Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Jedynka
migrator migrator 24.09.2009

Konieczne jest konstytucyjne umocnienie ochrony życia

Twierdzenie, że poczęte dziecko jest nie wiadomo czym, tylko dlatego, że jakiś sędzia może mieć wątpliwości, to jest narzucanie osobistych poglądów.

  • Kamila Terpiał: Marek Jurek, lider Prawicy Rzeczpospolitej, witam serdecznie.

    Marek Jurek: Dzień dobry państwu.

    K.T.: Kiedy ostatnio rozmawiał pan z Ludwikiem Dornem?

    M.J.: Z Ludwikiem rozmawialiśmy trzy tygodnie temu prawie. Czy już nie? Nie, trzy tygodnie, bo 1 września w drodze na Westerplatte, lecieliśmy razem.

    K.T.: To dosyć dawno. Szczerze powiem, że myślałam, że pan odpowie, że niedawno. A co wtedy Ludwik Dorn panu powiedział?

    M.J.: Rozmawialiśmy głównie o historii, bo mnie ciekawiła książka, którą on pisze. Dla nas ten okres, kiedy on był wicepremierem, ja byłem marszałkiem sejmu, był bardzo ważny. Trochę rekapitulowaliśmy politykę pisowską i w ogóle politykę z tamtego okresu i to była rozmowa o historii, o polityce, ale w aspekcie tej najbliższej historii sprzed paru lat, nie o polityce.

    K.T.: Czyli mowa była o przeszłości, a nie o przyszłości tej politycznej. Czyli rozumiem, że Ludwik Dorn nie mówił panu o tym, że zamierza założyć nową partię i do tej nowej partii pana nie zapraszał.

    M.J.: Wtedy to jeszcze wydaje mi się, że Ludwik kończył okres wygnania pisowskiego. Dzisiejszy wywiad to jest nowa idea. Jak rozumiem, deklaracja intencji, dobrych intencji premiera Dorna. Natomiast to jest taki oderwany pomysł w tej chwili. Jeżeli chodzi o Prawicę Rzeczpospolitej, to my kontynuujemy naszą działalność i Prawica Rzeczpospolitej nie tworzy nowej partii, natomiast jesteśmy jak najbardziej nastawieni na otwarcie, na współpracę z innymi ugrupowaniami czy innymi politykami w różnym zakresie, z jednymi w jednej sprawie, z innymi jako z niezależnymi partnerami współpracującymi z Prawicą Rzeczpospolitej i z innymi, dla innych jeszcze otwarta jest nasza partia, jeżeli sobie tego życzą, jesteśmy otwartą strukturą.

    K.T.: Może dla Ludwika Dorna, aczkolwiek ja nieprzypadkowo pytam właśnie pana, czy pan rozmawiał już z Ludwikiem Dornem o tej nowej partii, ponieważ Ludwik Dorn stwierdza, bo to nawet chyba nie jest przypuszczenie, że w tej nowej partii właśnie miałby się znaleźć pan i Michał Ujazdowski.

    M.J.: To jest taki projekt Ludwika Dorna, o którym ja się dzisiaj dowiedziałem z wywiadu.

    K.T.: I z tego, że pan ma w nim uczestniczyć, też się pan dowiedział z tego wywiadu.

    M.J.: Nie no, że taki jest projekt Ludwika Dorna. Dla mnie jest rzeczą dobrą i ważną...

    K.T.: Czyli na razie to takie polityczne dywagacje i coś, w czym pan nie zamierza uczestniczyć, rozumiem.

    M.J.: Znaczy dla mnie jest rzeczą dobrą i ważną, że praca Prawicy Rzeczpospolitej jest ceniona, że tak ją widzą ważni politycy na prawicy, natomiast my tym bardziej kontynuujemy pracę Prawicy Rzeczpospolitej, nie tworzymy nowego ugrupowania. Wystąpiliśmy...

    K.T.: Czyli pan nie zamierza wstąpić do tej ewentualnie nowej partii założonej przez Ludwika Dorna.

    M.J.: Bardzo ewentualnej, dlatego bardzo ewentualnej, bo pół godziny temu w Jedynce słyszałem, jak Ludwik sam mówił, że to jest taki pomysł, taki ogólny apel niż jakiś projekt. Więc w moim przekonaniu tutaj naprawdę to nie jest jeszcze przedmiot do dyskusji. Są to poglądy polityczne Ludwika Dorna. Natomiast myśmy musieli wyjść...

    K.T.: A co panów łączy tak najbardziej?

    M.J.: To jest pytanie do Ludwika chyba, bo on jest... Łączy na to, że...

    K.T.: Ale na razie zapytam, co pana z Ludwikiem Dornem łączy tak najbardziej?

    M.J.: No nie wiem, nie wiem, w jakim...

    K.T.: Czy może nic nie łączy, no nie wiem.

    M.J.: ...w jakim sensie pani pyta, bo ja cenię Ludwika Dorna...

    K.T.: No, politycznym.

    M.J.: ...natomiast myślę, że nie można przypisywać przesadnego znaczenia do jego dzisiejszego wywiadu, tym bardziej że...

    K.T.: Ale pytam tak po prostu, czy byłaby jakaś płaszczyzna współpracy, skoro panowie byli kiedyś w jednej partii, to może tak...

    M.J.: Nie no, myśmy wspólnie zakładali dwa razy, myśmy wspólnie zakładali Zjednoczenie Chrześcijańsko–Narodowe i byliśmy wiceprezesami PiS-u obaj. No, w jednych sprawach się zgadzamy, w innych nie. To, co dzisiaj czytałem, co Ludwik Dorn mówi o potrzebie pokoju społecznego w Polsce, znaczy współpracy, solidarności narodowej, zdolności ludzi o różnych poglądach do wypracowywania zdolności państwa do prowadzenia polityki ponadpartyjnej, co jest demontowane przez PO i PiS, są rzeczy słuszne. O zagrożeniu demograficznym i w innych sprawach mamy na pewno różne poglądy, dlatego że Ludwik Dorn jest twórcą i apologetą tego obecnego systemu partyjnego z tym mechanizmem finansowania, który ja uważam za bardzo niedobry. Ale mówię, to jest kwestia szczegółowych analiz. Natomiast dla mnie to, co najistotniejsze...

    K.T.: Myślę, że panów łączy też zła opinia o PiS-ie i jego teraźniejszej działalności.

    M.J.: Dla mnie to, co najistotniejsze jest to w tej chwili. Nie jestem analitykiem swojej własnej działalności ani tym bardziej komentatorem. My prowadzimy aktywną pracę Prawicy Rzeczpospolitej, potwierdzoną w ostatnich wyborach, po których jesteśmy piątą partią w Polsce, i chcemy zbudować silną prawicę chrześcijańsko–konserwatywną...

    K.T.: A czy na takie nowe ugrupowanie pana zdaniem jest miejsce na scenie politycznej? Bo Platforma i PiS mówią jednym głosem: to się nie uda.

    M.J.: Niech pani pyta projektodawcę. Na nasze ugrupowanie jest miejsce, no mówię – po ostatnich wyborach jesteśmy piątą partią w Polsce i uważamy za swój obowiązek zarówno otwarcie na wszystkich ludzi, którzy wesprą Prawicę Rzeczpospolitej, jak na ludzi, którzy chcą z nią... na ludzi czy ugrupowania, które chcą z nią współpracować. Zresztą nie od dziś współpracujemy z innymi, współpraca z Polską XXI, poparcie, jakie dostałem dwukrotnie w wyborach – w ubiegłym roku i w tym – od Kazimierza Ujazdowskiego i Jarosława Sellina dla mnie jest bardzo cenne. Nasze wspólne wystąpienia w sprawach medialnych też są ważne. Ale mówię, przede wszystkim kontynuujemy prace Prawicy Chrześcijańsko–Konserwatywnej, którą reprezentuje Prawica Rzeczpospolitej.

    K.T.: To zmienimy teraz temat na bardziej konkretny. Po wyroku w sprawie Alicji Tysiąc padają ostre słowa, zwłaszcza ze strony prawicowych polityków. Zapytam też pana – jak pan przyjął ten wyrok?

    M.J.: Dla mnie ten wyrok, uzasadnienie tego wyroku, fragment, który słyszałem w jednej ze stacji telewizyjnych, podważa obowiązujące w Polsce prawo, dlatego że wyrokujący sędzia stwierdził, że prawo polskie traktuje jako rzecz dyskusyjną początek życia ludzkiego i godność ludzką dziecka poczętego. To jest w całkowitej sprzeczności na przykład z expressis verbis sformułowanym twierdzeniem w Ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka, mówiącym jasno, że każde dziecko od momentu poczęcia ma godność ludzką, każda istota ludzka od momentu poczęcia jest dzieckiem. Twierdzenie, że jest nie wiadomo czym, tylko dlatego, że jakiś sędzia może mieć wątpliwości, to jest narzucanie osobistych poglądów czy uleganie ideologii środowisk aborcjonistycznych kosztem polskiego prawa. Niestety, duża część środowisk lewicowo–liberalnych w Polsce traktuje obowiązującą ochronę życia jako prawo umowne i dlatego uważałem, że konieczne jest umocnienie konstytucyjne...

    K.T.: Ale się nie udało.

    M.J.: ...dlatego że na tym poziomie, na jakim istnieje, ono bez przerwy jest traktowane jako prawo z przymrużeniem oka, a teraz ostatnio przez sąd. I to jest przerażające.

    K.T.: No ale czy takimi słowami, jak to, że Alicja Tysiąc otrzymała odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej zabić własnego dziecka, ona nie mogła się poczuć urażona?

    M.J.: Ja myślę, że ogromną krzywdę jej dzieci wyrządziło to, że mając te zamiary...

    K.T.: Jest w ogóle o tym mowa, tak?

    M.J.: ...mając te zamiary aborcyjne, zaczęła potem to rozgłaszać. Przecież musi być świadoma tego, że dziecko się kiedyś dowie, że jest ocaleńcem. Ja byłem dwa razy na rozprawie, na procesie księdza Marka Gancarczyka i z konsternacją słuchałem, szczególnie adwokata pani Tysiąc, który podnosił... inteligentny człowiek ponosił jej tezę, że ona nie chciała zabić dziecka, chciała tylko aborcji, sugerując, że mała Julka żyłaby, gdyby matka zrobiła to, co chciała. No przecież to jest kompletny absurd.

    K.T.: Ale tak naprawdę pani Alicja Tysiąc nie złamała prawa, prawda? Ani chcąc przeprowadzić tę aborcję...

    M.J.: Nie, urodziło się dziecko i dzięki Bogu, i mam nadzieję, że kiedyś...

    K.T.: ...ani zwracając się do Trybunału w Strasburgu. Więc może te słowa, które były w jej stronę skierowane, były za mocne.

    M.J.: Pani redaktor, oceniajmy publicystykę według standardów publicystycznych. To nie było kierowane do pani Alicji Tysiąc w rozmowie, tylko to był komentarz do toczącej się debaty. Najlepiej poprosić dobry ośrodek analityczny, medialny. No przecież to się całkowicie mieści w standardach polskiej polityki i pokazuje prawdę. Gdyby pani Tysiąc zrobiła to, dla czego poparcia szukała w trybunale strasburskim, jej dziecko dziś by nie żyło...

    K.T.: Ale przyznał jej rację.

    M.J.: No i to jest przerażające. I o tym pisał Gość Niedzielny, jej dziecko by nie żyło. Pan mecenas, który występował w tej sprawie, sugerował, że można chcieć dziecka i chcieć aborcji jednocześnie, że dziecko, dla którego ktoś zamierza... doprowadzi do tej aborcji, może jednocześnie się urodzić. No przecież to jest kompletny absurd.

    K.T.: Marek Jurek, lider Prawicy Rzeczpospolitej, był dzisiaj moim i państwa gościem. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

    M.J.: Dziękuję bardzo.

    (J.M.)