Wielka scena, kostiumy, feeria barw, wspaniałe głosy i taniec - tak wygląda większość musicali, jakie możemy oglądać w teatrach, a także na dużym i małym ekranie.
Wojciech Kępczyński, dyrektor Teatru ROMA przyznaje, że musical to ogromne wydarzenie pod względem logistycznym i finansowym. - Trzeba wyprodukować spektakl, w którym wszystko jest perfekcyjne, począwszy od scenografii, kostiumów, współgrania dekoracji z muzyką, castingów, tłumaczenia sztuki, rozmów z właścicielami praw do danego spektaklu.
- W Teatrze ROMA zazwyczaj wystawiany jest jeden tytuł. Powodmem takiej sytuacji jest ogromna scenografia. Między nowymi tytułami potrzebne jest około 6 tygodni na zmianę scenografii - opowiadał w audycji "Pod lupą" dyrektor ROMY.
- Praca nad musicalem to sztuka fascynująca, ale na pewno bardzo trudna. Tu nie wpada się w rutynę. Każdy musical to inne wyzwanie, to inny temat, inne poszukiwania, to jest próba zaskoczenia widza jakimiś niesamowitymi rozwiązaniami - mówił Kępczyński. W teatrze ROMA powstają spektakle zagranicznych tytułów, a oprócz tego w ROMIE powstały również autorskie scenariusze musicalowe jak np. "Akademia Pana Kleksa".
Do musicali zatrudnia się też specyficznych aktorów. Zasadą jest, żeby aktor miał znakomity głos i świetnie śpiewał. Trzeba mieć także wdzięk i czar. - Mamy aktorów, których uczymy śpiewać musicalowo, absolwentów szkół baletowych, którzy świetnie tańczą i ich również uczymy śpiewać, mamy też piosenkarzy, którym zapewniamy szkołę teatralną - opowiadał dyrektor ROMY.
Aby dowiedzieć się, jaki musical był pierwszym, który oglądał Wojciech Kępczyński, co ma wspólnego Teatr ROMA z flashmobem, która szkoła przygotowuje najlepszych aktorów musicalowych i co specjalnego ROMA planuje na sylwestra - posłuchaj audycji "Pod lupą".
(pj)