Referendum w Warszawie. PiS zarzuca PO złamanie zasad konstytucyjnych

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 22:16
- Będziemy wyciągać z tego konsekwencje - zapowiedział rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman.
Audio
  • Referendum w Warszawie. Prezes warszawskiego PiS Mariusz Kamiński o działaniach PO (IAR)
Referendum w Warszawie
Referendum w WarszawieFoto: PAP/Tomasz Gzel

Prezes warszawskiego PiS, Mariusz Kamiński powiedział, że przed referendum "zobaczyliśmy inną twarz PO (...), która przeprowadziła kampanię tak naprawdę sprzeczną z podstawowymi zasadami konstytucyjnymi". Kamiński podkreślił, że zarówno premier, jak i prezydent namawiali do nieuczestniczenia w głosowaniu. Jego zdaniem miało to znaczenie dla wyników referendum.
REFERENDUM W WARSZAWIE - RELACJA NA ŻYWO>>>
Kamiński zaznaczył, że w Warszawie pracują dziesiątki tysięcy urzędników. - Te osoby w sposób skuteczny zostały pozbawione swobodnego wyrażenia swojej opinii na temat władz Warszawy. Przez sam fakt uczestnictwa w referendum określiłyby się jako przeciwnicy obecnego rządu - powiedział polityk PiS.
Adam Hofman dodał, że PiS będzie "wyciągać z tego dalsze konsekwencje". - Bo nie można dopuścić do tego, żeby psuto w Polsce demokrację, łamano standardy Rady Europy tylko dlatego, żeby utrzymać na stanowisku koleżankę partyjną, wiceprezes Platformy Hannę Gronkiewicz-Waltz - powiedział rzecznik PiS.
Referendum w Warszawie - czytaj więcej>>>
Gronkiewicz-Waltz zostaje
Z sondażu TNS Polska dla TVP i TVN wynika, że w warszawskim referendum nie wzięła udziału wystarczająca liczba osób. Według danych z godz. 21 do urn poszło 27.2 proc. uprawnionych. Referendum byłoby ważne, gdyby zagłosowało 29 proc.
W trakcie kampanii referendalnej politycy PO apelowali, by poparcie dla prezydent stolicy wyrazić nie biorąc udziału w referendum. Sama prezydent stolicy w liście do warszawiaków apelowała, by jeśli w ich opinii w Warszawie nie dzieje się nic nadzwyczajnego, nie brali udziału w referendum.
Za odwołaniem prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz było, według sondażu, 93.8 proc. głosujących, a przeciwko 6.2 proc.
Referendum byłoby wiążące, gdyby wzięło w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach prezydenta w Warszawie w 2010 roku, czyli co najmniej 389 tys. 430 osób. Oznacza to, że frekwencja musiałaby wynieść 29 proc.
Inicjator referendum, burmistrz Ursynowa i lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotr Guział po ogłoszeniu wyników sondażu podkreślił, że udało się pokazać, że "działając razem można zmusić gnuśne władze do działania, można zmusić wszelkiej maści partyjnych polityków do zajęcia się problemami zwykłych ludzi".
Badanie TNS Polska prowadziło przed 150 reprezentatywnie dobranymi komisjami wyborczymi. Wzięło w nim udział ok. 15 tys. respondentów. Średni błąd pomiaru może wynieść ok. 2 punkty proc.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, PAP, kk

Czytaj także

Sondaż: referendum nieważne. Gronkiewicz-Waltz zostaje

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 22:14
Według sondaży exit polls w referendum, w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział zbyt mało uprawnionych do glosowania, by referendum zostało uznane za ważne.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Referendum w Warszawie. Gronkiewicz-Waltz zostaje? [RELACJA]

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2013 03:05
Zakończyło się referendum w Warszawie i obowiązująca od piątku cisza wyborcza. Z sondażu TNS Polska dla TVP Info i TVN24 wynika, że w warszawskim referendum nie wzięła udziału wystarczająca liczba osób.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Referendum w Warszawie. Guział ogłasza sukces!

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 21:38
Piotr Guział powiedział, że w niedzielnym referendum warszawiacy nie po raz pierwszy pokazali, że są niepokorni i partie z nimi nie wygrają.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Referendum w Warszawie. "Gdyby odwołano prezydent, kolejny rok byłby dla stolicy zmarnowany"

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2013 21:53
Doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasz Nałęcz, w ten sposób ocenia wstępne wyniki referendum w Warszawie.
rozwiń zwiń