i będziemy sobie gadać, prawda. A tu jest ta odpowiedzialność, że się mówi do takiej niezliczonej rzeszy ludzi. Mnie to często... Nawet zdawałem sobie sprawę na samym początku: je-je-jej, ja do tylu ludzi mówię, a więc...
T.M.: A oni wierzą w to, co słyszą.
B.T.: No, powinni wierzyć przynajmniej. I to jest ta odpowiedzialność, trema, którą się pokonywuje. Z tym, że ja należałem do tych... Ja musiałem się rozkręcić, zawsze te pierwsze minuty były najtrudniejsze, a potem, jak trochę się człowiek rozgrzał, to wtedy może trochę lepiej szło dalej.
T.M.: A nie obawiał się pan, jak siła telewizji nagle zdecydowanie zwiększyła się, że w radiu zabraknie miejsca na sport? Była taka tendencja, takie myślenie.
B.T.: Tak, było to. I ja panu powiem – to jest szeroki, ciekawy temat. Otóż telewizji nikt nie pokona, bo to jest, prawda... pokazuje się, a tu jest tylko mówienie, ale ja zaryzykuję jedno zdanie. Otóż wydaje mi się, że w obecnych czasach, kiedy jesteśmy atakowani ze wszystkich stron przez obrazki w telewizji, przez reklamy na ulicach, przez niezliczoną ilość tego nacisku wizualnego, wydaje mi się, że telewizja jest mniej ważna dla obecnej mentalności współczesnego człowieka czy Polaka niż radio. Radio zmusza do myślenia, a telewizja zmusza do oglądania. Oglądanie troszeczkę odbiera nam skupienia, zastanowienia się.
T.M.: Można, panie Bohdanie, chyba to też połączyć. Ja powiem może na własnym przykładzie, że jak oglądam w telewizji mecz polskiej reprezentacji w piłce nożnej, to staram się wyłączyć głos i włączyć Radiową Jedynkę i posłuchać komentarza moich kolegów z Redakcji Sportowej.
B.T.: To robiono i teraz pan robi, i kiedyś też to robiono. Ja panu powiem – oczywiście, też oglądam telewizję, ona jest fenomenalnym wynalazkiem, ale jeśli mówimy o sporcie i nie tylko, telewizja jest zbyt dosłowna. A radio, słowo ludzkie, które opowiada o tym, czego nie widzimy, jednak pomaga albo zmusza słuchacza do jakichś skojarzeń. No, po prostu do rozwijania, grania wyobraźnią. Wyobraźnia każdemu człowiekowi, czy jest dzieckiem, czy jest w podeszłym wieku, jest niezmiernie ważna. Wyobraźnia, mój Boże, to jest nasze drugie życie.
T.M.: No, w Polskim Radiu, jeśli chodzi o sport, to nie tylko piłka nożna, ale jest też na antenie Jedynki wiele transmisji z innych dyscyplin, o których raczej nie usłyszymy na innych antenach. To ważne dla pana?
B.T.: Oczywiście, że tak, to jest z drugiej strony prostota radia, że radio jakby się prościej może łączyć, wędrować po stadionach. To było wielkie osiągnięcie Polskiego Radia przed laty, że myśmy się w tych łączonych programach łączyli ze stadionami czy to na drugim końcu świata, czy z Warszawy do Radomia. To nie chodziło o to. Radio jest bardzo operatywne, no ale inna sprawa, że telewizja pod względem technicznym też idzie niesłychanie w górę.
T.M.: No to teraz zapytam pana o rzecz kluczową – czy obawia się pan o przyszłość Polskiego Radia i sportu na antenie Polskiego Radia?
B.T.: Nie, ja się nie obawiam i przed chwilą nawet powiedziałem rzecz trudną (nie wiem, czy dobrze zredagowałem, sformułowałem), że radio w tym dzisiejszym, takim dziwnym, powikłanym, spłycanym świecie jest – jeszcze raz powtórzę – jest może jeszcze bardziej potrzebne niż telewizja. Radio pomaga nam skupić się, jeszcze dodam ten element, a telewizja jest natarczywa. Cały świat jest dzisiejszy natarczywy. A telewizja jest tym cudownym wynalazkiem, która wzbogaca nas, uczy, wędrujemy po świecie, ale jednocześnie jest pewne niebezpieczeństwo, ja bym powiedział: tej dosłowności. Człowiek potrzebuje czasami niedopowiedzenia, niech on sam zastanowi się, domyśli się, a w radio jest możliwość jak gdyby uruchomienia czegoś dodatkowego w świadomości odbiorcy.
T.M.: Którą wędrówkę, jeśli już mówimy o wędrowaniu, pan wspomina (wędrówkę, oczywiście, z mikrofonem) po świecie najbardziej charakterystyczną?
B.T.: Z tych podróży z mikrofonem, oczywiście pierwsza olimpiada, Melburne 56 rok, pierwsza olimpiada, to jest takie, no, otworzenie tej mojej wieloletniej pracy. Wie pan, to jest tak szeroki temat. Proszę pana, to jest całe moje życie, ja przymknę oczy i nagle widzę stadion w Rzymie, 60 rok, cudowny, niezapomniany Rzym. W ogóle ten Rzym jest zawsze... dla nas pozostanie chyba zawsze szczególnie bliski z wiadomych względów. No, tyle tych podróży było. Proszę pana, ja dzięki sportowi... ja wiele zawdzięczam temu, że ja zostałem sprawozdawcą. Ja zwiedziłem cały świat, ja byłem na wszystkich kontynentach – w Japonii, olimpiada tokijska, rozwój techniki. Wie pan, niech pan nie naciska, ja panu mówię o podróżach, ale przecież tam byli ludzie wspaniali, polscy sportowcy, sportowcy z innych krajów, cudowne postacie.
T.M.: A słuchacze mogli być prawie z panem za pomocą radia.
B.T.: Starałem się. Wie pan, po tej tremie, kiedy do tylu ludzi mówię, to potem nagle to zmieniłem: zaraz, dobrze, to niech ja... ja mam to szczęście, że ja opowiadam. A więc ten moment pewnej szczerości. Do pewnych granic, bo nie można przesadzić. Opowiadam wielu ludziom to, co widzę, to, co odczuwam. I to jest bardzo jednak przyjemny zawód.
T.M.: No to na koniec – jaką widzi pan wizję dla Polskiego Radia?
B.T.: Proszę pana, redakcja... sport w Polskim Radiu ma ogromne tradycje. W listopadzie będzie 55 lat tej Kroniki Sportowej, która ma swoją ogromną pozycję. Jest nowy zespół, młodzi ludzie, znający sport, mający łatwość mówienia, będą doskonalić swój język. Bo pominęliśmy niesłychanie ważną rzecz – radio to jest tylko słowo, to polskie słowo. Bardzo trudny ten polski język, nieustanna konieczność trenowania, uczenia się polskiego języka. Wie pan, ja do dzisiaj... ja jeszcze trochę pracuję przy mikrofonie, nie tylko radiowym, ale w jednej ze stacji telewizyjnych, i ja wciąż pracuję nad tym, żeby poprawiać się w języku polskim. To jest bardzo trudne.
T.M.: Mówił to Mistrz Mowy Polskiej Bohdan Tomaszewski. Kronika Sportowa – przypominamy – 21.30.
*
No, w tym zawodzie to człowiek uczy się całe życie. A ja chciałem złożyć najserdeczniejsze życzenia, bo nie tak dawno obchodziliśmy Dzień Komentatora Sportowego i w Popołudniu z Jedynką mówiliśmy, o, bardzo długo na ten temat. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego od Popołudnia z Jedynką.
B.T.: Bardzo dziękuję.
(J.M.)