– Najczęściej dokonywane oszustwa w sieci to tzw. akcje oszukańcze. To są sytuacje, kiedy zamawiamy komputer, a zamiast komputera dostajemy worek ziemniaków. Takie przypadki rzeczywiście się zdarzały. Ktoś może dostać cegłę lub inny przedmiot – mówi Piotr Bieniak, nadkomisarz z Komendy Głównej Policji. – Co dziesiąte przestępstwo jest przestępstwem popełnianym w sieci – dodaje gość Jedynki.
Oszukani klienci ze swoimi problemami w pierwszej kolejności kierują się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Zgłoszeń niezadowolonych klientów jest coraz więcej – przyznaje Agnieszka Majchrzak z UOKiK. – Po butach, które się psują, zakupy na odległość, przez Internet to jest druga grupa pod względem skarg – dodaje.
Z roku na rok tego typu zażaleń jest coraz więcej. Jak tłumaczy ekspert z UOKiK, z jednej strony wynika to z tego, że klienci są świadomi swoich praw, wiedzą, gdzie szukać pomocy i że mogą liczyć na rzecznika praw konsumentów. Z drugiej strony świadczy to o tym, że rozwój Internetu i usług internetowych przyciąga nieuczciwych przedsiębiorców.
Niegdyś jeśli coś, co zakupiliśmy, psuło sięi nie spełniało naszych oczekiwań, po prostu zwracaliśmy się do sprzedawcy. Obecnie wiele tego typu spraw kieruje się na Policję. – Musimy odróżniać sprawy, które są sprawami karnymi, a które cywilnymi. W ciągu roku dokonywanych jest około 50 tys. oszustw. Oszustw popełnionych przez Internet jest około 6 tys. Co dziesiąte przestępstwo jest przestępstwem popełnianym w sieci – informuje nadkomisarz. Policjant podkreśla, że cyberprzestepcy bardzo często wykorzystują ludzką naiwność. – Bo to właśnie nasza naiwność jest głównym powodem kłopotów, na jakie się narażamy. Nie zaawansowane technologie, którymi przestępcy się posługują, ale nasza nieuwaga, pośpiech i naiwność – zaznacza. Nadmienia jednak, że Policja reaguje na takie zgłoszenia i dociera do osób, które takich oszustw dokonują. – Nie ma anonimowości w Internecie. Tak jak "w realu" pozostawiamy ślady na miejscu zbrodni, również takie ślady pozostawiamy w Internecie – tłumaczy Piotr Bieniak, nadkomisarz z Komendy Głównej Policji.
Gość Jedynki radzi też, co zrobić, kiedy po sprzedającym zaginął słuch. Czyli mieliśmy podany na stronie adres e-mail, telefon, pieniądze za towar zostały przelane i nagle telefonów nikt nie odbiera, nie odpowiada na maile. – W takim przypadku ważne jest to, aby zabezpieczyć wszelkie wydruki dotyczące takiej oszukańczej aukcji. Musimy mieć podane w tych dokumentach "nicki" sprzedającego i kupującego, numery kont, które zostały opisane w danej ofercie, numery telefonów, komunikatorów. Powinniśmy również zabezpieczyć wydruki korespondencji, jaka była prowadzona miedzy kupującym i sprzedającym oraz potwierdzenia przelewów – instruuje nadkomisarz.
Podkreśla, że nawet jeżeli taka osoba dokonała oszustwa, korzystając z komputera w kafejce internetowej, to są sposoby na jej odnalezienie. – Jest to pewna przeszkoda, ale są inne działania, które policja prowadzi i które pozwalają namierzyć takich oszustów – mówi Bieniak. Ostrzega, że za tego typu oszustwo przewiduję się karę do 8 lat więzienia.
Najlepiej jednak nie dać się oszukać. Sygnałem ostrzegawczym jest brak danych kontaktowych. – Tak jak nie otwieramy drzwi nieznanej osobie, tak samo nie kupujemy od osoby, której danych nie znamy – tłumaczy Agnieszka Majchrzak z UOKiK. Dodaje, że jeżeli kupujemy coś od kogoś, kto ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, to możemy liczyć na pomoc organizacji konsumenckich, jeżeli coś pójdzie nie tak. I mamy, jako kupujący, prawo do rezygnacji z tego zakupu. Jeżeli kupujemy coś od przysłowiowego Jana Kowalskiego, to niestety nie możemy liczyć na pomoc żadnej organizacji konsumenckiej i nie mamy konsumenckich praw, które mówią o reklamacji i o odstąpieniu od umowy. Gość Jedynki informuje także o tym, że jeżeli sprzedającym jest przedsiębiorca, to jego strona nawet na portalu aukcyjnym musi informować o podstawowym prawie, odstąpieniu od umowy, o tym, jakie jest jego imię, nazwisko, adres, ile kosztuje dany towar i jakie są koszty wysyłki. Wszystko po to, aby konsument wiedział, za co i ile płaci.
Każdemu konsumentowi, który kupuje przez Internet od przedsiębiorcy, przysługuje prawo do odstąpienia, czyli zrezygnowania z towaru w ciągu 10 dni od momentu jego odbioru. – To dotyczy prawie każdego towaru oprócz płyt CD i DVD, jeżeli została zerwana z nich folia – objaśnia ekspert z UOKiK. – Należy na piśmie listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru wysłać informację o takiej treści: "Odstępuję od umowy kupna sprzedaży zawartej w dniu takim a takim, z takim a takim przedsiębiorcą" – tłumaczy Majchrzak i dodaje, że do listu należy dołączyć kopię paragonu.
Przedsiębiorca musi taką przesyłkę przyjąć i oddać nam pieniądze. Pamiętajmy jednak o tym, że gdy odsyłamy towar, który jest niezgody z umową, za przesyłkę płaci konsument. Jeżeli odsyłamy coś w ramach reklamacji, jeśli przedsiębiorca uzna reklamację, to koszty wysyłki pokrywa przedsiębiorca.
Warto tez wiedzieć o tym, że jeżeli kupujemy towar na aukcji z opcją licytacji, to nie możemy odstąpić od umowy. Jeżeli kupujemy na aukcji z opcją "kup teraz", to możemy zrezygnować z zakupu w ciągu 10 dni (tylko gdy sprzedającym jest przedsiębiorca).
Rozmawiali Karolina Rożej i Bogdan Sawicki.
(mb)