Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Jedynka
Agnieszka Jaremczak 09.08.2014

Producenci żywności: musi być szybka reakcja Brukseli na rosyjskie embargo

- Liczy się czas. Dla poszczególnych rolników, przedsiębiorców to jest prawdziwa tragedia. Oni muszą jak najszybciej dostać konkretne wytyczne co mają dalej robić i na jakie rekompensaty mogą liczyć - mówił w Jedynce Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności
Jabłka - polski symbol rosyjskiego embarga na żywność z Unii EuropejskiejJabłka - polski symbol rosyjskiego embarga na żywność z Unii EuropejskiejPAP/Rafał Guz

Szacuje się, że polskie rolnictwo może stracić nawet miliard złotych, jeśli Moskwa nie zmieni zdania i podtrzyma roczną blokadę na import naszej żywności. W dużo gorszej sytuacji są jednak Niemcy, których eksport produktów spożywczych do Rosji sięgnął w zeszłym roku 1,83 mld dolarów.

Zdaniem Andrzeja Gantnera, dyrektora generalnego Polskiej Federacji Producentów Żywności, embargo nałożone przez Kreml może doprowadzić do destabilizacji sytuacji społecznej w całej Unii Europejskiej.

- Te sankcje biją w najbardziej wrażliwe grupy czyli rolników, sadowników i przetwórców. Rosjanom chodziło o to, by wywołać niepokój społeczny, bo rolnicy to taka grupa, która bardzo szybko demonstruje swoje niezadowolenie. Jeśli gwałtownie zacznie spadać rentowność w tych podstawowych kategoriach: mięso i mleko, a także warzywa i owoce, to może nas czekać bardzo gorąca jesień, o ile UE i Komisja Europejska, a także rządy poszczególnych państw nie podejmą bardzo szybko kroków zmierzających ku rozwiązaniu tego problemu - przekonywał gość "Sygnałów dnia".

Gantner zwrócił uwagę, że sprawa dotyczy nie tylko sadowników, ale także rolników oraz przetwórców, którzy już zaczynają mieć problemy. Jak tłumaczył, brak odpowiednich działań ze strony rządu oraz Brukseli może - w krótkiej perspektywie - doprowadzić do spadku cen żywności, co zapewne ucieszy konsumentów. Konsekwencje mogą być jednak opłakane, bo ewentualne wypłaty rekompensat dla rolników mogą się odbić na budżecie państwa.

- Problem trzeba rozwiązać systemowo. Unia musi zdecydować co zrobić z tymi nadwyżkami - powiedział dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jak mówił, decyzje powinny zapaść w ciągu dwóch najbliższych tygodni.

Zdaniem Gantnera akcja "Jedz jabłka na złość Putinowi" nie rozwiązuje sprawy. Przestrzegał też przed wzbudzaniem w społeczeństwie patriotyzmu gospodarczego. - Jeśli wszyscy będziemy jedli nasze własne produkty, to pytanie: co z naszym eksportem. 30 procent tego, co produkujemy wysyłamy na eksport, z tego 80 procent w ramach Unii Europejskiej. Nie za bardzo na naszą rękę jest szafowanie patriotyzmem gospodarczym. Myślę, że powinniśmy wspierać rynek wolnorynkowy, usuwanie barier w eksporcie, promocję eksportu. To są dla nas kluczowe sprawy. Bądźmy otwarci na to, co dobre, wtedy w innych krajach będą otwarci również na nasze produkty - przekonywał gość Jedynki.

Rozmawiał Krzysztof Rzyman

(asop, pg)

>>>Zapis całej rozmowy