Od 1 lipca trzynaście leków stosowanych w procedurach in vitro będzie refundowanych. - Różnice w cenach są znaczące. To ulga nie tylko dla tych, którzy brali udział w rządowym programie, ale także prywatnie korzystali z klinik in vitro - dodał Sławomir Neumann w "Sygnałach dnia" .
Podobnie, jak kwalifikacja do "Programu Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016", tak refundacja leków zakłada spełnienie pewnych warunków: para musi mieć orzeczoną trwałą niepłodność, a kobieta rozpoczynająca leczenie nie może mieć ukończonego 40 roku życia. - W programie refundujemy trzy cykle leczenia, tak samo lekarz może wystawić recepty na maksimum tyle cykli leczenia refundowanego. Aby w ogóle zakwalifikować się do procedury para musi udokumentować, że wcześniej, przynajmniej przez 12 miesięcy, leczyła niepłodność innymi metodami - powiedział wiceminister.
Po roku działania programu ministerstwo podaje, że w jego efekcie na świat przyszło 194 dzieci, 2368 kobiet jest w pojedynczych ciążach, a 159 w mnogich. - Możemy to uznać za sukces. Skuteczność w klinikach jest na niezłym poziomie - 30 proc. Na projekt w tym roku wydamy 80 mln złotych, a przez cały okres jego działania 260 mln złotych. Zakładamy, że 15 tysięcy par będzie mogło skorzystać z tego programu do jego zakończenia w 2016 roku - wyjaśnił Neumann. Wiceminister zdrowia ma nadzieję, że gdy 3-letni projekt się zakończy, kolejne rządy będą go kontynuowały.
Sławomir Neumann mówił także w radiowej Jedynce o projekcie ustaw pakietu kolejkowego i onkologicznego, nad którym prace trwają w parlamencie. Wiceminister zakłada, że zmiany dotyczące diagnozowania i leczenia chorób nowotworowych wejdą w życie od 1 stycznia 2015 roku. - Jestem przekonany, że po jego wdrożeniu czas, od momentu podejrzenia nowotworu do podjęcia leczenia, będzie oscylował w granicach 9 tygodni - mówił. Przyznał jednak, że środowisko lekarskie wyraża wątpliwości co do tempa wprowadzania pakietu oraz możliwości jego realizacji. - Jeśli przyjmujemy kryterium czasu, jako jedno z najważniejszych i mówimy, że będziemy płacić, o ile lekarze i kliniki na poszczególnych etapach będą dotrzymywać terminów, to bierzemy też pod uwagę ograniczenia kadrowe i sprzętowe. Ale czas, który daliśmy, naszym zdaniem jest wystraszający, choć ambitny - podkreślił.
Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski.
>>>Zapis całej rozmowy
"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!
(asz/ag)