Boeing 787 nadleciał od strony Piaseczna. Zrobił tzw. lowpass, czyli orzeleciał na niskiej wysokości nad pasem startowym bez wysuniętego podwozia. Potem zatoczył drugi krąg nad Warszawą i wylądował. Podziwianie manewru lądowania utrudniała mgła i niska podstawa chmur. Po opuszczeniu pasa startowego nową maszynę powitał na płycie lotniska salut wodny ze strażackich armatek.
Nowe Boeingi są zbudowane w większości z materiałów kompozytowych i lekkich metali co sprawia, że zużywają o 20 procent mniej paliwa. Wytwarza o 60 procent mniej hałasu niż porównywalne z nim maszyny, a ciśnienie w kabinie jest wyższe niż w innych modelach, co sprawia, że komfort podróży jest wyższy. B 787 ma również specjalne filtry eliminujące roztocza oraz nawilżające kabinę pasażerów. W zamówionych przez LOT samolotach będą 252 miejsca - w klasie biznes 18 foteli rozkładanymi do pozycji leżącej, w klasie premium economy 21 foteli oraz w klasie ekonomicznej 213 miejsc.
>>> Posłuchaj rzecznika LOT-u Leszka Chorzewskiego, który mówi o zaletach Dreamlinera
Do końca 2015 roku LOT ma otrzymać w sumie osiem takich maszyn. Sebastian Mikosz, były prezes LOT-u, autor książki "Leci z nami pilot. Kilka prawda o liniach lotniczych" zwrócił w radiowej Jedynce uwagę, że czteroletnie opóźnienie w dostawie nie jest niczym nadzwyczajnym. - Airbus A 380 miał dwa i pół roku opóźnienia - przypomina gość "Czterech pór roku". Wyjaśnia, że w przypadku pierwszych modeli nowobudowanych samolotów inżynierowie zawsze napotkają na nieprzewidziane trudności.
Posłuchaj całej rozmowy z Sebastianem Mikosze, który zdradza też cenowe praktyki linii lotniczych oraz relacji z lądowania Dreamlinera na lotnisku Chopina.
(ag)