Nowe przepisy ograniczą maksymalną liczbę zgłoszonych do zawodów skoczków z 7 do 6. W przypadku zawodów, w których dana reprezentacja będzie gospodarzem, wspomniany limit spadnie z 13 do 10. Nowe regulacje będą obowiązywały od tegorocznych zawodów Letniej Grand Prix.
Jak twierdzi trener Biało-Czerwonych Thomas Thurnbichler, zmianom sprzeciwiały się najsilniejsze kraje, takie jak Austria, Polska czy Słowenia, ale pomysł cieszył się poparciem mniejszych reprezentacji, które ostatecznie przegłosowały potentatów.
- Sprawa nie dotyczy tylko reprezentacji Polski, ale generalnie dużych graczy. Tracimy rozwojowe miejsce startowe. Myślałem o tym na przykładzie minionej zimy. Jan Habdas czy Tomasz Pilch nigdy nie dostaliby szansy pokazania swoich umiejętności w Pucharze Świata - tłumaczy Thurnbichler w rozmowie z portalem skijumping.pl.
Zdaniem Tyrolczyka nowe kwoty obniżą poziom zawodów Pucharu Świata. - Według mnie głównym powodem są pieniądze, a drugim promocja mniejszych reprezentacji. Spójrzmy w statystyki. W drugiej serii zawodów Pucharu Świata mamy przedstawicieli średnio 7-8 reprezentacji. Na mistrzostwach świata ta liczba w finale wzrasta do 10-11 ekip - ocenia.
Początek sezonu zimowego 25 listopada. Wówczas zawodnicy zainaugurują nowy cykl konkursem w Ruce. Wcześniej odbędzie się seria Letnich Grand Prix. Początek 28 lipca w Hinterzarten.
<<< WIĘCEJ O SKOKACH NARCIARSKICH >>>
<<< WIĘCEJ O SPORTACH ZIMOWYCH >>>
Czytaj także:
bg/skijumping.pl